Coś szybko te grafiki się pojawiły, ale to świadczy tylko o tym, że premiera kolejnego flagowca od Huawei może nastąpić wcześniej niż rok temu i wcześniej niż się spodziewamy. Być może nawet okaże się, że za trochę ponad miesiąc na barcelońskich targach MWC. Co w sumie nie byłoby głupie, bo ma tam też pojawić się Samsung Galaxy S8 czy LG G6. Ale im dłużej patrzę na Huawei P10 tym mam większe wątpliwości czy wszystkie rozwiązania będą dobre.

Dobra, pojawiły się nowe zdjęcia Huawei P10, które wyglądają jak te prasowe, ale wcale nie jestem zachwycony. Ani tym, że się pojawiły, ani tym, co na nich się znajduje. Jeśli rzeczywiście jest to następca Huawei P9 (a wszystko na to wskazuje) to może i będzie lepszy w środku (ma mieć nawet 6 GB RAM i może Kirina 960), ale rozwiązania z zewnątrz to według mnie krok wstecz. Wszystko przez ten czytnik linii papilarnych, który jak się okazuje, ma być z przodu, pod ekranem. Tylko po co? Komu do cholery przeszkadzał ten czytnik z tyłu, który nie dość, że był pioruńsko wygodny to jeszcze z każdym nowym urządzeniem udoskonalny. W takim Huawei Mate 9 na ten przykład, wystarczyło delikatnie pacnąć w czytnik żeby odblokować ekran. Podobnie działało to w Nova Plus, a w Honorze 8 zaimplementowano tam nawet przydatny przycisk, który dodatkowo można spersonalizować. Jedynym wytłumaczeniem przerzucenia czytnika pod ekran jest to, że być może Huawei zastosuje tutaj technologię ultradźwiękowową, by można było pochwalić się czymś nowym na slajdach podczas premiery. I tylko tyle. Ja wiem, że czytnik z tyłu ma też swoje wady, ale wydaje mi się że jednak ma ich mniej niż inne tego typu rozwiązania.

No i jeszcze ten ekran, a raczej szkło, zakrzywione, dobrze chociaż, że tak tylko minimalnie na krawędziach. Ja wiem, że to coś nowego w smarfonach, ale żeby tak od razu pakować je do niemal każdego flagowca albo robić dwie wersje? Po co? Kolejny raz twierdzę, że w takim ekranie nie ma nic praktycznego, nawet jeśli mądre głowy dopisały do tego na siłę jakiś soft. W zupełności wystarczyłoby tutaj szkło 2.5D. Z tyłu, o ile nie jest to mocno zakrojony fejk, smartfon wygląda bliźniaczo podobnie do poprzednika. Dwa aparaty, identycznie rozmieszczenie elementów i napis Leica w tym samym miejscu. Bez sensacji, no może poza wspomnianym czytnikiem. Ale do tyłu nie mam większych zastrzeżeń, bo w Huawei P9 było to zrobione dobrze.

Czekam na Huawei P10, ale mam skrytą nadzieję, że jednak nie będzie wyglądał tak, jak na powyższych zdjęciach. A Wy co o tym sądzicie?

źródło: Weibo