Microsoft jak Apple, lubi przejściówki. Drogie przejściówki

Urządzenia Surface od Microsoftu należą do tych najdroższych, a za najbogatszą wersję takiego Surface Booka 2 można spokojnie kupić przyzwoity samochód, który maksymalnie 10 lat temu wyjechał z fabryki. Patrząc na cenę tych urządzeń, można stwierdzić, że akcesoria – oczywiście biorąc pod uwagę te oficjalnie – też będą drogie. I tak jest, chociaż jak zobaczyłem najnowszą przejściówkę to spojrzałem na kalendarz, by upewnić się, czy aby na pewno dzisiaj nie jest pierwszy kwietnia. 

Microsoft Surface Pro 4, którego używam już od około roku to zacny sprzęt i jeżeli chodzi o mobilność, wszechstronność czy nawet wydajność, nie zamieniłbym go na żaden inny. No, chyba, że byłaby to nowsza wersja Surface’a, która znacznie dłużej działa na baterii. Urządzenie ze względu na swoją smukłą konstrukcję nie ma za wiele złączy, a wśród nich jest to specjalne, przede wszystkim do ładowania, nad którym zapewne głowili się inżynierowie Microsoftu, dniami i nocami. Wspomniane złącze jest w tabletach Surface, ale też laptopach Surface Laptop i Surface Book. Jego największą zaletą jest to, że jest magnetyczne, więc żegnajcie wyrwane złącza i połamane wtyczki, jeśli przez przypadek pociągnie się za przewód. Do tego złącza może podłączyć też różne adaptery… no właśnie.

Adaptery, przejściówki, przelotki. Jak zwał, tak zwał. A skoro złącze jest nietypowe to cenę można wrzucić z kosmosu. Tak jak jest z Surface Dock, czyli stacją dokującą z dodatkowymi złączami, którą wyceniono w Polsce na jakieś 900 złotych. Tak, dziewięć stów za niewielką „kostkę” z krótkim kabelkiem. Teraz okazuje się, że to nie koniec absurdalnie wycenionych „dodatków” do urządzeń Microsoftu. Jak informują zagraniczne media, firma z końcem czerwca wprowadzi do oferty Surface USB-C Adapter, czyli wiecie, taką kosteczkę z krótkim kabelkiem (tak wiem, już to pisałem), która w najprostszy sposób doda do Surface’a złącze USB Type C. Za jedyne 80 dolarów, tych amerykanckich.

Nie, a już tak poważnie, kompletnie nie widzę sensu takiego adaptera. No może poza jednym – żeby można było ładować Surface’a z powerbanka, który ma funkcję Power Delivery, bez konieczności dokupowania kabla, który po jednej stronie ma USB, a po drugiej dedykowaną „surfejsową” wtyczkę. Absurd polega jeszcze na tym, że kupując taki adapter wcale nie będzie od razu działać, bo musimy mieć jeszcze odpowiednie źródło prądu, czyli mocną ładowarkę albo… wspomniany powerbank (który do tanich nie należy). Co więcej, źródło prądu musi dawać minimum 27 W (12 V przy 2,25 A)  żeby to wszystko w ogóle zatrybiło.

I tak poniekąd koło się zamyka. Ten adapter jest Surface’owi potrzebny tak bardzo, jak Microsoftowi był potrzebny system Windows Phone (Pozdrawiam Cię Pirzu serdecznie).

źródło: Pocketnow

Słowa kluczowe

Wszelkie prawa zastrzeżone - galaktyczny.pl