O smartfonie Cubot P20 pisałem już w kwietniu tego roku i patrząc po tym, jak dużo osób szuka o nim informacji, to ten model jest bardzo popularny. Albo ktoś chce mieć smartfon, który wygląda jak klon Huawei’a P20 pomieszanego z iPhonem X albo po prostu szuka budżetowego smartfonu nie wiedząc, gdzie chiński producent szukał inspiracji projektując P20. Osobiście obstawiam to pierwsze, ale jakby nie było, za niecałe 500 złotych to warto się tym smartfonem zainteresować. 

Jak być może pamiętacie, Cubot był kiedyś dostępny w Polsce i urzędował przeważnie w budżetowym segmencie, ale, dystrybutor chyba nie ogarnął sytuacji z obsługą gwarancyjną i słuch po nim zaginął, w sensie po marce, nie dystrybutorze. Choć polski rynek już zapomniał o Cubocie, to firma ma się całkiem dobrze w Chinach, będąc zaufaną marką na równi z Meizu czy Xiaomi. Widać to też po najnowszych smartfonach, w których wprowadzane są najnowsze  pomysły, a jednym z nich jest Cubot P20.

Krótko mówiąc, Cubot P20 właśnie ma swoją globalną premierę w sprzedaży i można go zdobyć za 129,99 dolarów. Doliczając do tego koszt bezpiecznej wysyłki z opcją Priority Line wychodzi około 489 złotych. Smartfon jest dostępny w trzech ciekawych kolorach i powinien dotrzeć do nas w maksymalnie 18 dni.

Cubot P20

No dobra, ale co to za urządzenie? Z początku podchodziłem do tego modelu bardzo krytycznie, ale po obejrzeniu kilku recenzji na YouTubie trochę zmieniłem zdanie. Ten smartfon naprawdę całkiem nieźle działa, mimo tego, że w środku mamy procesor od MediaTeka, dokładnie jednostkę MTK6750T. Wiadomo, trzeba było iść na jakieś ustępstwa, żeby cena była taka jaka jest, ale sądziłem, że będzie mulił jak smartfon, który bardzo muli. Pewnie to też zasługa 4 GB RAM, ale i systemu Android 8.0 Oreo, który wygląda na „czysty”.

Mamy też 64 GB pamięci na dane, dwa aparaty i czytnik linii papilarnych z tyłu i baterię o pojemności aż 4000 mAh. Niewątpliwie smartfon ma przyciągać uwagę swoim wyświetlaczem i trzeba przyznać, że się mu to udaje. Mamy tutaj ekran o przekątnej 6,18 cala i w proporcjach 19:9. Jest notch i nic z ty nie zrobimy. Jedynie można napisać, że jest to jeden z tańszych smartfonów z wcięciem w ekranie.

Na czym więc zaoszczędzono? Smartfon raczej nie będzie robił aż tak dobrych zdjęć jak te droższe modele (myślę, że będzie to poziom Redmi Note 5, którego już testowaliśmy), może trochę jednak zwolnić jak MediaTekowi da się trochę więcej do roboty, nie ma szybkiego, autorskiego ładowania, wodoodpornej obudowy i wątpliwe są też aktualizacje systemu. Poza tym, jak na tą cenę robi wrażenie i sam z chęcią bym go przetestował.

źródło: Cubot, GearBest