Idealnym smartfonem, biorąc pod uwagę aktualizacje zabezpieczeń od Google, byłby taki, który dostawałby nową paczkę z poprawkami raz w miesiącu. Ale wiadomo, że idealnych smartfonów nie ma i nawet w przypadku tych z czystym Androidem zdarzają się opóźnienia. Dlatego też sporym zaskoczeniem było dla mnie to, jak taka aktualizacja pojawiła się na moim BlackBerry KEYone. 

Przez pewien czas używałem Xiaomi Mi A1 i przekonałem się ile dobrego daje Android „prosto od Google”. Aktualizacje zabezpieczeń pojawiały się cyklicznie, bo dostałem je w październiku, listopadzie i grudniu i jestem w stanie się założyć, że jeśli miałbym nadal ten smartfon przy sobie, aktualizacja wpadłaby też w styczniu. Po prostu, pojawiła się informacja, kilka minut pobierania i jest. Fajne uczucie, tym bardziej w przypadku sprzętu, który kosztuje niewiele ponad tysiąc złotych.

Moim tak zwanym „daily driverem” jest aktualnie tytułowy KEYone i jak pamiętam to już jedną, większą aktualizację dostał. Ale ta, która pojawiła się przedwczoraj mocno mnie zaskoczyła, bo nie spodziewałem się, że smartfon jako jeden z pierwszych dostanie łatki bezpieczeństwa na styczeń. Aktualizacja oznaczona jest numerem AAT166 i waży dokładnie 567,7 MB. Po instalacji, wersja systemu zostaje niezmieniona – nadal mamy Androida 7.1.1 Nougat, choć ze względu na wielkość liczyłem, że pojawi się Oreo.

Zauważyłem, że oprócz najnowszej paczki zabezpieczeń pojawiła się aplikacja Skrytka, ale jeszcze nie rozgryzłem jak dokładnie działa. Po prostu jeszcze muszę dojść do tego jak do tej całej skrytki wrzucić wybrane pliki. Fajne natomiast jest to, że można zalogować się do niej czytnikiem linii papilarnych.