Kolejne informacje tylko potwierdzają, że premiera następcy BlackBerry KEYone zbliża się wielkimi krokami. A mnie każda taka wiadomość nakręca jeszcze bardziej, bo od około trzech miesięcy sam używam KEYone’a jako mojego głównego smartfonu. Mimo tego, że do ideału mu sporo brakuje i nie ma tego wszystkiego co pozostałe flagowce, to jest na tyle pozytywnie innym smartfonem, że po prostu używam go z przyjemnością. Skoro gdzieś tam już widać kolejny model to chciałem napisać co taki BlackBerry KEY2 powinien mieć i co powinno się w nim poprawić, żeby był lepszy od poprzednika.

Na początek, mała dygresja dotycząca ceny

BlackBerry KEYone w wersji Black Edition (którego recenzję możecie przeczytać w tym miejscu) kosztował w naszym kraju ponad 3 tysiące złotych „na start” i ja od początku, nawet jako wielki fan tego modelu, mówiłem, że ta cena jest mocno przesadzona. Nieważne, co by miał, trójki nie powinno być z przodu. Dlatego też stwierdzam, że takie smartfony trzeba kupować jakiś czas po premierze, a trochę przed pokazaniem następcy, bo ich cena znacznie idzie w dół. Może nie jest to aż tak widoczne jak w przypadku LG G6, ale teraz KEYone jest do zdobycia spokojnie poniżej dwóch tysięcy złotych.

Jeżeli wierzyć renderom, które jak dla mnie zaskakująco pojawiły się w sieci, KEY2 nie będzie znacząco odbiegał od Jedynki biorąc pod uwagę konstrukcję czy design. Ja w bryle smartfonu raczej nic bym nie zmieniał, dlatego cieszy mnie to, że zmiany widoczne na grafikach można uznać raczej jako kosmetyczne. Nieco inaczej wygląda klawiatura, gdzie wszystkie przyciski zdają się być bardziej płaskie, zwarte i mniej błyszczące, co akurat jest dobre, bo pozwoli na dłużej zachować je w czystości. BlackBerry na pewno po raz kolejny postawi na praktyczność, bo w KEY2 obudowa też będzie gumowana z tyłu i lekko zaokrąglona na krawędziach (choć wydaje się, że w mniejszym stopniu niż w KEYone). Zostaje też mini jack na górze, USB typu C na dole, ale pojawia się podwójny aparat z tyłu, o którym napisałem nieco niżej. Szkoda jeszcze, że nigdzie nie widać diody podczerwieni, bo tylko jej brakuje do „full pakietu”.

W wyglądzie KEY2 martwią mnie dwie rzeczy

Nie jest jednak tak, że wszystko mi pasuje, mimo tego, że zmiany w wyglądzie można wyliczyć na placach u jednej ręki. Najbardziej martwią mnie dwie rzeczy – przyciski dotykowe pod ekranem i trochę inne rozmieszczenie przycisków na obudowie. Zaczynając od tego pierwszego, sytuacja jest nie do końca jeszcze jasna, bo na powyższej grafice przyciski wyglądają jak te w KEYone (widać je cały czas, nawet, gdy nie są podświetlone), ale już na nowszych zdjęciach, które pojawiły się kilka dni temu, przycisków systemowych nie widać, co może oznaczać, że są widoczne, ale tylko wtedy, gdy się je podświetli. Osobiście „belkę” z przyciskami bym wywalił całkowicie. Po pierwsze, ekran wydłużyłby się do około 5 cali (ten w poprzedniku ma 4,5 cala), a po drugie, przyciski byłyby na ekranie z opcją ich systemowego wyłączenia i przerzucenia niektórych gestów do klawiatury.

Patrząc na przyciski zasilania czy głośności, te znajdują się tylko na prawym boku. Czy to dobrze? I tak, i nie. Fajnie, że przesunięto wyżej przyciski głośności, co na pewno wpłynie na wygodę, ale ze względu na to, że jest tam też zasilanie (to ten przycisk na środku) i Convenience Key to zrobiło się tam zbyt „tłoczno”, przez co o pomyłkę nie trudno.

 Wincyj mocy!

KEYone nie jest demonem prędkości i nie mam zamiaru go bronić – zarówno biorąc pod uwagę wysoką cenę jak i jego funkcje, procesor powinien być lepszy. Nie twierdzę, że smartfon działa źle, bo tak nie jest, ale między nim, a takim OnePlus 5T czy Xiaomi Mi MIX 2 jest zauważalna różnica. Po tym czasie, który spędziłem z tym smartfonem mogę stwierdzić, że trochę brakuje mu mocy. Szczególnie widać to podczas uruchamiania aplikacji, które czasami potrafią się wczytywać 2-3 sekundy z zegarkiem w ręku. Zauważyłem też dziwne zjawisko „doczytywania” kontaktów po wejściu w rejestr połączeń. dla KEYone 4 GB RAM to było minimum i każdemu powtarzałem, że nie ma sensu brać srebrnej wersji z 3 GB.

Wszystko wskazuje na to, że w KEY2 będzie aż 6 GB pamięci operacyjnej, a sercem smartfonu będzie Snapdragon 660 – układ bardzo popularny, ale głównie w chińskich flagowcach albo mocniejszych średniakach. Według mnie BlackBerry KEY2 nie musi mieć topowego układu i TCL głupio by postąpiło, gdyby wrzuciło do środka taką 845-tkę. Snap 660 powinien wystarczyć i wierzę, że tak będzie, bo ten model procesora można uznać za taką tańszą wersję Snapdragona 835 – też jest oparty na rdzeniach Kryo.

BlackBerry KEY2 / fot. Weibo

Chodzą też słuchy, że BlackBerry przygotowuje dla swoich smartfonów coś na wzór bezprzewodowej, indukcyjnej ładowarki. Mnie to jakoś nie kręci, niech będzie. Mnie bardziej pasowałoby to, gdyby smartfon podczas ładowania z Quick Charge 3.0 w mniejszym stopniu się nagrzewał. Nie pogardziłbym też zabezpieczeniem w postaci IP68 albo chociaż IP67, ale póki co takie informacje nawet nie pojawiły się w plotkach (choć jak dobrze pamiętam, BlackBerry Motion spełnia taką normę wodoodporności).

Jeszcze słowo o baterii, bo to najbardziej mnie zastanawia, biorąc pod uwagę specyfikację. KEYone ma dokładnie 3505 mAh, co spokojnie pozwala na pracę przez całą dobę i jeszcze trochę zostaje. Ja będę miał zaciesz na twarzy jak w następcy znajdziemy akumulator o takiej samej pojemności, choć przecieki wcale na to nie wskazują. Bateria może być minimalnie mniejsza, ale mam nadzieję, że – jeżeli się tak stanie – producent znajdzie jakieś sensowne wytłumaczenie.

Co dwa to nie jeden

Mowa o aparatach. Pierwszy KEYone dostał ten sam sensor co był w smartfonie Google Pixel XL i z początku to było wyznacznikiem jakości zdjęć. Smartfon robił zdjęcia, które każdego użytkownika potrafiły zadowolić, a takiego wymagającego nawet zaskoczyć. Zresztą, sami możecie zweryfikować, jakie zdjęcia robi BlackBerry KEYone. Mnie taka jakość odpowiada i będę zadowolony jak w KEY2 bardziej przyłożą się do nagrywania wideo. Producent trochę dał się ponieść trendom i smartfon dostanie podwójny aparat z tyłu, ale już teraz mogę Wam napisać, że następca K1 nie będzie rywalizował o miano najlepszego fotograficznego smartfonu, bo aparat nie będzie tutaj odgrywał kluczowej roli. To ma być smartfon do pracy, a nie pstrykania fotek. Na pewno dojdzie tryb bokeh, minimum dwukrotne przybliżenie bez dużej utraty na jakości, ale raczej nie liczyłbym na jakość zdjęć w nocy jaką oferuje Galaxy S9+, a już na pewno Huawei P20 Pro.

I to byłoby na tyle, a ja na koniec mogę jeszcze napisać, że nurtują mnie dwie kwestie. Po pierwsze, ile z tych rzeczy, które wypisałem powyżej się sprawdzi, gdy smartfon zostanie oficjalnie zaprezentowany. Po drugie, czy smartfon będzie miał „coś” co mnie tak naprawdę zaskoczy. Biorąc jednak pod uwagę to jak wygląda fala przecieków przed premierą niemal każdego smartfonu, w ogóle się tak nie nastawiam, ale wyczekuję kolejnych informacji o BlackBerry KEY2.