Nie Oatmeal, ani nie Octopus jak wcześniej spekulowano, a tym bardziej nie Ogórek i nie Owsianka, co by pewnie spodobało się polskim użytkownikom. Nowa wersja Androida to Android 8.0 Oreo. Czy jesteście zaskoczeni taką nazwą? Ja kompletnie nie i od początku byłem przekonany, że właśnie nowy Android będzie miał wiele wspólnego z okrągłymi ciastkami. Zaskoczony nie jestem też nowymi funkcjami, bo były już wcześniej znane. Tak naprawdę może nas zaskoczyć to, kiedy Oreo pojawi się na naszych smartfonach. Oby pozytywnie.

Premiera nowego Androida była powiązana z ważnym, astronomicznym wydarzeniem w Stanach Zjednoczonych – całkowitym zaćmieniem Słońca, które było widoczne w poniedziałek od stanu Oregon po Południową Karolinę. Wagę tego zjawiska podnosi jeszcze fakt, że w Polsce kompletnego przysłonienia Słońca przez Księżyc nie dożyjemy, bo odbędzie się dopiero za 118 lat. Wracając do samego systemu, pojawienie się Androida 8.0 Oreo z pewnością nie można nazwać rewolucją, ale zmianą w dobrym kierunku – w kierunku systemu, który będzie jeszcze ładniejszy, bezpieczniejszy i funkcjonalny. Wszystkich zmian jest trochę, ale ja chcę skupić się na tych najistotniejszych, na tych, które widać na pierwszy rzut oka i z których będą korzystać użytkownicy.

Na pierwszy strzał idzie funkcja Picture-in-Picture. To jedna z ważniejszych zmian biorąc pod uwagę nowe opcje związane z multimediami. Oznacza to nic innego jak odtwarzanie wideo w niewielkim oknie, które jest widoczne nad pozostałą częścią interfejsu (np. jakiejś aplikacji). Pytanie tylko, czy będzie to dotyczyć tylko wideo z odtwarzacza czy w małym oknie będzie można uruchomić też inną aplikację.  Jest to nowość w czystym Androidzie, ale trzeba pamiętać, że już wcześniej coś takiego było. Nazywało się Pop-up Display i było w nakładce TouchWiz od Samsunga.

Picture-in-Picture i Notification Dots w Android 8.0 Oreo / fot. Google

Picture-in-Picture i Notification Dots w Android 8.0 Oreo / fot. Google

Kolejna rzecz, która może się spodobać to Notification Dots (screen powyżej, po prawej). Pozwólcie, że nie będę tego tłumaczył na język polski, bo nie wszystko po takim czymś brzmi dobrze. Gdy otrzymamy powiadomienie z jakiejś aplikacji, na ikonie tejże aplikacji pojawia się kropka. Daje nam to do zrozumienia, że przykładowo mamy nieodczytaną wiadomość czy nowy komentarz na Instagramie, a jeśli przytrzymamy palec na aplikacji, będziemy mogli wszystko podejrzeć. Sprytne, choć… to wcale nie taka nowość jakby się wydawało. Powiadomienie w postaci kropek jest już do jakiegoś czasu w MIUI u Xiaomi, a mam też nieodparte wrażenie, że zamysł działania takiej funkcji pokazało Apple przy okazji premiery iPhone’a 6s z 3D Touch. Mylę się? Powiadomienia będą też łączone w grupy w zależności od ich rodzaju, co znacznie uporządkuję belkę systemową, gdy ktoś używa sporo aplikacji.

android-8-oreo-emojiAndroid 8.0 Oreo – nowe emoji / fot. Google

Podobno Android 8.0 Oreo będzie przyjaźniejszy w kwestii edycji, a to za sprawą usprawnionej opcji kopiowania różnego rodzaju elementów i treści. Teraz wyglądało to tak, że w chwili kopiowania adresu strony trzeba było przytrzymać palec dłużej, aby wyświetlić odpowiednią opcję. Podobno w najnowszej wersji system sam będzie rozpoznawał rzeczy, które będziemy mogli i będziemy chcieli skopiować (przykładowo adresy stron www w przeglądarce czy numery telefonów umieszczone w wiadomościach). Nad nową paczką emoji nie ma się co rozwodzić, wystarczy spojrzeć powyżej jak wyglądają. Znacznie więcej uwagi trzeba jednak poświęcić opcji Autouzupełniania, która jest chyba zbawieniem dla osób często zmieniających telefony, oczywiście te pracujące pod kontrolą Androida. Wszystkie dane logowania do aplikacji będą zapisywane w bezpiecznym miejscu, co znacznie ułatwi sprawę konfiguracji nowego urządzenia. Warunek jest tylko taki, że aplikacja musi mieć wsparcie dla Google Smart Lock.

android-oreo-transformationTransformacja – Android Oreo / fot. Google

Nie można zapomnieć o adaptacyjnych ikonach, które automatycznie będą dostosowywać swój kształt i styl do tych systemowych. Opcja bardziej dla estetów, którzy lubią ład i porządek w menu, ale też spore ułatwienie dla twórców aplikacji. W końcu wszystkie ikony aplikacji będą ze sobą współgrały, a menu będzie estetyczne i zwarte. Adaptacyjne ikony będą dostępne w obrębie całego systemu, począwszy od menu po ustawienia i okna dialogowe.

W nowym Androidzie Oreo znajdzie się też coś dla fotografów i audiofilów, bo tych pierwszych wprowadzono obsługę szerszego zakresu kolorów w aplikacjach, a dla drugim, dodano natywną obsługę przetwornika LDAC od Sony, co ma znacznie podnieść komfort i jakość dźwięku przez Bluetooth.

Kto dostanie aktualizację? 

Z najnowszego Oreo mogą cieszyć się już posiadacze takich smartfonów jak Google Pixel i Pixel XL, Nexus 5X czy Nexus 6P. Te dostają aktualizację w pierwszej kolejności, a jej rozmiar waha się od kilkudziesięciu do kilkuset MB, w zależności od tego czy ktoś wcześniej testował wersję beta Androida O. W dalszej kolejce mogą ustawiać się tak zwane flagowce, bo to one mają największą szansę na w miarę szybkie otrzymanie aktualizacji. Ciężko jest jednak określić, który model dostanie Oreo jako pierwszy, choć mnie mocno zaskoczyła informacja, że jednym z nich może być BlackBerry KEYOne.

A Wy czekacie na aktualizację? A może macie Pixela albo Nexusa i już bawicie się Oreo? Jeśli tak, to dajcie znać w komentarzach jak wrażenia.

źródło: Google, AndroidCentral