LG był pierwszym producentem, który w Barcelonie pokazał swojego nowego flagowca. I jak już pewnie wiecie z relacji „godzina po godzinie” z MWC 2017, to ten smartfon, który jeszcze na etapie nieoficjalnych informacji zaciekawił mnie najbardziej i z którym, dosyć wyjątkowo, wiązałem spore nadzieje. I wiecie co? Nie zawiodłem się, bo wiem, że LG G6 będzie hitem.

Mam wrażenie, że smartfony LG są jak Windows, bo co drugi jest dobry. Patrząc na LG G5, jeszcze wcześniej na LG G4 i teraz na LG G6 na pewno widzicie tą zależność i wiecie o co mi chodzi. Nie twierdzę, że LG G5 był złym smartfonem, ale fakt, że skupiono się głównie na modułach, a nie aparacie czy fakt, że potem pojawiła się bezsensownie wyceniona wersja SE, zrobiła swoje. Po kilku chwilach z LG G6 już jestem w stanie powiedzieć, że to zupełnie inny pomysł na smartfon, zbudowany od nowa i przede wszystkim pomysł, który się uda.

LG na konferencji sporo uwagi skupiło na ekranie i to z jednej strony jest dobre, ale z drugiej już niestety nie. Rzeczywiście, proporcje 18:9, bardzo duża powierzchnia z przodu zagospodarowana pod charakterystycznie zaokrąglony na rogach wyświetlacz czy w końcu dwie technologie jak Dolby Vision i HDR10 robią ogromne wrażenie, ale smartfon ma też sporo innych atutów, o których LG nie może zapomnieć na etapie promowania. Dla mnie kluczowa jest wodoodporna (wreszcie!), nieźle wykonana i leżąca w dłoni obudowa, ale też szerokokątny aparat, zarówno z przodu jak i z tyłu, który ma w sobie wszystko co najlepsze ze wszystkich ostatnich topowych smartfonów LG (także tryb profesjonalnego filmu z serii V).

Dobrze, że producent postawił na Snapdragona 821, który według mnie jest znacznie lepszym i przede wszystkim sprawdzonym układem niż zapowiadana 835-tka. To już nie te czasy, że trzeba wrzucać najmocniejszy procesor na rynku żeby smartfon płynnie pracował. Teraz nawet smartfon ze Snapdragonem z serii 6 działa jak błyskawica. LG G6 dostał procesor, który trafił do takich smartfonów jak chociażby Xiaomi Mi Note 2 czy OnePlus 3T, a te znane są ze świetnej wydajności. Do tego mamy jeszcze 4 GB RAM i 64 GB pamięci wewnętrznej.

Na testy jeszcze przyjdzie czas, ale już teraz czuję, że będzie to jedna z najważniejszych nowości na targach MWC 2017. Jeśli LG w miarę szybko wprowadzi LG G6 do sprzedaży (podobno pod koniec marca w Korei, a w kwietniu w innych krajach) i nie przesadzi z ceną to będzie miał spore szanse na sukces. A co do ceny, podobno ma być zbliżona do poprzedniego flagowca, no może ciut wyższa, więc już jeden ten „warunek” spełnia.

Na koniec możecie zerknąć na wideo z pierwszymi wrażeniami dotyczącymi LG G6, akurat w kolorze białym.

t-mobile-wsparcie-internet