Nie od dziś wiadomo, że w budżetowej półce sporo się dzieje, a szczególnie wtedy, gdy jakiś jej przedstawiciel, który zahacza już o półkę wyżej, nagle staje się tańszy. Przyznam się szczerze, że kiedy przeglądałem Facebooka to widząc promocję z Wiko bezinteresownie zjechałem dalej, ale po chwili było coś takiego – ej, jak na pięć stówek to przecież dobry smartfon jest. I przyglądając się bliżej tylko upewniłem się w tej myśli. Chodzi o Wiko Wim Lite. 

Uprzedzając wszelkie komentarze, nie, Wiko nie wyłożyło na ten tekst ani grosza i w żadnym stopniu nie jest to kryptoreklama. Po prostu to dobra okazja, jeśli rozglądacie się za smartfonem w maksymalnym budżecie 500 złotych, a o takich okazjach warto jest napisać. Do tej pory w tej cenie królował Xiaomi Redmi 4A, ale muszę przyznać, że choć smartfony Chińczyków bardzo szanuję to przeceniony budżetowiec od Wiko jest teraz pod kilkoma względami lepszym wyborem. Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego, że obecnie można go wyrwać za 499 złotych w sklepie Euro, co w porównaniu z jego sugerowaną ceną detaliczną wychodzi trzysta złotych taniej. Promocja obowiązuje do 10 grudnia lub do wyczerpania zapasów. Jeśli miałbym jednak obstawiać, myślę, że skończy się wcześniej.

Ok, ale najważniejsze jest to, co dostajemy za te pięć stówek. Podchodząc racjonalnie do tematu, to okazuje się, że całkiem sporo. Przede wszystkim smartfon nie jest jakimś wielgusem, bo ma 5-calowy wyświetlacz i w dodatku w Full HD. Do tego pozytywne wrażenie robi 3 GB RAM i 32 GB pamięci wewnętrznej, ale też procesor – nie jakiś tam MediaTek tylko przyzwoity Snapdragon 435. Do tego dochodzi jeszcze Android 7.0, czytnik linii papilarnych z tyłu, dual SIM, 13-megapikselowy aparat, bateria o pojemności 3000 mAh i – co dla wielu osób może mieć duże znaczenie, jeśli przykładowo chcą płacić za zakupu smartfonem – wbudowane NFC.

źródło: Euro przez Tabletowo