Cały czas uważam, że w nowej Nokii 3310 jest więcej marketingu niż dobrego, prostego telefonu, który nic tylko ma wybić się na popularności swojego legendarnego pierwowzoru. Gdyby odświeżony model nie miał aparatu, ale za to był chociaż lepiej wykonany i był odporny na zachlapania to patrzyłbym na niego zupełnie inaczej. Wyobraźcie sobie, że nawet taki telefon doczekał się swojego chińskiego klona, kosztującego tyle co dobry obiad w Warszawie.

Nokia 3310 w odświeżonej wersji już trafiła jakiś czas temu do sprzedaży, ale jeśli też uważacie, że prawie 300 złotych to jednak za dużo, by ją kupić „ot tak”, przykładowo wchodząc do marketu na weekendowe zakupy, to zawsze można spojrzeć w kierunku Vkworld Z3310. Wiem, nazwa strasznie dziwna, ale właśnie pod taką można spotkać kopię nowej Nokii 3310. Kopię nowej Nokii 3310, która w sumie jest współczesną repliką Nokii z 2000 roku. Rozumiecie? Taka trochę „nokiowa” incepcja nam się robi. Co bardziej zabawne, ta kopia wygląda wręcz identycznie, nawet tak samo „pozuje” na grafikach reklamowych i pewnie gdyby nie inne logo „producenta”, nikt nie zorientowałby się, że to tak naprawdę dwa różne urządzenia. I jeszcze jedno, za cenę jednej nowej Nokii… można mieć trzy te chińskie. Poważnie, nic nie zmyślam.

Wszystko dlatego, że telefon Vkworld Z3310 można teraz wyrwać za 19,99 dolarów, co w wolnym przeliczeniu da nam jakieś 74 złote z groszami, a ze względu na tak niską wartość powinniśmy też być zwolnieni z opłat związanych z cłem i podatkiem VAT. A skoro dochodzi do tego jeszcze darmowa wysyłka to strach nie skorzystać. Do wyboru są cztery wersje kolorystyczne – pomarańczowa, niebieska, szara i żółta.

Vkworld Z3310
Vkworld Z3310 / fot. Gizmochina.com

 

A i jeszcze jedno. Z tego co można zauważyć na zdjęciach, wersja Z3310 ma latarkę na górnej krawędzi, czego w oryginalnej, nowej Nokii 3310 nie znajdziemy. Do tego radio FM, którego nawet niektóre flagowce nie mają. Zawsze w takich sytuacjach zamieniam się w bezdusznego cynika, bo w sumie można powiedzieć, że kupujemy całkiem zgrabną latarkę, a w dodatku z radiem, ekranem i możliwością dzwonienia. Jeszcze długo będzie mnie to bawiło, bo nie często są ku temu takie wyjątkowe okazje.

To co, kupujemy? 🙂

źródło: GearBest