Dla Samsunga to doskonały czas. Wiosną 2017 roku odbyła się premiera modeli Samsung Galaxy S8, a pół roku później Galaxy Note 8. Od samego początku smartfony cieszyły się ogromnym zainteresowaniem, zarówno w przedsprzedaży jak i teraz, gdy takiego Samsunga Galaxy S8+ można kupić poniżej 3 tysięcy złotych. Podobnie jest z Galaxy Note 8, który notuje świetne wyniki pomimo tego, że jego cena nie ma żadnego związku z rozsądkiem. Bazując na tych danych można więc śmiało powiedzieć, że o wpadce z samozapłonami Galaxy Note 7 większość zdążyła już pewnie zapomnieć. Okazuje się jednak, że kluczem do jeszcze większego sukcesu koreańskiego producenta nie tylko jest udana sprzedaż swoich flagowców, ale i najnowszego smartfonu od… Apple. 

Smartfony Galaxy S istnieją na rynku już od 2010 roku, a jej popularność rośnie z roku na rok. Ten fakt może wynikać z wielu czynników, chociażby z tego, że Koreańczycy wprowadzają na rynek bardzo dopracowane smartfony, czego dowodem może być nawet Galaxy S II, który po prostu był zbyt dobrym smartfonem jak na tamte czasy. Coraz bardziej stawiają nacisk na płynność i niezawodność i możliwości swoich urządzeń, by po prostu końcowy klient był jak najbardziej zadowolony. Mogłoby się zatem wydawać, że największym „owocem” tego producenta jest sprzedaż swoich  topowych urządzeń. Owszem, jest to prawdą, aczkolwiek ogromnym sukcesem dla Samsunga ma być też dobra sprzedaż iPhone’a X.

Samsung nawiązał współpracę z Apple polegającą na produkcji wyświetlaczy OLED dla serii urządzeń iPhone 8 oraz iPhone X. Firma Counterpoint Technology przeprowadziła badania dla The Wall Street Journal, które wykazały, że amerykański producent w ciągu 20 miesięcy sprzeda 130 milionów egzemplarzy swoich najnowszych flagowców, co Samsungowi przyniesie ponad 14 miliardów dolarów zysku. Jeszcze raz, 14 miliardów. Czternaście! Wstępnie oszacowano, że modele Galaxy S8 mogą się sprzedać w nakładzie 50 milionów sztuk, z czego jedna sztuka daje jakieś 202 dolary „na plus”. Zatem tegoroczne topowe urządzenia Koreańczyków dostarczą ponad 10 miliardów zarobku. Z kalkulacji więc wynika, że im większy będzie popyt na iPhone X, tym większy zysk odnotuje Samsung. Wygląda to więc tak, że z sukcesu Apple będzie również korzyścią dla Samsunga. Można się ustawić, można?! Po prostu, tak się robi interesy.

Prawdopodobnie współpraca pomiędzy dwoma firmami będzie trwała przez kilka lat i wszystko wskazuje, więc na to, że firma z Cupertino będzie zdana na Koreańczyków, którzy są jednymi z najlepszych producentów wyświetlaczy na świecie. Warto nadmienić, że Samsung i Apple to dwaj czołowi i najbardziej wpływowi gracze rynku mobilnego i myślę, że ta tendencja utrzyma się jeszcze długi czas.

źródło:  MacRumors