A jak grają Meizu POP?

No i wreszcie to co dla wielu najważniejsze – wrażenia z odsłuchu. Z góry jednak lojalnie uprzedzam – ani ja nie jestem Szopenem, ani POP’sy nie są typowymi słuchawkami dla audiofilów. Co prawda za cenę sięgającą trzech stówek można mieć już pewne oczekiwania, ale u mnie ograniczają się one do czystości i naturalności dźwięku, basu przyjemnie drapiącego w ślimaka oraz sopranu, który chociaż powinien spróbować wywołać gęsią skórkę. To czy gdzieś tam w tle uda mi się usłyszeć poszczególne dotknięcia strun na gitarze nie ma dla mnie znaczenia.

Przejedźmy zatem do konkretów. Moja platforma testowo-porównawcza prezentuje się następująco:

  • telefon Xiaomi Mi 6 + Spotify w najlepszej dostępnej jakości,
  • trzy różne dokanałówki do porównania: Brainwavz Delta (przewodowe), Xiaomi Sports Mini (Bluetooth) oraz oczywiście Meizu POP,
  • naturalność ludzkiego głosu porównam z wykorzystaniem podcastu oraz filmu z YouTube,
  • dostarczenie dobrego basu to robota dla Snoop Dogga oraz Tommy’ego Johnsona,
  • za wysokie tony odpowie Tarja oraz skrzypaczka Lindsay Stirling,
  • na koniec porównam jeszcze maksymalną głośność każdego zestawu,
  • w tabeli poniżej subiektywnie podałem, które słuchawki zajęły pierwsze, drugie i trzecie miejsce przy danym utworze.

Wszystko jasne? To spójrzmy co nam tu wyszło:

Jak od razu widać Meizu POP uplasowały się na ostatniej pozycji, czyli taki trochę blamaż przegrać z zawodnikami ze znacznie niższej półki cenowej. Zapewniam was jednak, że nie jest tak źle jak mogłoby się wydawać. Wszystkie modele oferują bardzo podobną jakość i częstokroć musiałem spędzić znacznie więcej czasu na odsłuchu niż planowałem. Widać to z resztą po ilości remisów, kiedy po prostu nie potrafiłem wybrać lepszego/gorszego zestawu.

Podczas słuchania filmu Gonciarza lepiej od pozostałych wypadły Delty. Trudno to określić, ale ich dźwięk był nieco bardziej naturalny, przestrzenny. Jakbym nie wiedział, że słucham nagrania to byłbym w stanie uwierzyć iż Krzysiek stoi tuż przy mnie. To jednak zasługa profesjonalizmu youtubera i zastosowanego sprzętu. Chłopaki z hehTechu działają trochę bardziej amatorsko toteż takich różnic już nie uświadczyłem.

W kategoriach basu całkowita porażka produktu od Meizu. To jednak nie wina zastosowanych przetworników, ale raczej tego, że u konkurencji zamontowałem pianki Comply. Ktoś powie, ze to nieuczciwy doping ale uwierzcie mi – próbowałem tego samego w POP’sach, lecz wtedy zwyczajnie nie mieściły się do futerału i słabo trzymały się ucha. A zatem, skoro nie oferują takich samych opcji jak konkurencja, to ich wina i stąd niższa nota. Tak na marginesie – bas wcale zły nie był, po prostu w pozostałych modelach był lepszy, szczególnie Xiaomi fajnie łaskotały ślimaka.

No i w końcu pole do popisu dla Meizu POP! Co jak co, ale tak „czystej” i „wysokiej” Tarji na pchełkach jeszcze nie słuchałem, aż się włos zjeżył w jednym momencie. Dla pewności powtórzyłem test ze skrzypcami Lindsay, ale to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że zwycięzca w tej kategorii może być tylko jeden!

Odnośnie maksymalnej głośności to na szybko – różnica pomiędzy oboma zestawami BT jest minimalna z lekkim wskazaniem na Xiaomi. Przewodowe wysuwają się na prowadzenie oferując taką moc, że aż boli. Warto również zauważyć, że jeśli kogoś nie interesują wyniki z tej konkurencji to POP’sy wyprzedzają Delty i zajmują drugie miejsce. Aha i ciekawostka – w produkcie Meizu startowa głośność (tuż po włączeniu) jest zawsze ustawiona na około 70%, tak, że za każdym razem trzeba na nowo podgłaszać. A przynajmniej biorąc je na hałaśliwe miasto.

Jeszcze parę słów na temat mikrofonu – jest zwyczajnie dobrze, ładnie zbiera dźwięki nawet będąc zainstalowany w małżowinie usznej. Nie ma problemu z rozmową telefoniczną, tudzież nagrywaniem notatek głosowych. Tylko tyle i aż tyle.

 


SPIS TREŚCI:

  1. Wygląd, konstrukcja, wykonanie. Wygoda użytkowania
  2. Jak grają Meizu POP? Porównanie z Xiaomi Mi Sports i Brainwavz Delta
  3. Bateria, Połączenie. Podsumowanie.