Szczerze powiedziawszy to nie sądziłem, że kiedykolwiek doczekam się następcy smartfonu CAT S60, bo w zasadzie co w takim smartfonie można poprawiać? Jak się okazuje, można i to całkiem sporo. Tuż przed samymi targami MWC 2018 pojawił się model CAT S61, w którym udoskonalono kamerę termowizyjną, specyfikację, a nawet trochę odświeżono wygląd. I… podoba mi się!

Bardzo dobrze wspominam czas kiedy testowałem CAT’a S60, bo zabrałem go wtedy na kajaki nad Pilicą i trochę się nad nim poznęcałem. Wiecie, tam gdzie jest woda, piasek i zmienna pogoda to taki smartfon sprawdza się idealnie, bo nie musimy się martwić o to, że przestanie działać jak wpadnie nam do wody. No i tak mniej więcej wyglądały właśnie jego testy. Najważniejsze jest to, że przetrwał i w sumie nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek testował bardziej odporny smartfon.

CAT S61 / fot. Bullitt Group

CAT S60 był sporym i solidnym kawałkiem telefonu i podobnie będzie z CAT S61, ale patrząc na niego na grafikach, mam wrażenie, że jednak gdzieś tam został odchudzony i przez to jest mniej „toporny”. Nie znamy jeszcze oficjalnej wagi (choć pewnie jest w okolicy 200 gramów, CAT S60 ważył 223 g), ale można zauważyć, że obudowa jest jakaś taka bardziej smukła, opływowa i zmieniono też przyciski, które mają inny kształt i są większe. Co ciekawe, udało się to zrobić mimo wsadzenia sporo większego i lepszego ekranu – 5,2 cala z Full HD. CAT S61 podobnie jak poprzednik może pracować w bardzo trudnych warunkach w temperaturze od -22 do 149 stopni, a jego obudowa jest odporna na wodę i kurz (IP68), a także wstrząsy i upadki z niecałych dwóch metrów (MIL-STD 810G). Oczywiście nie oznacza to, że możemy od tak sobie rzucać nim po ścianach – smartfon ma przeżyć i działać po przypadkowym zdarzeniu.

CAT S61 / fot. Bullitt Group

Ale wiadomo, że wygląd nie jest tutaj najważniejszy. Bullitt Group skupił się na tym, by smartfon był jeszcze bardziej funkcjonalny, a kluczowe funkcje dokładniejsze. Dlatego też została udoskonalona kamera termowizyjna (FLIR Lepton), co osobiście mnie bardzo cieszy. Teraz sensor może mierzyć temperaturę w szerszym zakresie, bo od -20 do 400 stopni Celsjusza, rejestrować obraz w natywnej rozdzielczości HD, a dzięki nowej wersji aplikacji materiały z termowizją można przesyłać na żywo przez Facebook Live. Ale to nie wszystko, bo nowy Caterpillar ma też czujnik pomiaru jakości powietrza w pomieszczeniach, który wykrywa lotne związki organiczne (LZO), czyli produkty uboczne podczas różnych procesów przemysłowych (np. produkcja farb, różnego rodzaju klejów, olejów, benzyny itd). I na koniec – laserowy miernik odległości, który jest ulokowany z tyłu telefonu, w jego dolnej części i jest w stanie bezbłędnie wykonać pomiar do odległości 10 metrów.

CAT S61 / fot. Bullitt Group

Większość takich „pancernych” smartfonów ma słabą specyfikację i choć zaczęło się to powoli zmieniać to mało jest takich, które dorównają CAT’owi S61. Wszystko dlatego, że w środku znajdziemy procesor  Snapdragon 630, 4 GB pamięci RAM i 64 GB pamięci wewnętrznej, a do tego baterię o pojemności aż 4500 mAh z szybkim ładowaniem Quick Charge 4.0. Zestawiają specyfikację S60 i S61 „jeden do jeden” to niemal pod każdym względem ten drugi jest lepszy, co cholernie cieszy, bo widać, że firma nie skupiła się tylko na kamerze i nowych czujnikach, ale też podzespołach. Smartfon prosto z pudełka będzie miał Androida Oreo i obiecaną aktualizację do kolejnej wersji.

Z chęcią bym tego „potwora” przetestował dlatego tutaj szeroki uśmiech w kierunku polskiego oddziału. CAT S61 ma zadebiutować w sprzedaży w drugim kwartale 2018 roku w cenie wynoszącej 899 euro. Wychodzi więc na to, że nowy model może kosztować więcej niż S60.

Jeżeli ktoś nie widział jeszcze recenzji smartfonu CAT S60 na galaktycznym, to może tutaj nadrobić zaległości.

źródło: CAT przez SlashGear