Trzeba przyznać, że Samsung Galaxy XCover 4 pojawił się, jak to przyjęło się mawiać, po cichu, bez większej pompy, ale patrząc na ten smartfon wcale mnie taka decyzja nie dziwi. Choć z drugiej strony, premiera na tegorocznych targach MWC, nawet gdzieś na małym stoisku, nie byłaby głupim pomysłem, bo zainteresowanie tym modelem na pewno byłoby większe. Pamiętam nawet, że ktoś mnie pytał, czy nowego XCovera moża zobaczyć na targach, więc na pewno były osoby, które wypatrywały tego modelu. Ale czy warto było czekać? 

Seria Galaxy XCover to nic innego jak najtańsze smartfony od Samsunga, które mają wzomcnioną i odporną na wodę obudowę. Do tej pory, przez niemal dwa lata „rządził” Galaxy Xcover 3, którego w najlepszym momencie można było kupić za nieco ponad 600 złotych. A jeśli ktoś nie patrzył na parametry i liczyła się dla niego tylko wodoodporność, to przeważnie decydował się na ten model. Czy Samsung Galaxy XCover 4 to zmieni? Możliwe, ale nawet jeśli będzie inaczej, to z pewnością cena poprzednika jeszcze nieco spadnie lub chociaż ustabilizuje się na niższym poziomie, a jego zakup, wcale nie będzie złym krokiem, nawet jeśli na rynku będzie już 4. generacja.

Wszystko dlatego, że Xcover 4 to tylko trochę odświeżona wersja Trójki i według mnie, zmian jest zbyt mało, by jakoś mocno się nim ekscytować. Samsung delikatnie odświeżył wygląd przez co smartfon, mimo oczywistego przeznaczenia i zgodności z normą MIL-STD 810G (odporność na upadki i wstrząsy, niskie i wysokie temperatury czy wilgoć i słoną wodę) i IP68, sprawia wrażenie jeszcze bardziej smukłego. Z tego co widać na zdjęciach, nadal mamy zdejmowaną klapkę od baterii, fizyczne przyciski pod ekranem czy jeden, ten dodatkowy z boku, do którego możemy przypisać latarkę. Niestety, prawda jest taka, że pokazują Xcovera 3 i XCovera 4, mało osób wskazałoby ten prawidłowy egzemplarz.

Samsung Galaxy XCover 4
Samsung Galaxy XCover 4 / fot. Samsung

 

Specyfikacja smartfona nie powala, ale po pierwsze, lepszej raczej nie było sensu się spodziewać, a po drugie, dobrze, że jest trochę lepsza niż w poprzednim modelu z tej serii. Jedną z ważniejszych zmian jest 5-calowy wyświetlacz HD czy dwukrotnie większa przestrzeń na dane (16 GB), bo użytkownicy Xcovera 3 mocno narzekali, że po zainstalowaniu kilku aplikacji, dodaniu jakiejś lepszej nawigacji offline i zrobieniu kilku zdjęć, smartfon „krzyczał” o braku pamięci. Na szczęście jest slot na kartę microSD, podobno do 256 GB. Jest 2 GB RAM i czterordzeniowy procesor, którego Samsung najwyraźniej się wstydzi, bo nawet nie podał jego nazwy. Będzie też większa bateria, bo 2800 mAh i 13-megapikselowy aparat z przysłoną f/1.9, którą miał chociażby taki Samsung Galaxy A5 (2016). Dobrze chociaż, że Samsung pomyslał o oprogramowaniu i od razu wrzucił do tego smartfona Androida 7.0 Nougat.

Martwi mnie tylko cena, która w Polsce ma szanse przekroczyć tysiąc złotych, a w najczarniejszym scenariuszu, być dwukrotnie wyższa od kwoty, za którą teraz można kupić Xcovera 3. Smartfon w kwietniu ma trafić do Europy i jak na razie podano cenę w europejskiej walucie – dokładnie 259 euro.

źródło: Samsung