Xiaomi bardzo często porównuje się do Apple. Nie jest to przypadek, bo chiński producent wręcz na siłę próbuje upodabniać się do firmy z Cupertino. Xiaomi chyba wychodzi z założenia, że lepiej jest być porównywanym do najlepszych, nawet w tym złym kontekście. Niejednokrotnie firmie tej zarzucano kopiowanie pomysłów Apple’a i widać to niemal na każdym kroku — od nakładki MIUI, przez wygląd smartfonów aż po stylizowane na Apple Store salony z produktami Xiaomi. Nie mam oporów do tego, by mówić o tym otwarcie, mimo że sam korzystam z telefonów tej marki od początku 2016 roku. Na tyle intensywnie, że MIUI zaczęło mnie się po prostu nudzić i z utęsknieniem czekam na jakiegoś Custom ROM’a dla Mi Mix 2S. W każdym razie Xiaomi postanowiło zgapić od Apple jeszcze jedną rzecz, która moim zdaniem opiera się na zwykłym skąpstwie.

Dwa dni temu, szerokim echem odbiła się premiera Xiaomi Mi A2 oraz Mi A2 Lite, które powstały przy współpracy z Googlem. Tak naprawdę, ta współpraca opierała się wyłącznie na dostarczeniu oprogramowania, z racji tego, że obydwa smartfony należą do serii Android One. Modele te charakteryzują się świetnym stosunkiem ceny do jakości, co szczególnie na rynkach takich jak polski jest naprawdę ważne. Niestety, Xiaomi postanowiło zdecydować się, na jeden nie do końca zrozumiały ruch.

 

Model Mi A2 wspiera technologię szybkiego ładowania Quick Charge 4.0. Nie odnoszono się z tym jakoś szczególnie podczas prezentacji, tak jakby nie chciano wzbudzać wokół tego większego zainteresowania. Najprawdopodobniej wiemy, dlaczego tak było. Ładowarka wspierająca tę technologię dostępną będzie w zestawie tylko i wyłącznie na indyjskim rynku. Pozostali nabywcy tego modelu, będą musieć dokupić ją na własną rękę, za dodatkową opłatą, bądź zadowolić się ładowaniem Quick Charge 3.0. W zestawie ze smartfonem dostaniemy standardowy adapter z parametrami 9 V/2 A.

Nie wiadomo, czy szybka ładowarka będzie dostępna od ręki w salonach Xiaomi, czy trzeba będzie kupić ją na chińskich serwisach aukcyjnych. Druga opcja z pewnością będzie tańsza, lecz także bardziej czasochłonna z racji oczekiwania na dostarczenie przesyłki. Sytuacji wcale nie poprawia fakt, że ładowarki z QC 4.0 od innych producentów nie są jeszcze dostępne w sprzedaży.

źródło: Android Central