A miało być tak pięknie. Szampan, niepowstrzymane okrzyki, owacje na stojąco, ale jak się okazało, kurtyna zbyt szybko opadła i zakończyła „przedstawienie”. Okazuje się, że Android Oreo dla Samsunga Galaxy S8 i Galaxy S8+ zniknął chwilę po tym jak oficjalnie go udostępniono i wcale nie było to spowodowane tym, że pojawił się przed premierą Galaxy S9, co nieco ironicznie próbowali niektórzy przekazać. Co było powodem wstrzymania aktualizacji do Oreo dla Galaxy S8 i Galaxy S8+? Tutaj znajdziecie odpowiedź.

Mimo tego, że na aktualizację do Oreo czekaliśmy kilka miesięcy to jej rozpowszechnienie do wszystkich egzemplarzy wcale nie było przypadkowe. Skoro testy beta zakończyły się pozytywnie, a nowy system został sprawdzony przez naprawdę dużą grupę użytkowników, to chyba nie stało nic na przeszkodzie, by aktualizację puścić dalej? Nic nie wskazywało też na to, że będą jakieś problemy. No właśnie, coś było jednak na rzeczy, bo aktualizacja została wstrzymana, do odwołania. I wiecie co w tym jest najsmutniejsze? Właśnie te przedpremierowe testy, które po pierwsze, miały wyeliminować wszystkie poważne błędy, a po drugie, były powodem, dla którego na aktualizację musieliśmy tak długo czekać. Teraz to wszystko trochę się nie klei, ale podobno, Samsung ma dla nas sensowne wytłumaczenie.

Otwieramy szampana! Samsung Galaxy S8 i Galaxy S8+ już oficjalnie z Androidem Oreo

Aktualizację w pierwszej kolejności dostali Niemcy, ale kilkanaście godzin później pojawienie się Oreo raportowali też posiadacze Ósemek z Polski, Francji, Turcji czy Indii i jestem pewien, że jeszcze kilka państw było w kolejce. Ale jak się okazało, nie wszyscy użytkownicy popadali w euforię radości, zarówno ci, którzy już pobrali aktualizację i widzieli jak ich telefon „wariuje”, jak i ta grupa osób, która aktualizacji nie mogła pobrać. Dochodziło nawet do takich kuriozalnych sytuacji, gdzie rano Oreo dawało o sobie znać i było do pobrania, a wieczorem informacja znikała i śladu po nim nie było. Ale może z dwojga złego, wcale nie było to takie złe?

Zrobiło się niemałe zamieszanie i w sumie nie wiadomo do końca co jest bezpośrednim powodem wstrzymania aktualizacji. Niektóre zagraniczne źródła informowały, że wynika to z kilku przypadków, gdzie telefon losowo i nieoczekiwanie uruchamiał się ponownie po zainstalowaniu Oreo. Z drugiej strony, na forum Samsunga jeden z pracowników firmy stwierdził, że problem „dotyczy narzędzi do udostępniania aktualizacji” . Wciąż nie ma jednak oficjalnego stanowiska firmy Samsung z konkretną informacją, na które zapewne wszyscy zainteresowani czekają. To na pewno wyjaśniłoby wszelkie wątpliwości.

https://twitter.com/Szewcu72/status/963799177296740352

Tutaj ważne są też opinie użytkowników, którzy zainstalowali Oreo na swoich egzemplarzach. To w sumie od nich dowiadujemy się najwięcej i krótko mówiąc, komentarze są skrajne – albo smartfon całkowicie się posypał albo po prostu działał wyjątkowo dobrze, a nawet lepiej niż na Nougacie. Nie wiadomo jak przedstawiają się dane, ale można zauważyć pod niemal każdym artykułem o aktualizacji, że więcej opinii jest tych niezbyt przychylnych. Niektórzy użytkownicy dostrzegli, że smartfon po aktualizacji łapie tak zwany bootloop i nie chce się uruchomić lub jak już się uruchomi to nie działa stabilnie i pojawiają się błędy w działaniu niektórych funkcji. Pojawiają się też informacje o problemach z zauważalnie niższą wydajnością urządzenia, a także z baterią, która znika w oczach znacznie szybciej niż zazwyczaj, nawet podczas zwykłych, codziennych zadań.

Co zrobić w sytuacji, gdy już mamy Oreo, ale widzimy, że smartfon nie działa prawidłowo? Najlepszym rozwiązaniem w tej chwili jest wziąć sprawy w swoje ręce i samemu przeprowadzić czystą instalację najnowszej wersji systemu Android, oczywiście uprzednio robiąc kopię zapasową wszystkich swoich danych albo udać się do autoryzowanego serwisu Samsunga, by technicy zrobili to za nas. Ewentualnie, można jeszcze przywrócić smartfon do ustawień fabrycznych, bo ja wychodzę z założenia, że po każdej dużej aktualizacji, obowiązkowo należy to zrobić. Ja tak zazwyczaj robię i nigdy nie miałem problemów z żadnym urządzeniem.

Mimo wszystko, tak nie powinno być, smartfon po instalacji długo wyczekiwanej, ale też (rzekomo) odpowiednio przetestowanej aktualizacji, powinien działać bez szwanku, tym bardziej za takie pieniądze. Ktoś czegoś nie dopilnował, komuś omsknęła się ręka i wygląda na to, że słowo „CRAP” w oznaczeniu aktualizacji wcale nie było przypadkowe. Czekamy zatem na jednoznaczne wyjaśnienie i udostępnienie kolejnej, poprawnej aktualizacji.

źródło: Samsung, Twitter (@Szewcu72)