Xiaomi naprawdę wzbudza sporo emocji, a szczególnie wtedy, gdy chodzi o zrobienie recenzji, gdy nikt za nią nie płaci (if you know what I mean). Ale na poważnie, szczególnie wtedy, gdy na horyzoncie widać ich nowego smartfona, w dodatku z zupełnie nową wersję autorskiej nakładki na Androida. Co ciekawe, to wcale nie będzie flagowiec, bo przecież jest nim jeszcze Xiaomi Mi 6. Mam tutaj na myśli Xiaomi Mi 5X i MIUI 9, czyli dwa, można powiedzieć, produkty, które zobaczymy już w przyszłym tygodniu na specjalnej konferencji. Czy jest na co czekać?

Na to pytanie odpowiem tak – trzy razy tak. A dlaczego trzy? Po pierwsze, czekamy na ważną aktualizację już i tak dobrze wyglądającej i działającej nakładki MIUI, po drugie, aktualizacja na pewno pojawi się na Xiaomi Mi 6, którego aktualnie używam jako mojego „daily drivera”, a po trzecie, będziemy mieć nowy smartfon od Xiaomi, który znowu będą mogli zmieszać z błotem na spajderze. Przekornie, zacznę zatem od smartfonu.

Xiaomi Mi 5X może nam nieco mylnie wskazywać, że chodzi o jakąś ulepszoną (zmienioną) wersję topowego modelu Xiaomi z zeszłego roku. Ale tak nie jest, bo mamy do czynienia z dobrym średniakiem, przynajmniej patrząc na zastosowany procesor. Albo i procesory, bo jak to przy Chińczykach bywa, Mi 5X pojawi się w dwóch wariantach – zwykłym i tym, który ładnie przyjął określenie „premium”. Pierwszy ze Snapdragonem 660, a do tego 6 GB RAM i 64 GB pamięci, podobnie jak to ma miejsce w Xiaomi Mi 6. Druga wersja wcale nie będzie gorsza, bo pod obudową schowano Snapdragona 625 z 4 GB RAM i o połowę mniejszą pamięcią wewnętrzną niż w wersji z 660-tką. O cenach nie ma sensu wspominać, bo te zapowiadane są przeważnie znacznie niższe niż te, które potem pojawią się w sklepach. Nieco sporną kwestią jest design urządzenia, ale to zostawiam do osobistej oceny. Ja w nim rzeczywiście widzę trochę iPhone’a, trochę Asusa czy Honora 8 Pro, a inni zauważą nawet Oppo. Wygląda ładnie, choć widać czym inspirowali się projektanci. Nawet podwójny aparat już tak bardzo nie zaskakuje, bo raczej nie ma co spodziewać się nowych funkcji fotograficznych w średniaku.

Xiaomi Mi 5X / fot. Mi

Według mnie znacznie lepiej przedstawia się sytuacja z MIUI 9, bo to jedna z ważniejszych zmian tej nakładki w ostatnim czasie. Lubię ją, nawet bardzo, bo działa naprawdę sprawnie, jest spójna, przyjemna i ma sporo ciekawych „smaczków”, których nie ma w żadnej innej nakładce. Oczywiście nie mogę powiedzieć, że jest idealna, bo strasznie denerwuje mnie chociażby to, że za nic w świecie nie mogę uruchomić dymków aplikacji, mimo prawidłowych ustawień. W sieci pojawiło się kilka zrzutów ekranu z nowego MIUI, co możecie zobaczyć poniżej. Ci bardziej spostrzegawczy na pewno zauważą, że w głównym pasku skrótów do aplikacji nie wyświetlają się ich nazwy. Naturalnie, że zmieniły się też ikony systemowe, choć ja mam wrażenie, że teraz cały system będzie bardzo podobny do tego, jaki znamy ze smartfonów Meizu. Płaski, minimalistyczny i kolorowy. Wiadomo też, że mogą dojść nowe funkcje jak Picture-in-Picture, Quick Reply i opcja podzielenia ekranu na pół (otworzenie dwóch aplikacji). Tej ostatniej niektórych brakowało i tak, była już dawno w innych smartfonach, więc możecie zacząć się śmiać.

MIUI 9 / fot. Android Headlines

Z potwierdzeniem wszystkich doniesień trzeba wstrzymać się do przyszłego tygodnia, a dokładnie 26 lipca. To właśnie w tym dniu pojawi się Xiaomi Mi 5X i nakładka MIUI 9. Jeśli rzeczywiście tak się stanie, wspomniany smartfon będzie pierwszym smartfonem Xiaomi z najnowszą wersją systemu i interfejsu.

źródło: Xiaomi, AndroidTreasureAndroidHeadlines