Kiedy Xiaomi ponad rok temu pokazało trzecią generację swojego tabletu to wszyscy zrobili wielkie „meh” i szybko o nim zapomnieli. Sam nawet napisałem o nim, że spodziewałem się czegoś więcej, a teraz, gdy jeszcze raz spoglądam na Mi Pada 3, stwierdzam, że lepiej byłoby, gdyby ten model w ogóle się nie pojawił. Mam wrażenie, że nawet po jego premierze lepszym wyborem była Dwójka. W końcu przyszedł czas na najnowszą odsłonę, która wnosi trochę świeżości w tym nudnym jak [tutaj wstaw coś nudnego] świecie tabletów, ale nie jest niczym wyjątkowym. Ot, kolejny mocno poprawny tablet – Xiaomi Mi Pad 4.

Nie trzeba się mocno przyglądać, żeby dostrzec podobieństwo do iPada mini od Apple. Zresztą, nawet Xiaomi się bardzo z tym nie kryje, co już wiemy nie od dzisiaj, dlatego też Mi Pad 4 ma zbliżony design i po prostu jest tańszą alternatywą dla mniejszego iPada, tyle tylko, że opartą na Androidzie. Ale żeby było jasne, nie ujmuję ani jednemu ani drugiemu, bo pewnie sam, gdybym miał kupić jakiś tablet, to zastanawiałbym się między tymi dwoma. Po prostu nie przepadam za 10-calowymi i większymi tabletami (no chyba, że jest to konstrukcja typu Surface). Wolę coś małego, ale jednocześnie większego od smartfonu.

Patrząc na Mi Pada 4 od Xiaomi, przemawia do mnie przede wszystkim jego kompaktowość. Tablet mimo tego, że ma minimalnie większy ekran niż w poprzedniku (8 a nie 7,9 cala) jest od niego sporo węższy. To też zasługa tego, że Xiaomi zmieniło proporcje wyświetlacza z 4:3 na 16:10, co z kolei spowodowało zmianę rozdzielczości – mamy 1920 x 1200 pikseli zamiast 2560 x 1600 pikseli. Owszem, wpływa to trochę na szczegółowość obrazu i ilość wyświetlanej treści (283 ppi do 382 ppi), ale nadal uważam, że parametry wyświetlacza są wystarczające dla tabletu tej klasy. Poza tym, tablet waży około 340 gramów, co jest bardzo dobrym wynikiem, zważając na fakt jaka bateria siedzi w środku obudowy.

Zagłębiając się jeszcze bardziej w specyfikację, możemy dostrzec procesor Snapdragon 660. Xiaomi Mi Pad 4 jest pierwszym tabletem z tym układem, który do tej pory był obecny tylko w niektórych smartfonach (między innymi trafił do BlackBerry KEY2). Jak zwykle będą dwie wersje różniące się między sobą pamięcią – 3 lub 4 GB RAM i 32 lub 64 GB pamięci wewnętrznej. Będzie też wersja z modemem 4G LTE, ale tylko z pamięcią 4/64 GB. Jest jeszcze 13-megapikselowy aparat z trybem HDR z tyłu, 5-megapikselowy z przodu, USB Type C, GPS i Bluetooth w wersji 5.0. Mnie najbardziej cieszy fakt, że w miarę smukłe urządzenie udało się wrzucić baterię o pojemności 6000 mAh.

Skoro było już nawiązanie do iPada mini to… będzie jeszcze jedno. Na najtańszy wariant tabletu od Apple z pamięcią 32 GB trzeba przeznaczyć 1399 złotych. Tutaj nawet nie znając cen w sklepach możemy spodziewać się, że Xiaomi Mi Pad 4 będzie tańszy, ale o ile dokładnie, dowiemy się za kilka dni. Sprzedaż w Chinach rusza 29 czerwca i na tamtejszym rynku ceny będą startować od 1099 juanów (ok. 640 złotych). Wersja z LTE to już około 1499 juanów.

źródło: Mi