Wydajność, multimedia, działanie

Napisałem już, że Honor 9 działa szybko, mimo tego, że producent zastosował w nim starszy typ pamięci wewnętrznej – eMMC. Szczerze powiedziawszy spodziewałem się gorszej płynności działania (wyniki testu na screenie poniżej), ale różnicę tak naprawdę można odczuć tylko w przypadku uruchamiania aplikacji, ładowania poziomów w grach czy oczekiwania na instalację w Google Play. Trwa to trochę dłużej niż w smartfonie z pamięcią UFS, ale różnicę jesteśmy w stanie zauważyć dopiero przy teście „jeden do jednego”. Druga sprawa to stabilność systemu i tutaj też nie mam zastrzeżeń, bo nigdy nie zdarzyło się tak, by system się zawiesił czy jakaś aplikacja została niespodziewanie zamknięta. Za wydajność w testowanym modelu jest odpowiedzialny procesor Kirin 960 i 4 GB pamięci RAM, więc nie mam mowy żeby Honor 9 miał problemy z jakąkolwiek grą z Google Play, nawet spory czas po swojej premierze. Trzeba jednak liczyć się z tym, że podczas dłuższej siekanki w Mortal Kombat X czy kilku intensywnych minutach w Modern Combat obudowa, szczególnie w górnej części, potrafi złapać wyższą temperaturę. Ale jak już się zdążyło przyjąć, do Xperii Z3+ sporo mu jeszcze brakuje. Jako ciekawostkę dodam, że jest jeszcze wariant z 6 GB, ale nie jest dostępny w Polsce.

Honor 9 ma jeden głośnik do multimediów, który znajduje się na dolnej krawędzi i zdaje się, że ostatnio to ulubione miejsce umieszczania tego elementu przez producentów. Na szczęście – trzymając telefon tak, by przycisk Home był po prawej stronie – nie jesteśmy w stanie go zasłonić ręką, co w przypadku gier, o których napisałem wyżej, jest akurat dobre. Dźwięk wydobywający się z tego głośnika nie jest wybitnie klarowny, ale przy codziennych zadaniach jest wystarczający. Nieco gorzej jest jednak z głośnikiem do rozmów, który w trybie głośnomówiącym mógłby być lepszy, przede wszystkim mocniejszy, głośniejszy. Jakość rozmów jest na więcej niż akceptowalnym poziomie.

W tej części grzechem byłoby nie napisać o czytniku linii papilarnych, który jest po prostu genialny. To chyba dzięki niemu tak na dobre przeprosiłem się z czytnikami z przodu. Myślałem, że już szybszego nie da się zrobić, ale jak się okazało, Huawei potrafi. Czytnik w Honorze 9 jest błyskawiczny, bo wystarczy go musnąć palcem i działa niemal bezbłędnie, za każdym razem i z każdej strony. Mogę śmiało stwierdzić, że jest nawet szybszy od tego w Huawei P10.  Smartfon możemy obsługiwać na sposoby w zależności od tego, którą kombinację przycisków wybierzemy – pojedynczy przycisk albo klasycznie, jeden po środku i dwa dotykowe po bokach. Ciekawsza jest ta pierwsza opcja, bo czytnik jest też w pewnym sensie przyciskiem, który reaguje na kilka gestów. Dotknięcie działa jak wstecz, dłuższe przytrzymanie, któremu towarzyszy wibracja wraca nas do ekranu głównego, a przesunięcie w prawo lub lewo uruchamia menedżer ostatnich aplikacji. Z kolei gest w górę włącza usługę Google Now.

Nie mam zastrzeżeń do kwestii związanych z łącznością, poza jednym wyjątkiem. Zasięg LTE był, Bluetooth działał bez zarzutu łącząc się z Roidmi 2S i czasami ze słuchawką, do NFC też nie można było się przyczepić, ale największe „ale” mam do GPS’a. Jeśli zerkniemy do specyfikacji to zobaczymy, że obsługuje wszystko co tylko możliwe, ale w rzeczywistości działa różnie. Nie wiem czy był to problem tylko z moim egzemplarzem czy po prostu „Huawei tak ma”, ale kilka razy GPS bardzo długo ustalał pozycję, a jak już to zrobił to przez chwilę kręcił mapą dookoła. Trochę było to wkurzające, gdy chciało się już jechać, ale nadal nie było ustalonej właściwej pozycji.

Aparat

I znowu nawiązanie do Huawei P10, bo w przypadku tej recenzji jest to raczej nieuniknione. Wspominam o tym, bo obydwa smartfony od strony technicznej mają niemal identyczne aparaty z tyłu. Są dwa obiektywy, jeden 12-megapikselowy RGB i drugi 20-megapikselowy, ale monochromatyczny. Jak już się domyślacie, tak w skrócie, pierwszy zbiera informacje o kolorach, a drugi odpowiedzialny jest za szczegóły. Różnica i to niestety na niekorzyść Honora 9 jest taka, że nie ma on optycznej stabilizacji obrazu. Znacznie pogarsza to komfort robienia zdjęć w ruchu czy podczas nagrywania filmów.

Jakość zdjęć można określić jako bardzo dobrą o ile mamy odpowiednio dużo naturalnego światła. W pogodny dzień ze zdjęć będziemy zadowoleni, a porównując je z tymi z P Dziesiątki praktycznie nie dostrzeżemy różnicy. Zdjęcia cechują się odpowiednimi kolorami i ilością detali. Zastrzeżenia można mieć jednak do zdjęć po zmroku, którym brakuje szczegółowości i ostrości (ponownie daje o sobie znać brak OIS). Jednak, mało który smartfon radzi sobie dobrze w takich warunkach, ale są takie, które wypadają lepiej (np. Galaxy S8 czy LG G6). Swoje wnosi też tak zwany hybrydowy zoom, który jest w stanie dwukrotnie przybliżyć fotografowany obiekt bez pogorszenia jakości i tryb portretowy. Ten drugi jednak ma pewne niedociągnięcia, bo czasami zdjęcia wychodzą nienaturalnie rozmazane. Kilka przykładowych zdjęć możecie zobaczyć niżej.

Zdjęcie z przedniego aparatu. Ciekawostka – można ustawić kierunek zapisu zdjęcia. Chodzi o to czy zdjęcie ma wyglądać tak jak na podglądzie (z odbiciem lustrzanym) czy ma być odwrócone (bez odbicia lustrzanego). Honor 9 jest chyba pierwszym smartfonem od Huawei’a, gdzie to zauważyłem. Dla ścisłości, aparat z przodu ma 8 megapikseli i przysłonę f/2.0.

W Honorze 9 nie znajdziemy optyki od Leica i tym samym nie zrobimy tak dobrych zdjęć monochromatycznych, z taką głębią jak to miało miejsce w Huawei P9 czy P10. Ale jest kilka ciekawych trybów jak ten z ustawieniami manualnymi zarówno dla zdjęć (ISO do 3200, czas naświetlania, balans bieli, ekspozycja i ostrość) jak i filmów, model 3D (np. model twarzy, który potem możemy edytować), malowanie światłem, co znamy już od czasu Huawei P8, skanowanie dokumentów czy w końcu świetny tryb nocny (do którego wymagany jest statyw i trochę cierpliwości). Interfejs aparatu oceniam ogólnie na plus, wszystko mamy pod ręką, choć zmiana parametrów w trybie profesjonalnym bardziej przypadła mi do gustu w Huawei P10.

Honor 9 jest w stanie nagrywać filmy w 4K, ale ja najczęściej używałem trybu Full HD przy 60 klatkach. Wideo na pierwszy rzut oka może się podobać, ale jak już wspomniałem, brakuje bardzo optycznej stabilizacji obrazu, więc podczas nagrywania warto wyposażyć się w jakiegoś, nawet najtańszego gimbala do stabilizacji. Ale to nie jedyny problem Honora przy nagrywaniu, bo podczas nagrywania kamerą z przodu ewidentnie są problemy z właściwą synchronizacją dźwięku i obrazu. Szkoda, bo jakość samego nagrania jest do zaakceptowania. Próbkę możliwości, zarówno z przedniej jak i tylnej kamerki możecie zobaczyć poniżej w jednym z vlogów.

Bateria

Bateria w Honorze 9 ma 3200 mAh, czyli tyle samo co w P10. Znowu zatem mamy wspólny mianownik, bo i typ ten sam i pojemność ta sama. Ale jak to zazwyczaj bywa, diabeł tkwi w szczegółach. Największą różnicą jest technologia szybkiego ładowania, bo w Honorze 9 mamy Quick Charge, a nie Super Charge jak we flagowcu Huawei’a. Oznacza to, że w zestawie z Honorem mamy ładowarkę o mocy 10W, pełne naładowanie Honora trwa dłużej i powinniśmy zamknąć się w dwóch godzinach z małym hakiem. Jak jest z czasem pracy? Tutaj ani nie jest zaskakująco dobrze, ani horrendalnie źle. Smartfon z włączonym pakietem danych, synchronizacją poczty, kilkunastoma połączeniami i zdjęciami, przy automatycznej jasności i powiadomieniach z Twittera powinien wytrzymać dzień, gdy rano odłączymy go od ładowarki. Nie będzie jednak tak, że bez obaw odłożymy go z nastawionym budzikiem, by podładować na drugi dzień przed wyjściem do pracy. Lepiej jest go podłączyć przed spaniem do prądu.

 


SPIS TREŚCI:

  1. SPECYFIKACJA | WYGLĄD, WYKONANIE
  2. EKRAN | OPROGRAMOWANIE, FUNKCJE
  3. DZIAŁANIE, MULTIMEDIA I WYDAJNOŚĆ | APARAT | BATERIA
  4. PODSUMOWANIE | PLUSY I MINUSY