Podobno ludzie dzielą się na dwie grupy – tych co wybierają sercem i tych co głową. Jako obiektywny pismak powinienem niby zaliczać się do tych drugich, ale… Ech. Zaprawdę powiadam wam – ciężko myśleć trzeźwo mając przed sobą takie cacuszko jak Huawei Nova 3. 

Oto przed wami telefon który sprawia, że samsungi za cztery koła wyglądają jakby kosztowały dwie paczki fajek! Urządzenie tak śliczne, że jak raz je weźmiecie do ręki to już nigdy z powagą nie powiecie, że #xiaomilepsze! Produkt tak dopracowany stylistycznie, że sam Jobs się w grobie przewraca żałując, że to nie jego firma na to wpadła!

No dobra, już się uspokajam i przyznaję, że mocno przesadzam. „Nowa Nova” jest bez wątpienia świetnie wykonana, elegancka i zgrabna, ale ani nie zaprowadzi pokoju na świecie ani nie uleczy raka. To wciąż tylko telefon.

Żeby już mieć to za sobą i zrobić miejsce dla kolejnych zachwytów – najpierw wady. Długo nie będzie.

Po pierwsze – Huawei Nova 3 ma zarówno notcha jak i brodę. Jeśli reagujesz na to alergicznie to nowalijka Huaweia z pewnością do gustu ci nie przypadnie.

Po drugie – to duży telefon (157 x 73,7 x 7,3 mm), doskonale wpasowujący się w obecne trendy. Sześć-przecinek-trzy cala to nie w kij dmuchał, warto upewnić się wcześniej, że coś takiego nam podpasuje. Na pierwszym zdjęciu ma porównanie do Huawei Nova 3e (z lewej) i Xiaomi Mi 6 (z prawej).

No i na koniec najgorsze – brak NFC*. Ja rozumiem, że w Chinach to psu na budę, ale do cholery! Jak już telefon ma kosztować te trzy tysiące yuanów to niech przynajmniej będzie kompletny! W tej półce cenowej taki manewr zakrawa już na zwykłą bezczelność!

* – spokojnie rodacy, to podobno ma dotyczyć tylko chińskiego modelu – do polski Nova 3 ma trafić w wersji 4/128 GB z NFC w cenie 1999 złotych. Podobno.

Pierwsze motylki brzuszne pojawiają się już po zerknięciu na obudowę – cztery zjawiskowe kolory do wyboru (niestety w salonie nie mieli żółtego). Najfajniejszy oczywiście ten zielonkawo-niebieski, chociaż i seledynowy niczego sobie. Aż żal będzie na to kłaść etui, chyba, że transparentne jakieś.

Po chwyceniu telefonu w dłoń jest tylko lepiej. Produkt – jak na swoje wymiary – jest zaskakująco lekki (166 g) i doskonale wyprofilowany. Świetnie leży w dłoni, a niewielkie ramki i proporcje 19.5:9 sprawiają, że da się go w miarę wygodnie obsługiwać jedną ręką.

Huawei Nova 3 swoje kosztuje – 2999 juanów czyli około 1633 złotych w bezpośrednim przeliczniku – ale już od pierwszej styczności czuć, że to dobrze zainwestowane pieniądze. Zarówno projektanci jak i inżynierowie dobrze zasłużyli na swoje gaże – mamy tu do czynienia z towarem typu premium. Widać to już z daleka.

Co do technicznej strony smartfona to jak najbardziej odpowiada ona dizajnowi. Porządne, wysokiej klasy podzespoły na długie lata zapewnią nam nadwyżkę wydajności:

  • ekran IPS 6,3″ o rozdzielczości 1080 x 2340 pikseli (84% pokrycia)
  • procesor HiSilicon Kirin 970 2,4 GHz (8 rdzeni) + tryb GPU Turbo
  • 4 lub 6 GB RAM
  • 64 lub 128 GB pamięci wewnętrznej
  • slot na kartę microSD (hybrydowy, do 256 GB)
  • cztery aparaty (2 z przodu, 2 z tyłu) z trybem AI
  • bateria 3750 mAh
  • USB type C wspierające szybkie ładowanie Super Charge
  • czytnik linii papilarnych (z tyłu) + FaceUnlock

Podsumowując – moja żona ma Novę pierwszej generacji i bardzo ją sobie chwali. Ta wersja sprzed dwóch lat to jednak taka szara myszka – ot przeciętny, niewielki telefonik w sam raz dla drobnej kobiecej dłoni. Niczym się nie wyróżniający.

1. Najnowszy zegarek Xiaomi z bliska. Jaki jest Mijia Quartz Watch?
2. Bezprzewodowe słuchawki Meizu POP (TW50) – rozpoczynamy testy!

To co się stało z tym modelem na przestrzeni lat przypomina mi film „Cała ona” z 1999 roku. To klasyczna komedia romantyczna opowiadająca o tym jak zwykła dziewczyna z liceum przeistacza się w absolutną piękność. Analogicznie przepoczwarzyła się Nova – pełny mejkap, błyszcząca biżuteria, seksowna kiecka i wysoki obcas. Styl, szyk i elegancja – oto cała ona.