Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w najbliższą niedzielę, czyli 26-ego lutego zobaczymy oficjalnie nowego flagowca od LG. Flagowca, o którym tak w gruncie rzeczy, całkiem sporo już wiemy. Machiny przecieków raczej się nie zatrzyma, a teraz jest ich prawdziwa kumulacja. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że LG G6 będzie wodoodporny, a dzisiaj możemy zobaczyć go na „prasówce”.

I muszę przyznać, że nie mogę doczekać się premiery tego smartfona. LG G5 tak mocno mnie nie zainteresował. W sumie to jeszcze G-Piątka nie trafiła do sprzedaży, a już miałem mieszane odczucia do przyszłości pomysłu z modułami. Potem, gdy pojawiła się Moto Z z MotoMods to po pierwsze wiedziałem kto wygrał „walkę na modułowość”, a po drugie, zainteresowanie flagowcem LG jeszcze mocniej spadło. Ale z LG G6 jest zupełnie inaczej, bo w zasadzie to zupełnie inny smartfon.

Zapowiada się już, że smartfon będzie miał podwójny aparat zapewne z trybem szerokokątnym i mimo większego, podobno 5,7-calowego ekranu nie będzie większy od poprzednika. Ale jakby nie było, to ekran i obudowa najbardziej mnie interesuje. Ekran, co widać po grafice, zapowiada się naprawdę nieźle, będzie nowatorsko zaokrąglony na rogach i będzie zajmował maksymlanie sporo miejsca, pozostawiając niewiele miejsca u góry i na dole na potrzebne czujniki, głośnik czy aparat. Obudowa z kolei miała być metalowa albo szklana i patrząc na zdjęcie, wszystko wskazuje na to, że bliższa prawdy jest ta druga opcja. Oby tylko nie było tak jak z iPhonem w kolorze Jet Black, który rysował się od samego patrzenia.

źródło: Twitter (evleaks)