GearBest od czasu do czasu organizuje większe promocje, które zazwyczaj wrzuca pod hasłem jakiejś tematycznej wyprzedaży. Z jednej strony dziwnie to wygląda jak na wyprzedaży są najnowsze produkty (takie jak np. Xiaomi Mi Band 3), a z drugiej dobrze, że takie są, bo przez to ich ceny zazwyczaj są trochę niższe niż wcześniej. Tym razem – patrząc też na główną grafikę – mamy coś co łączy „półroczną” wyprzedaż z Mistrzostwami Świata w Rosji. Żeby było wam wygodniej, wrzucam tutaj kilka najciekawszych propozycji, czyli „co warto kupić”.

Tym razem hasłem wyprzedaży jest „Saving won’t last long”, co można tłumaczyć jako „Promocje nie będą trwały wiecznie”. Owszem, tak może być, ale nie w GearBest, bo tam zawsze są jakieś obniżki, ceny produktów raz są niższe, raz wyższe i wcale nie jest powiedziane, że to co było przecenione kilka miesięcy temu, znowu będzie tyle kosztować. Dlatego też trzeba się pilnować, śledzić, trochę poszperać w necie i upewnić się czy rzeczywiście warto. Albo… zerkać czasami na takie wpisy na galaktycznym.

Xiaomi Mi Notebook Pro

Ten laptop od Xiaomi już kilkukrotnie był w promocji, a ostatni raz pisałem o nim w marcu tego roku kiedy można było go wyrwać za 799 dolarów. Teraz też wraca taka sama kwota, ale nie musimy wspomagać się żadnym kodem rabatowym, a w dodatku wysyłka z opcją Priority Line jest ciut niższa niż wcześniej. Jedyny minus jest taki, że na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy kurs dolara wzrósł o jakieś 40 groszy.

Promocja dotyczy laptopa Xiaomi Mi Notebook Pro w wersji z procesorem Intel Core i5-8250U, 8 GB pamięci RAM DDR4, dyskiem SSD o pojemności 256 GB, kartą graficzną Nvidia GeForce MX150 i ekranem o przekątnej 15,6 cala (Full HD). Jest to model w kolorze Deep Gray z chińskim systemem Windows 10 – spokojnie można zainstalować polską wersję Windowsa 10 i aktywować tym samym kluczem. Warto też wspomnieć, że laptop ma wbudowany czytnik linii papilarnych w touchpadzie.

Miniaturowa kamera Quelima SQ11

Jak to można opisać w kilku słowach? Sprytny i tani gadżet. Quelima SQ11 to niewielka kamerka w formie sześcianu o szerokości dwóch kart pamięci. Nagrywa materiał w Full HD przy 30 klatkach na sekundę (kodek H.264), choć ja bym do tej informacji podchodził z lekkim dystansem, bo może być to realizowane przez interpolację z HD. Kamera ma szeroki kąt widzenia do 120 stopni i wbudowaną baterię o pojemności 200 mAh. Według producenta jest w stanie nagrywać przez około godzinę. Ma też wbudowany czujnik ruchu, funkcję nagrywania w pętli i tryb nocny z sześcioma diodami.

Wiecie, na pewno nie będzie jakość jak w GoPro czy kamerach Yi, ale z racji niewielkich rozmiarów jest to gadżet godny zainteresowania. Teraz kamerkę w kolorze czarnym można kupić za 8,99 dolara, a doliczając najtańszą, nierejestrowaną formę wysyłki zmieścimy się ze wszystkim w 36 złotych (w Polsce sprzedawane są w okolicy 50 złotych). Kiedyś rzeczywiście można było ją ustrzelić poniżej 6 dolców, ale było to… jakieś 9 miesięcy temu.

Nubia Z17 Lite

Jest kilka ciekawych propozycji smartfonów do około 700 złotych i ten jest jedną z nich. Nubia Z17 Lite to smartfon, który przy debiucie kosztował grubo powyżej 300 dolarów, a było to niecały rok temu. Teraz Janusze nadal potrafią krzyknąć za niego jakieś 1200 złotych, ale nic ich nie uratuje w zderzeniu z ofertą z Gearbestu. Tutaj smartfon został wyceniony na 168,99 dolara, a po dodaniu najtańszej przesyłki z formą Priority Line spokojnie zmieścimy się w 650 złotych. Promocja dotyczy wersji globalnej.

Co takiego ma do zaoferowania ten smartfon? Jak się okazuje, całkiem sporo. Przede wszystkim procesor Snapdragon 653, który jest jednym z mocniejszych w tej półce cenowej, do tego aż 6 GB RAM  oraz 64 GB pamięci na dane. Uzupełnieniem jest 5,5-calowy wyświetlacz Full HD czy bateria o pojemności 3200 mAh, ale warto też wspomnieć, że są dwa aparaty z tyłu, każdy 13-megapikselowy. I jak, Xiaomi już nie takie lepsze, co?

Odkurzacz bezprzewodowy Dibea C17

Zawsze chciałem mieć taki bezprzewodowy odkurzacz, choćby dlatego, że wygląda nowocześnie i tak trochę „przyszłościowo”. Wiecie, taki idealny odkurzacz dla gadżeciarza. Nie będę wskazywał paluchem na kim wzoruje się Dibea (ekhm Dyson), ale plus przynajmniej jest taki, że za odkurzacz zapłacimy około 350 złotych, a nie ponad dwa tysiące. Oczywiście niesie to ze sobą pewne ograniczenia jak krótszy czas pracy czy niższa moc ssania, ale jednak cena robi swoje. Tutaj z tanią wysyłką Priority Line.

Krótko o odkurzaczu. Dysponuje mocą 120 W i ma wbudowaną baterię o pojemności 2200 mAh, która pozwala na około 20 minut pracy „na najwyższych obrotach”. Odkurzacza możemy używać w formie krótkiej, ale też długiej, czyli z czerwoną rurą widoczną na zdjęciu powyżej. Dibea C17 waży około 2,3 kg, a w zestawie są dwie dodatkowe końcówki.

Xiaomi Mi Band 3

Opaska aktywności, które nikomu chyba nie trzeba przedstawiać. W obecnej chwili najnowsza generacja, oczywiście do czasu aż nie wejdzie do sprzedaży model z NFC. Nową opaskę udoskonalili praktycznie pod każdym względem. Jest większy, dotykowy wyświetlacz OLED, jest lepsza wodoodporność, nowsza wersja Bluetooth, co zapewni stabilniejszą komunikację czy w końcu pojemniejsza bateria. Cena Xiaomi Mi Band 3 sukcesywnie spada i aktualnie można się zmieścić w 130 złotych już z wysyłką Priority Line (wychodzi dokładnie 34,63 dolara).

Więcej o samej opasce Mi Band 3 możecie dowiedzieć się z poniższych linków:

1. Xiaomi Mi Band 3, czyli gadżet, który biorę w ciemno
2. Z wizytą w chińskim Xiaomi Mi Store. Pierwszy kontakt z Xiaomi Mi 8, Mi 8 SE i Mi Band 3
3. Xiaomi Mi Band 3 dostał funkcję, którą powinien mieć od początku


źródło:
GearBest