Jak ja uwielbiam produkty z Chin. Nie dlatego, że można tam znaleźć masę dziwnych rzeczy, o których niewiele osób pomyślałoby, że w ogóle takie istnieją. Akurat tutaj chodzi o nazwę, a w zasadzie trzy nazwy tej samej opaski, które przewinęły się w ciągu kilku ostatnich dni. Ulepszona wersja Mi Banda 3, czyli Xiaomi Black Plus NFC, czyli Xiaomi Hey Plus… nieważne. Ważne natomiast jest to, że opaskę można już kupić.

Xiaomi Hey Plus – przyjmijmy, że właśnie tak ostatecznie nazywa się najnowsza opaska aktywności od Xiaomi. Pod taką nazwą pojawiła się w sklepach, więc już raczej nie powinno się to zmienić. Zaskakujące w tym wszystkim jest też to, że smartband miał trafić do sprzedaży jakoś w połowie września, a tu nawet nie ma połowy sierpnia i „podrasowanego” Mi Banda 3 można wrzucić do koszyka.

Nowa opaska od Xiaomi to przede wszystkim wbudowane NFC, minimalnie większa bateria (120 mAh zamiast 110 mAh) i większy, kolorowy i dotykowy wyświetlacz OLED. To są najważniejsze różnice, które można zaliczyć do kluczowych funkcji (nawet jeśli NFC zagada tylko z chińskim Mi Pay). Plusem jest też to, że nowej opaski nie musimy ładować uprzednio wyjmując pastylkę z paska – teraz wystarczy doczepić ładowarkę. Pytanie tylko, czy Chińczycy nie przesadzili z ceną? Owszem, przesadzili, przynajmniej na początku, bo za Xiaomi Hey Plus trzeba zapłacić około 60 dolarów, czyli około 230 złotych.

Mając do wyboru Xiaomi Mi Band 3 lub Xiaomi Hey Plus wybrałbym…

Tutaj sprawa jest prosta. Po krótkim namyśle – Xiaomi Amazfit Bip. Dlaczego? Już wam tłumaczę, bo mam kilka argumentów. Przede wszystkim, Bip jest pod kilkoma względami lepszy, zarówno od Mi Banda 3, jak i tej opaski z kolorowym OLED’em. Tutaj też mamy kolorowy wyświetlacz, ale o przekątnej 1,28 cala, dodatkowo ładnie zaokrąglony na brzegach i pokryty szkłem Gorilla Glass 3. Przewagą jest też wbudowany GPS, jeszcze większa bateria (190 mAh) i fakt, że Bipowi trochę jeszcze jest bliżej do smartwatcha (szczególnie tego od Apple) niż smartbanda.

Poza tym, cena Amazfita Bip jest niewiele wyższa od Xiaomi Hey Plus, a jak trafi się na jakąś promocję to spokojnie można zamknąć się w 200 złotych. A nawet jeśli ktoś wyznaje zasadę, że „zakupy w Chinach do zło”, to zawsze może zerknąć w kierunku polskim sklepów z elektroniką. Tam wspomniany zegarek można wyrwać za mniej niż 280 złotych.

źródło: GearBest przez Pepper