Premiera była? Była. Pierwsze wrażenia były? Były. No to teraz czekamy na pierwsze recenzje po kilku dniach intensywnego użytkowania… oh wait. Ale ok, już tak zupełnie na poważnie, jak wiecie, Samsung pokazał dwa nowe, topowe smartfony, które dla wielu osób różnią się od siebie tylko wielkością. Tak naprawdę różnic jest ciut więcej, ale w sumie te najistotniejsze można wyliczyć na palcach u jednej ręki, a jak się ktoś uprze to u jednej ręki mało wprawionego pracownika zajmującego się obróbką drewna. Czy rzeczywiście warto dopałacić 500 złotych do większego modelu?

 Miałem już obydwa smartfony w swoich rękach, trochę się nimi, kolokwialnie mówiąc, pobawiłem, czego efektem są pierwsze wrażenia, które możecie obejrzeć powyżej, ale dokładając pewnego rodzaju doświadczenie i spoglądając na podobne zagrywki innych producentów, znam odpowiedź na postawione wcześniej pytanie. Zanim jednak dojdziemy do pewnych wniosków jakie mi się nasunęły, spójrzmy, czym tak naprawdę różnią się do siebie obydwa smartfony.

Co dostajemy za te dodatkowe 500 złotych?

  • Większa przekątna ekranu – 6,2 cala zamiast 5,8 cala 
  • Mniejsza gęstość upakowania pikseli (ppi) – 531 ppi a 568 ppi 
  • Większe wymiary – 159,50 x 73,40 x 8,10 mm zamiast 148,90 x 68,10 x 8,00 mm
  • Wyższa waga – 173 gramy zamiast 153 gramów 
  • Większa bateria – 3500 mAh zamiast 3000 mAh 
  • Nieco podkręcony procesor – więcej o 50 MHz na M2 i o 200 MHz na Cortex-A53

Tak jak wspomniałem, między Samsungiem Galaxy S8 i Galaxy S8+ jest dosłownie kilka różnić, ale według mnie tylko dwie tak naprawdę powinny być dla nas istotne – przekątna ekranu i pojemność baterii. Specjalnie powyżej nie wyszczególniłem ceny obydwu smartfonów, bo to właśnie o tę cenę głównie się rozchodzi i odpowiedź na pytanie – Czy warto dopłacać. Niektóre różnice wychodzą z innych różnic, dlatego raczej nie zwracałbym uwagi na taki współczynnik ppi, bo w obydwu telefonach jest bardzo wysoki i na tym poziomie nie ma większego znaczenia. Większa waga i o około centymetr większa obudowa są naturalnym następstwem tego, że w smartfonie wpakowano większy ekran. Tym samym, skoro mamy nieco większą obudowę to znalazło się więcej miejsca dla baterii, która w Galaxy S8+ jest o 500 mAh pojemniejsza. Testów jeszcze nie robiłem, choć już można założyć, że wersja z Plusem będzie miała trochę lepszy czas pracy na baterii, podobnie jak to miało miejsce w przypadku Galaxy S7 i Galaxy S7 edge.

Czy warto?

To pytanie każdy musi zadać sobie sam, bo raz, że wynika to z własnych preferencji co do sprzętu, a dwa, ja nikomu do portfela nie będę zaglądać. Jeżeli cholernie potrzebujemy tę o około 17% pojemniejszą baterię i dodatkowe kilka dziesiątych na przekątnej ekranu, a na drugim miejscu jest dopiero kwota jaką wydajemy na smartfon, to można brać. Ale biorąc pod uwagę wszelkie za i przeciw, wszystkie różnice, których nie ma za wiele, według mnie 500 złotych dopłaty w obecnej chwili nie ma sensu. Po pierwsze, Samsung Galaxy S8 i tak ma na tyle dużą przekątną, że przestrzeni roboczej jest aż nad to. Przypomnę tylko, że taki iPhone 7 Plus ma centymetr więcej z każdej strony, a ekran to „tylko” 5,5 cala. Po drugie, bateria może i jest taka sama jak w Galaxy S7, ale przez około 20% bardziej energooszczędny procesor powinna „trzymać” podobnie, więc jeden solidny dzień pracy jest w zasięgu. Po trzecie, normalny Galaxy S8 bez Plusa genialnie leży w dłoni i to dla wielu może być kluczowe, a po czwarte, bo o tym jeszcze nie wspomniałem, różnica w taktowaniu na rdzeniach jest kosmetyczna i niezauważalna przy codziennej pracy.

galaxy-s8-vs-galaxy-s8-plus

Na szczegółowe recenzje jeszcze przyjdzie czas, ale jestem już teraz pewny, że po przetestowaniu obu modeli, będę miał podobne zdanie. A Wy co o tym myślicie? Aaa i jeśli jeszcze nie widzieliście pierwszym wrażeń z Galaxy S8 to ziuuut do góry i wciśnijcie play 😉