Muszę przyznać, że jestem trochę zaskoczony jak człowiekowi zmieniają się priorytety na przestrzeni kilku lat. Kiedyś miałem system głośników 5.1 z satelitami porozstawianymi w każdym rogu pokoju, by jak najbardziej wczuć się w to co oglądałem czy w to co aktualnie pogrywałem. Głosy za plecami, świsty nabojów obok ucha, no w skrócie, było nieźle. Teraz – co poniekąd wymusił też na mnie remont – wystarczy mi dobrej jakości mały głośnik na bluetooth albo maksymalnie system dwóch głośników stereo, beż żadnego niskotonowego pod biurkiem. I dobrze się stało, że ostatnio mogłem przetestować głośniki Logitech MX Sound, bo mocno zastanawiam się czy wyposażyć się w takie na dłużej. 

Już samo słówko „MX” w nazwie głośników może sugerować, że to solidny i dopieszczony pod każdym względem produkt. Mam takie przekonanie, bo od dłuższego czasu używam myszki MX Master tego samego producenta i jest na tyle dobra i tak mocno się do niej przyzwyczaiłem, że teraz nie zamieniłbym jej na żadnego innego gryzonia. Podobnie mam z głośnikami MX Sound, bo po ponad dwóch tygodniach testów ciężko jest mi się z nimi rozstać i z żalem pakuję je do pudełka. W swojej klasie są naprawdę dobre, ale żeby nie było tak kolorowo, znalazłem w nich też kilka rzeczy do poprawy. Wszystkiego dowiecie się w recenzji.

Lubię niestandardowe rzeczy i z pewnością te głośniki takie są, bo od razu świadczy o tym ich ogólny wygląd, ale przede wszystkim kształt. Nie są to proste satelitki z od razu rzucającymi się w oczy membranami. To co najważniejsze zostało ukryte pod obudową i materiałem z przodu. Można uznać, że głośniki są okrągłe, ale tylko gdy spojrzymy na nie od przodu, bo całościowo trudno jest jednoznacznie określić ich kształt czy konstrukcję. Ta „wypustka” z dziurą z tyłu przy jednym jak i drugim głośniku to nic innego jak tuba od niskich tonów, taki trochę bass reflex ze standardowych „kolumnowych” głośników. Materiał poniżej idealnie pokazuje jak są zbudowane głośniki, trwa kilkanaście sekund, więc warto go obejrzeć.

Ciężko jest przyczepić się do jakiejkolwiek rzeczy w kwestii wykonania. Głośniki są zrobione porządnie, estetycznie, z dobrych jakościowo materiałów i mają matową obudowę, co sprawia, że są po prostu praktyczne. Ładnie prezentują się na biurku, głównie przez swój minimalistyczny i zarazem nowoczesny design. Są nachylone do użytkownika pod lekkim kątem, co pozytywnie wpływa na odbiór dźwięku i nie jeżdżą nam po blacie, nawet podczas mocniejszych kawałów, bo każdy z głośników ma gumowane podkładki (które mogły by być nieco szersze). Nie jest też tak, że przy blisko maksymalnej głośności zaraz się przewrócą, no chyba, że je pacniemy mocniej ręką. Jedyne zastrzeżenie, może tak trochę na wyrost, dotyczy koloru głośników, które na grafikach w materiałach prasowych wyglądają na ciemniejsze – bliżej im do szarego koloru niż takiego grafitowego.

Głośniki są dwa, ale pierwsze skrzypce gra tutaj ten po prawej stronie i to jego można nazwać tym „głównym”. To na nim producent umieścił dotykowe przyciski do sterowania, które pojawiają się, gdy zbliżymy rękę i do niego podłączamy też wszystkie kable. Z tyłu oprócz złącza do zasilania (adapter ma 12 V i 2,5 A) mamy wyjście słuchawkowe, ale też AUX i PC do podłączenia przewodowo z komputerem. Tam też podpinany kabel od lewego głośnika – to większe wejście na środku. Jeśli chodzi o połączenie to mam małe obiekcje do przewodu między głośnikami, który jest zbyt krótki. Mam biurko o szerokości 150 centymetrów i ciężko było mi rozstawić głośniki na obu jego końcach, jednocześnie chowając kable za biurkiem.

Jak grają głośniki Logitech MX Sound?

MX Sound to głośniki dysponujące maksymalną mocą 24 W RMS (12 W na kanał), które możemy połączyć z urządzeniami na dwa sposoby – za pomocą przewodu AUX lub bezprzewodowo poprzez bluetooth. Ja testowałem głośniki podłączając je przewodem do komputera stacjonarnego, ale też kilka razy słuchałem na nich ulubionych kawałków puszczanych bezprzewodowo ze smartfonu. Mimo tego, że głośniki można zaliczyć do tych mniejszych to krótko mówiąc „dawały radę”, grały zaskakująco dobrze i z jakości dźwięku byłem zadowolony, mimo tego, że nie wspierały ani Hi-Res Audio, ani aptX. Było czysto, klarownie i dało się wyczuć przyjemne niskie częstotliwości, choć nie tak subtelne i głębokie jak w większych, drewnianych kolumnach. Nie było żadnego „dudnienia”, nawet przy wyższej głośności nie było zniekształceń, ale do legendarnych „Zetek” im jednak sporo brakuje. Dla mnie jakość dźwięku była więcej niż zadowalająca. Testowałem je zarówno podczas oglądania filmów, słuchania muzyki, ale też grania i mogę teraz stwierdzić, że we wszystkim po trochu się sprawdziły.

Wiele zależy od prawidłowego ustawienia głośników, które powinny być rozstawione po obu stronach monitora, najlepiej w równej odległości i tak też zrobiłem u siebie. Dlatego też udało mi się uzyskać efekt dźwięku wydobywającego się ze środka ekranu. Trochę szkoda, że producent nie zdecydował się na dodanie mikrofonu. Skoro głośniki można sparować ze smartfonem to fajnie byłoby też jeśli moglibyśmy prowadzić przez nie rozmowę. Pilota w ogóle mi nie brakuje, bo po pierwsze, często kontroluję głośność z poziomu systemu, a po drugie, takie głośniki przeważnie stawia się na biurku, więc są zawsze w zasięgu ręki.

Logitech MX Sound – czy warto?

Może i są głośniki, które w tej cenie grają trochę lepiej, ale nie wyglądają na pewno tak ponadczasowo ja te, które przetestowałem. Czy mógłbym ich używać na co dzień? Tak, bo raz, że z jakości dźwięku byłem bardzo zadowolony (choć trzeba zaznaczyć, że z określeniem audiofila nie mam nic wspólnego), dwa, liczy się dla mnie też wygląd urządzenia, a w przypadku Logitech MX Sound mam pewność, że drugich takich nie znajdę. Głośniki sprawdzą się idealnie jeśli chcemy mieć dobre i wyróżniające się kolumny na biurku, niezależnie od tego czy między nimi będzie laptop czy monitor od stacjonarki.

Recenzja Logitech MX Master – mysz wszystkich myszek

Ciężko jest mi odnieść się teraz do ceny. Wszystko dlatego, że głośniki w ostatnim czasie trochę potaniały i obecnie można je kupić za 369 złotych, co w porównaniu do deklarowanej ceny na stronie producenta (439 złotych) wygląda znacznie korzystniej. Gdybym testował je wcześniej, gdy cena miała jeszcze czwórkę z przodu to pewnie bym bardziej kręcił nosem. Może kiedyś spadną poniżej 300 złotych, a wtedy to już będzie trzeba poważnie zastanowić się nad zakupem.

thumbs-up-icon

Plusy
  • Nowoczesny, niespotykany design i dobra jakość wykonania
  • Zadowalająca jakość dźwięku
  • Prosty panel dotykowy i intuicyjna obsługa
  • Łączność bezprzewodowa przez bluetooth

thumbs-down-icon

Minusy
  • Cena mogłaby być niższa
  • Zbyt krótki przewód lewego głośnika
  • Brak mikrofonu