Kilka dni temu opublikowano listę smartfonów ze wsparciem certyfikatu Android Enterprise Recommended, wśród których był BlackBerry KEYone. Chodzi o to, że smartfon z takim „wyróżnieniem” spełnia wszystkie wymogi określone przez Google i można go swobodnie, bezpiecznie i bez żadnych obaw używać w biznesie. Jednym z warunków są aktualizacje zabezpieczeń, które smartfon powinien otrzymywać każdego miesiąca. I póki co w przypadku KEYone’a się to sprawdza. 

W tej chwili na liście wspieranych urządzeń jest tylko 21 modeli i obok wspomnianego KEYone’a jest jeszcze BlackBerry Motion, wszystkie Pixele od Google (wiadomo), kilka modeli Xperia od Sony, Nokia 8 czy LG G6 i LG V30. Chyba nikogo nie zaskoczę jak napiszę, że nie ma tam żadnego Samsunga, ale trzeba przyznać, że są producenci, którzy z udostępnianiem aktualizacji na swoje flagowe smartfony radzą sobie po prostu lepiej. Nie tylko tych zmieniających wersję systemu, ale przede wszystkim takich, które wprowadzają poprawki zabezpieczeń.

BlackBerry KEYone pod koniec lutego dostał aktualizację zabezpieczeń od Google, która ważyła 375 MB. Fakt, producent wyrobił się w terminie, ale mimo wszystko zaliczył lekkie opóźnienie, bo według mnie, taka paczka powinna pojawić się na smartfonie na początku, a nie na końcu miesiąca. Tym bardziej, że ta ze styczniowymi poprawkami wskoczyła zaraz po Nowym Roku. Aktualizacja trochę waży, ale nie zauważyłem, by coś poza datą w ustawieniach się zmieniło. Może dlatego, że TCL niemal w tym samym czasie zaktualizowało większość pre-instalowanych aplikacji jak np. BlackBerry Hub czy BBM.

Jak widać na powyższym zrzucie ekranu, stan aktualizacji zabezpieczeń jest ważny na dzień 5 lutego 2018 roku. Fajne jest uczucie, że korzysta się z aktualnego, wspieranego smartfonu, ale ja z niecierpliwością czekam na Androida 8.0 Oreo. Ten podobno ma pojawić się w drugim kwartale tego roku.