Najnowszy zegarek Xiaomi z bliska. Jaki jest Mijia Quartz Watch?

Kiedy pierwszy raz miałem na nadgarstku Mi Banda pomyślałem, że fajnie jakby to smart-cacuszko miało jeszcze wbudowany zegarek. Teraz patrzę na nowy niby-smart-zegarek Xiaomi i żałuję, że nie ma wyświetlacza. Cóż, niektórym to nigdy nie dogodzi.

Parę dni temu powiadomiliśmy was o wypuszczeniu przez 小米 nowego zegarka, tym razem wykonanego w klasycznym stylu – ze statyczną tarczą i wskazówkami. Dzisiaj zaś, w pogardzie mając palące słońce i temperatury sięgające w porywach czterdziestu stopni Celsjusza, ruszyłem w stronę salonu, aby na własne ślepia przekonać się cóż tu nam znowu zaoferowano.

1. Nokia Steel właśnie doczekała się tańszego odpowiednika. Oto Xiaomi Mijia Quartz Watch!

Tak właściwie to głównym magnesem ciągnącym mnie do sklepu był nowy Mi Max 3, o którym będzie w kolejnym tego typu tekście.

Klasyczne smartwatche z reguły odpychają mnie trzema grzechami głównymi:

  • obżarstwem (bo są za wielkie i za grube)
  • lenistwem (bo za krótko pracują na baterii)
  • pychą (bo kosztują stanowczo za wiele jak na swoje możliwości)

Do tego kupiłem kiedyś bieda-zegarek od Goclever, który swoimi fochami na długo zraził mnie do podobnych sobie produktów. Dlatego wolę ograniczyć się do opasek.

Taki Mi Band ma ponadto ogromny plus, o którym się nie mówi – po odłączeniu paska zostaje nam pastylka, którą wszędzie da się wcisnąć i można tego używać razem z eleganckim zegarkiem. Ja na ten przykład na specjalne okazje przyłączam Mi Band 2 do kluczy otrzymując w ten sposób sprytny breloczek. Nikt nie widzi co mam w kieszeni, ale jednocześnie wciąż zlicza mi kroki oraz wibruje podczas powiadomień.

Xiaomi też musiało się zorientować, że Mi Band – bez względu na to jak użyteczny by nie był – nigdy nie dorówna urodą zwykłym zegarkom. Stąd pomysł na Mijia Quartz Watch, czasomierz wyglądający jak mechaniczny, a jednocześnie posiadający łączność ze smartfonem. Taki zegarkowy „Brajanusz” – połączenie tradycji i nowoczesności.

I z ręką na sercu muszę przyznać, że nie wygląda to źle, nawet po bliższych oględzinach!

Urządzenie dostępne jest w trzech wersjach kolorystycznych: czarnej, szarej i białej. Ta ostatnia jest z ciemnoniebieskim paskiem. Jednak nie należy sugerować się zbytnio przy wyborze, gdyż te są odpinane i można sobie podłączyć taki jaki nam podpasuje (o szerokości 24 mm). Tak na marginesie, to są one wykonane z tworzywa dobrze imitującego skórę, miękkiego i przyjemnego w dotyku.

Gadżet dobrze leży na nadgarstku – nie jest ani za gruby ani za ciężki (40 mm x 11,9 mm, 42 g). Taki trochę nawet stylowy i nie wątpię, że są ubrania, z którymi świetnie się zaprezentuje, chociaż raczej bym go do garnituru nie założył. No chyba, że ten biały i po zmianie paska.

Ciekawi mnie trochę ta koronka (boczny przycisk) i jej zastosowanie, no bo chyba nie będzie służyć do nakręcania mechanizmu.

Smart-funkcji nie mogłem z oczywistych względów przetestować, ale z tego co wiem mamy do czynienia ze standardem. Mała wskazówka na tarczy pokazuje przebyty dystans (kroki), a połączenie BT 4.0 umożliwia powiadamianie (wibracje) oraz zbieranie statystyk.

Największym plusem zegarka, szczególe przyrównując go do prawdziwych smartwatchy jest niewątpliwie sugerowany czas pracy na baterii wynoszący podobno aż pół roku (bateria CR2430, 270 mAh)! Nie bez znaczenia jest współpraca z aplikacją Mi Fit – ci którzy już z niej korzystają ucieszą się, że nie trzeba będzie zaczynać wszystkiego od zera.

Niestety martwi mnie trochę to półokrągłe szkiełko (wątpliwe aby to był szafir), które raz dwa zaliczy pierwsze rysy. Wodoszczelność na poziomie 3 ATM również mogłaby być nieco lepsza.

Podsumowując myślę, że 349 chińskich juanów (około 190 złotyvh) to dość uczciwa cena jak za to czym udało mi się przez te kilka chwil pobawić. Czy kupię osobiście – nie wiem, ale kusi.

Słowa kluczowe

Wszelkie prawa zastrzeżone - galaktyczny.pl