Wszystko na to wskazuje, że maj będzie rekordowy jeżeli chodzi o premierę smartfonów. Ciężko jest mi już zliczyć ile nowych urządzeń ma pojawić się w tym miesiącu, ale być może jednym z nich będzie też kolejny smartfon Motoroli, to znaczy Lenovo. Rozchodzi się dokładnie o Moto Z3 Play, który po pierwsze, będzie bliźniaczo podobny do poprzednika, a po drugie, będzie miał wyświetlacz o proporcjach 18:9. Dlaczego? W obu przypadkach idealnie pasuje tutaj stwierdzenie – bo musi.

Ktoś z Lenovo powiedział mi kiedyś bardzo ważną rzecz i przyznam, że takie podejście do użytkownika bardzo mi się spodobało. Smartfony Moto mają mieć wsparcie dla modułów MotoMods przez przynajmniej trzy lata od swojej premiery. Oznacza to, że do takiej pierwszej Motki Z z 2016 roku, do której możemy coś przyczepić od tyłu i zwiększyć jej możliwości, możemy też swobodnie przyczepić nowsze moduły Moto jak chociażby moto gamepad czy głośnik z Alexą. I podobnie z modułami, które będą mieć swoją premierę dopiero w 2019. Dlatego też Moto Z3 Play musi wyglądać jak inne modele Moto z tej serii – przynajmniej z tyłu – żeby można było do niej przyczepić wszystkie MotoMods.

Z wyświetlaczem jest jeszcze prościej, bo co mogli zmienić w 3. generacji oprócz specyfikacji, biorąc pod uwagę to, że design i konstrukcja musi być niemal identyczna? Skoro jest taka technologia, że można upchnąć większy ekran na tej samej powierzchni to proszę bardzo, czemu by nie skorzystać. I tak w Moto Z3 Play będziemy mieć fajnie zagospodarowany przód, gdzie pojawi się 6-calowy wyświetlacz Full HD+ z wąskimi ramkami, a ja czuję, że to będzie tak dobra zmiana jak między OnePlus 5 i odświeżonym OnePlus 5T. Osobiście wyrzuciłbym jeszcze logo motoroli spod ekranu i wsadził tam drugi głośnik, ale aż takich mocy sprawczych nie mam.

Motorola Moto Z3 Play / fot. evleaks (Twitter)

Ciekawostką jest też czytnik linii papilarnych, który został przeniesiony na prawą krawędź i chyba nikt nie ma wątpliwości dlaczego tak się stało. Nie sądzę, by Lenovo było taką firmą, by eksperymentować z czytnikiem pod ekranem, a przecież przerzucenie go na tył telefonu nie wchodzi w grę przez moduły. Dlatego bok urządzenia wydaje się najrozsądniejszym miejscem, by nie pchać czytnika na siłę tam gdzie widzicie napis „motorola”. Jedyne co nie daje mi spokoju to cholernie wystający aparat, który na szczęście będzie dało się „ukryć” pleckami MotoMods albo zewnętrznym powerbankiem.

źródło: Twitter