Bardzo chciałem dostać się na konferencję BlackBerry w ramach MWC 2017, ale się nie udało,  bo do wszystkich informacji brakowało tylko tej jednej, gdzie owa konferencja jest. Mam wrażenie, że było to owiane jakąś ogromną tajemnicą i tylko nieliczni mieli do niej dostęp. Ale nieważne, smartfon już jest, tak naprawdę oficjalnie i przyznam szczerze, że nie spodziewałem się zmiany jego nazwy. Mercury całkiem dobrze pasował, ale BlackBerry postanowiło to zmienić i tak powstał BlackBerry KEYone. 

Jeszcze przyjdzie czas na pierwsze wrażenia i organoleptyczne zapoznanie się z urządzeniem (a przynajmniej mam taką nadzieję), ale ciszy mnie to, że w końcu mamy oficjalne informacje, na których można śmiało bazować. Coś tam wcześniej było wiadomo, była jakaś specyfikacja i ostatecznie pojawiła się ta, która nawet mi się podoba. Dużo mówiło się o procesorze i cieszy mnie to, że BlackBerry postawiło na Snapdragona 625, który jest wystarczającym układem „do wszystkiego”. Połączyli go z 3 GB RAM i baterią o pojemności 3505 mAh co też wygląda dobrze. Problem tylko w tym, że cenowo coś nie pykło i na pewno jest to zbyt drogi smartfon biorąc pod uwagę jaki procesor ma w środku. Zapłacimy równowartość 599 euro lub 549 dolarów, czyli jakieś 2500 złotych. Tutaj ewidentnie płacimy za inne rozwiązania, bezpieczeństwo i fakt, że jest to po prostu BlackBerry.

BlackBerry KEYone
BlackBerry KEYone / fot. BlackBerry

 

Ale to mnie nie zniechęca i od początku KEYone (wcześniej pod nazwą Mercury) mocno mnie zaciekawił, głównie za sprawą fizycznej klawiatury QWERTY, którą zawsze lubiłem w smartfonach. Klawiatura jest czterorzędowa, umieszczono ją pod 4,5-calowym wyświetlaczem, cała reaguje na gesty (podobnie jak w Passporcie), a na dokładkę w spacji wmontowano czytnik linii papilarnych. Dlatego też przycisk wygląda nieco inaczej niż inne. Co ciekawe, do każdego klawisza można przypisać skrót do często wybieranego kontaktu lub uruchamianej aplikacji. Wybierając C uruchomimy kamerę, a wybierając D zadzwonimy do żony, tak dla przykładu oczywiście.

BlackBerry KEYone
BlackBerry KEYone / fot. BlackBerry

 

Mocną stroną BlackBerry KEYone będzie na pewno aparat, bo jest taki sam jak w Google Pixel. Mamy tutaj sensor Sony IMX378, więc o jakość zdjęć byłbym spokojny, tym bardziej, że flagowiec od Google akurat za ten element zbiera dobre opinie. Do tego dochodzi nagrywanie filmów w 4K przy 30 klatkach i 8-megapikselowa kamerka z przodu. Wiele osób narzeka na design, ale zaprawdę powiadam wam, że jest dobry, a przede wszystkim inny od wszystkich, choć widać tutaj niektóre cechy spotykane w Passporcie, szczególnie w srebrnej wersji. Ciekawie wygląda tył, który ma sprawiać, że smartfon będzie pewniej leżał w dłoni, ale to jest jeszcze do sprawdzenia na stoisku, tak samo jak ogólny „feeling”.

BlackBerry KEYone
BlackBerry KEYone / fot. BlackBerry

 

Mówi się, że BlackBerry KEYone będzie dostępny globalnie i gdzieś wczoraj trafiłem na informację, że będzie to jakoś w kwietniu. Nie spodziewałbym się jednak ogromnej sprzedaży, głównie za sprawą ceny, która w Polsce może być jeszcze wyższa niż ten bezpośredni przelicznik wyżej. Oby jednak cenowo bliżej było mu do Classica czy PAssporta niż modelu PRIV.

źrodło: własne, BlackBerry

t-mobile-wsparcie-internet