Bateria i cała reszta

Jeśli miałbym wyszczególnić konkretny element Xiaomi Redmi Note 5, którzy wyróżnia go na tle konkurencji to bez wątpienia byłaby to bateria. Dla jasności – między bajki włóżcie sobie plotki, że wytrzyma bez ładowania dwa dni z palcem w… Owszem, jakby go zostawić w trybie samolotowym, nie używając to pewnie i dwa tygodnie tak pociągnie, ale jaki w tym sens? To jednak nie zmienia faktu, że wydajność ogniwa stoi na bardzo wysokim poziomie.

Trzeba uczciwie powiedzieć – mając zainstalowane wszystkie niezbędne aplikacje, niektórym z nich dając stosowne przywileje energetyczne („kłódkę”, która sprawia, że aplikacja nie jest wyłączana w celu oszczędzania energii) udało mi się kilkukrotnie zajechać baterię po półtora dnia. Dla porównania – ten sam scenariusz na Xiaomi Mi 6 to jedna pełna doba, zaś mizerna Yotaphone 2 z bateryjką 2200 mAh padała już po 8 godzinach. A weźcie pod uwagę, że nie korzystam z portali społecznościowych.

W tym miejscu na minus trzeba zaznaczyć dołączoną zwykłą ładowarkę, podczas gdy Snapdragon 636 bezproblemowo obsługuje standard Quick Charge 3.0. Ja wiem, że Redmi Note 5 to wciąż tylko budżetowiec i oszczędza się na wszystkim, ale to tylko kilka złotych różnicy – nawet jeśli podnieśliby cenę całości o 50 złotych i tak byłoby gites. Obecnie od 3% do 99% naładujemy w 2 godziny 20 minut dołączonym adapterem oraz w godzinę i 55 minut szybką ładowarką od Xiaomi. Niby różnica nie jest spora, ale pamiętajmy, że największą przewagę QC uzyskuje właśnie w krytycznych sytuacjach – mając zaledwie kwadrans na podładowanie telefonu uda nam się zdobyć tylko 11% używając zwykłej oraz 17% za pomocą szybkiej ładowarki.

Na koniec krótkie testy:

  • test rozmowy głosowej przebiegł pomyślnie, ja i mój rozmówca słyszeliśmy się głośno i wyraźnie
  • bluetooth działa tak, że nie ma z nim problemów. Mimo, że sparowany ze słuchawkami Mi Sports Mini potrafi na chwilę przyciąć muzykę, to podobnie jest z Mi 6 i winą obarczam raczej słuchawki aniżeli telefon. Jedną z zalet Bluetooth 5.0 ma być możliwość równoczesnego odsłuchu dźwięku na dwóch różnych odbiornikach, ale jeszcze nie udało mi się rozgryźć jak włączyć tę sztuczkę. Chyba potrzeba kompatybilnych słuchawek
  • Wi-Fi również działa poprawnie. Stabilnie i na porządną odległość, choć ciężko wyłonić jednoznacznego zwycięzce. Na moim 100-megowym łączu po Wi-Fi 5 GHz, Xiaomi Mi 6 potrafił wyciągnąć do 90 Mb/s, podczas gdy Redmi Note 5 nie przekroczył 70 Mb/s. Z drugiej strony program Wifi Analyzer odnotował delikatną przewagę Redmi Note 5 w kwestii zasięgu, a ponadto bezpośrednie kopiowanie plików z telefonu na PC (5 GHz) również zwyciężył Redmi Note 5 (ponad 6 MB/s, Mi 6 osiągnął max 5,5 MB/s)
  • w kwestii LTE nie zaprezentuję wyników testu szybkości, gdyż wypadły bliźniaczo podobnie – pozytywnie i bezproblemowo. Pamiętajcie jednak, że żaden z powyższych telefonów nie obsługuje pasma 800 Mhz (LTE B20), które może przydać się w podróżach międzymiastowych po Polsce!
  • na koniec szybkich testów zostawiłem GPS, przy którym chciałbym zaznaczyć, że recenzję i pomiary przeprowadzam w Chinach, a te telefony kierowane są głównie właśnie na ten kraj, przez co tutaj efekty mogą okazać się lepsze niż w Europie. Oba telefony tak zwanego fixa  złapały błyskawicznie, choć z nieznanych mi przyczyn Redmi Note 5 wykrył o wiele więcej satelitów niż Mi 6. W mieszkaniu (piętro 1 na 6) oba sensory dały d.. ciała i żodyn nie złapał fixa. Żodyn!

Xiaomi Redmi Note 5 – czy warto go kupić? 

Opisując telefon taki jak ten od razu należy wziąć poprawkę na najważniejszy element, czyli cenę. Konsumenci decydujący się na Xiaomi Redmi Note 5 to ludzie, którzy nie potrzebują topowej jakości i są w stanie pójść na pewne kompromisy jeśli tylko przełoży się to na konkretne oszczędności. Jeśli ja kupowałbym telefon z takiej półki dla siebie to pierwsze na co bym zwrócił uwagę to konkurencja i jej oferty. W tej cenie Samsung mógłby zaoferować Galaxy J5 2017, a Motorola któryś z modeli G… coś tam, ale miejmy na uwadze, że to sprzęty z poprzedniej generacji – jeszcze z ekranami 16:9. LG sprzedaje model Q6, który już zdążył zejść do akceptowanej ceny, ale od Snapdragona 435 nie oczekujcie równie wysokiej wydajności. Mamy jeszcze Huaweia z Honorem, ale tu nie spodobała mi się ostatnia zagrywka Chińczyków i zablokowanie możliwości odblokowania bootloadera, przez co jesteśmy ograniczeni do oficjalnych aktualizacji i nakładki EMUI, która nie każdemu podpasuje. Są oczywiście jeszcze tanie Alcatele, Wiko oraz Neffosy i pewnie coś tam sobą reprezentują, ale podejrzewam, że nawet jeśli zaoferują więcej w tej samej cenie to z pewnością nie przebiją Redmi Note 5 pod względem popularności, a ta przełoży się na mnogość akcesoriów, łatwość ewentualnej naprawy i dostępne modyfikacje na XDA. Podsumowując, jeśli nie pałasz jakąś szczególną nienawiścią do firmy to zdecydowanie Xiaomi Redmi Note 5.

Autorem recenzji jest Jakub Raczkowski, a recenzja pierwotnie pojawiła się na blogu „W świecie jutra”, do której link macie tutaj. Serdeczne dzięki za możliwość udostępnienia tego na galaktycznym!

Osobiście z Redmi Note 5 spędziłem 10 dni używając go jako mojego „codziennego kierowcę” (ang. „daily driver”) chcąc sprawdzić z jak wielkim regresem spotkałbym się gdyby przyszło mi pożegnać się z Mi 6. Mówiąc ogólnikowo – nie było tak źle jak się tego spodziewałem. Oczywiście płynność animacji nieco spadła, czasami trzeba było poczekać na uruchomienie się apki, innym razem program został ubity w tle, instalacja nowych aplikacji się wydłużyła (eMMC kontra UFS robi swoje), ale żadna z tych wad nie przekreśla telefonu i jestem pewien, że byłbym zadowolonym użytkownikiem. Bardziej jednak przeszkadzały mi wymiary samego urządzenia – to było coś do czego trudno mi się przyzwyczaić – czasami telefonem trzeba iście żonglować, aby dotknąć palcem w przeciwległy kąt ekranu. Warto mieć to na uwadze decydując się na sześciocalowego potwora. („that’s what she said”)

Koniec końców, uwzględniając cenę i dostępną w niej konkurencję daję Redmi Note 5 wysoką ocenę , bo to telefon niemalże kompletny, zaś do pełni szczęścia zabrakło mi tylko modułu NFC (i pasma B20). To niskopółkowy odpowiednik Xiaomi Mi 6, tylko, że o jeszcze bardziej wystrzelonym w kosmos współczynniku ceny do jakości. Nie sądziłem żeby to było możliwe, ale – jak pokazał to opisywany smartfon – myliłem się. I całe szczęście!

 


SPIS TREŚCI:

  1. Wygląd, wykonanie, działanie. Wyświetlacz
  2. MIUI, funkcje, wydajność. Różnice w wersjach softu
  3. Aparat, filmy, dźwięk. Porównanie foto z Xiaomi Mi 6
  4. Bateria, krótkie testy. Podsumowanie