Gdybym miał wybierać między smartfonem z miejscem na kartę, a z brakiem takiego miejsca, to zastanawiam się tylko jaka byłaby to karta. Karty są różne, są takie, które kosztują więcej niż budżetowy smartfon (o chociażby karta 256 GB od Samsunga), ale są też te, które dawno powinniśmy szukać w paczkach z chrupkami. Bardziej od pojemności liczy się prędkość, bo to ona świadczy o jakości karty, a nowa, wydawać by się mogło, że tajemnicza karta od ADATA ma to i to.

Do tej pory to Samsung wyznaczał trendy pokazując wspomnianą 256-gigabajtową kartę microSD, której cena przekracza 700 złotych. Jeśli ktoś rzeczywiście dużo czy nawet zawodowo zajmuje się nagrywaniem filmów w 4K i potrzebuje szybkiej i pojemnej karty to na pewno wysupła z portfela taką kwotę, tym bardziej, że pewnie sam aparat takiego gościa kosztował tyle co niejeden samochód poruszający się po polskich drogach. Ale tym razem czegoś wyjątkowego dokonał nie Samsung, a inżynierowie z firmy ADATA.

Dosyć tajemniczo pokazali gdzieś w zakamarkach CES 2017 kartę pamięci, która ma 256 GB, ale wcale nie to robiło największe wrażenie. Chodzi o prędkość, która jest zbliżona do niektórych dysków SSD. Jak się okazuje, nośnik jest w stanie zapisać dane z prędkością dochodzącą do 260 MB/s i odczytać je jeszcze ciut szybciej, bo na poziomie 275 MB/s. To swoisty rekord w branży, chyba, że coś mnie ominęło. Karta jest oparta na technologii 3D MLC NAND od firmy SK Hynix i ma oznaczenie prędkości UHS-II U3 (V90).

Karta idealna do filmów w 360 stopniach czy wideo w 4K i 60 klatkach na sekundę. Problem tylko w tym, że jak na razie jest to tylko coś w rodzaju prototypu, zakładam, że działającego. Chociaż, czy ja wiem, czy chciałbym poznać cenę, patrząc na to co ta karta potrafi i ile kosztuje ta od Samsunga?

źródło: AnandTech przez BGR