Zauważyłem, że im bliżej sklepowej premiery nowych smartfonów od nowej Nokii to coraz więcej osób o nie wypytuje. Miałem nawet kilka takich sytuacji, że klienci słysząc o tym, że „Nokia is back!” wstrzymali się z zakupem nowego smartfonu. Sam jestem ciekawy jak te modele będą działać, bo wiadomo, że na targach w Barcelonie czy na lokalnych premierach nie do końca było można to sprawdzić. Nie sądzę, by Nokia zyskała taką popularność jak 10 lat temu, ale przyszłe smartfony mogą być lepsze od tych, na które czekamy teraz. Wszystko za sprawą „starej-nowej” współpracy z Carl Zeiss. Wiecie co to oznacza?

Nie wiem czy też tak macie, ale odkąd pamiętam, jak tylko ktoś wspominał o firmie Carl Zeiss to od razu kojarzyła mi się z telefonami firmy Nokia. Kiedyś Nokia była królem na rynku telefonów i sam przebrnąłem przez kilka jak nie kilkanaście ich modeli. Jeśli nie pamiętacie takich klasyków jak Nokia N73, N93 czy N95, które miały niemiecką optykę to na pewno kojarzycie Lumię 950 XL, już pod władaniem Microsoftu, która nadal może walczyć jak równy z równym z obecnymi flagowcami biorąc pod uwagę aparat i jakość zdjęć. Mam pewną ideę na temat tego, co Nokia powinna zrobić by zaszokować rynek smartfonów i być może w najbliższym czasie opiszę to w jednym z tekstów, ale skupmy się na tym co teraz, bo krótko mówiąc, dzieje się.

Pekka Rantala (CMO, HMD Global) i Winfried Scherle (EVP, Zeiss)
Pekka Rantala (CMO, HMD Global) i Winfried Scherle (EVP, Zeiss) fot. AndroidAuthority

Zeiss nie tylko udostępnia HMD Global swoją markę, ale jest to ścisłe partnerstwo obejmujące optykę, czujniki i algorytmy obrazowania. 

W sumie mógłbym napisać tylko jedno zdanie i też byłoby dobrze – HMD Global, czyli aktualny właściciel marki Nokia i Carl Zeiss, wiodący producent sprzętu optycznego, zapowiedziały długoterminową współpracę, która ma na celu znacze udoskonalenie możliwości fotograficznych przyszłych smartfonów. Co ciekawe, nie chodzi tutaj tylko o dostarczenie samej optyki, a także czujników czy nawet całych modułów aparatu razem z zaawansowanymi algorytmami przetwarzania obrazu i oprogramowaniem. Jednym słowem komplet.

Co to znaczy dla nas, użytkowników? Przede wszystkim swego rodzaju powrót do korzeni, gdzie telefony Nokia miały świetne, jak na swoje czasy, aparaty. Jeżeli rzeczywiście wszystko zostanie „dograne”, a mam tu na myśli kwestie związane nie tylko ze sprzętem, ale przede wszystkim oprogramowaniem, to możemy liczyć, że przyszłe smartfony od HMD Global naprawdę „będą umiały w fotografie” i w końcu pojawią się w porównaniach obok samsungów, huawejów i eldżików. Ja gdzieś tam pod biurkiem trzymam mocno kciuki żeby tak się stało. Może zobaczymy już coś na IFA 2017?

zdjęcie główne pochodzi z Flickr
źródło: AndroidAuthority