Zazwyczaj jest tak, że ze względu na sporą ilość informacji prasowych, które codziennie trafiają na moją skrzynkę mailową, kolokwialnie rzecz ujmując, zerkam na nie jednym okiem, bo nie sposób jest się ze wszystkimi dokładnie zapoznać. Ale ta o nowym urządzeniu od Panasonica przykuła moją uwagę na dłużej. Pojawił się Toughbook FZ-T1 i już spoglądając na sam tytuł przecierałem oczy ze zdumienia, bo nie wiedzieć czemu jest… 5-calowym tabletem. 

Tak, dobrze przeczytaliście – tabletem z ekranem o przekątnej 5 cali. Wybaczcie, musiałem się doczepić, bo to trochę tak jak nazywać cinquecento z kartką z tyłu samochodem dostawczym, a 20-calowy monitor telewizorem dla całej rodziny. Wchodząc na pierwszą lepszą stronę, która jest w stanie wyjaśnić czym jest tablet, dowiadujemy się, że tablet to przenośny komputer o rozmiarach większych niż telefon komórkowy lub smartfon, którego główną właściwością jest posiadanie dużego ekranu z zastosowaną technologią Multi-Touch. No właśnie, nic więc dziwnego, że coś mi tutaj nie pasowało i zapewne nie tylko mnie. Nie będę specjalnie podkreślał słów kluczowych, bo każdy średnio ogarnięty człowiek jest w stanie sam je wyłapać z poprzedniego zdania.

Toughbook FZ-T1 to po prostu wzmocniony smartfon i zupełnie nie rozumiem czemu napisali inaczej. Ok, ale pomijając już kwestię nazwania nowego Toughbook’a tabletem, zerknijmy na to, czym to urządzenie się charakteryzuje. Urządzenia z rodziny Toughbook od zawsze wyróżniały się na tle innych swoją wzmocnioną obudową, bardziej topornym wyglądem, ale za to też wyższą odpornością na upadki czy wodoodpornością. I nie inaczej jest tym razem – Toughbook FZ-T1 to smartfon, który jest zgodny ze standardem militarnym 810G, jest odporny na wodę i pył dzięki certyfikatowi IP68, wyjdzie bez szwanku po upadku z wysokości około półtora metra i ma bardzo szeroki zakres temperatury pracy – od 10 stopni na minusie do nawet 50 stopni na plusie. Zachowując przy tym w miarę kompaktowe wymiary i wagę na poziomie 240 gramów.

Smartfon został zaprojektowany z myślą o pracownikach mobilnych z takiej branży jak transport, logistyka, handel czy produkcja. Raz, że jest o wiele odporniejszy niż inne smartfony, a dwa – ma wbudowany czytnik kodów kreskowych i dedykowane do jego obsługi przyciski. Opcjonalnie takie urządzenie można wyposażyć w tak zwany uchwyt pistoletowy, który jeszcze bardziej ułatwi pracę, gdy przykładowo mamy do „przepikania” cały magazyn. Bateria powinna wytrzymać do 12 godzin ciągłej pracy, ale nawet jeżeli wyładuje się wcześniej, to można ją szybko wymienić na drugą dzięki złączu hot swap. Na wyposażeniu znalazł się też 8-megapikselowy aparat i podzespoły, które na nikim wrażenia nie zrobią – Snapdragon 210, 2 GB RAM i 16 GB pamięci. Dobrą wiadomością jest to, że urządzenie działa na Androidzie Oreo.

Skoro jest to smartfon przemysłowy to musi mieć też iście przemysłową cenę. Krótko mówiąc – od 1270 euro za wersję z Wi-Fi, która pojawi się w sierpniu do 1350 euro jeżeli jakiś „Janusz biznesu” zażyczy sobie wariant z łącznością 4G LTE. Ta druga ma trafić do sprzedaży we wrześniu. Nie chcę nikogo martwić, ale ceny są podane w netto.

źródło: Panasonic (informacja prasowa)