Bardzo dobrze wspominam wcześniejsze smartfony od TP-Link, bo miały w sobie to „coś” i pod kilkoma względami wyróżniały się na tle konkurencyjnych modeli – przede wszystkim niewygórowaną ceną do możliwości. Dobrze utkwił mi w pamięci Neffos X1, który był lekki, bardzo poręczny i miał dodatkowy przycisk do wyciszania na boku. Teraz pojawia się kolejny Neffos, który ma powalczyć o użytkowników szukających budżetowego smartfonu. Oto Neffos C9A.

Neffos C9A jest już mi trochę znany, bo był wśród kilku smartfonów, które TP-Link zapowiedział pod koniec czerwca tego roku. Mamy połowę sierpnia i w końcu pojawia się więcej konkretów, które zawierają również oficjalną cenę. W czerwcu spekulowano, że będzie to poziom 140 euro, ale jak się okazuje, smartfon w Polsce będzie sporo tańszy niż wskazywałby na to przelicznik. Sugerowana cena Neffosa C9A wynosi 479 złotych. Co zatem zaoferuje budżetowiec w tej cenie?

Przede wszystkim będzie to jeden z tańszych smartfonów, które zostały wyposażone w ekran IPS HD+ o wydłużonych proporcjach 18:9. Nie, nie będzie notcha i chwała mu za to. Przekątna ma tutaj 5,45 cala, ale ze względu na wypełnienie ekranem niemal całego przodu, to możemy mieć wrażenie, że trzymamy smartfon pokroju jakiegoś pięciocalowca. Smartfon na pewno nie będzie królem benchmarków i to nawet w swojej półce. Wszystko przez procesor od MediaTeka (dokładnie układ MediaTek MTK6739WW) i 2 GB pamięci RAM, więc ci co lubią cyferki nie będą zachwyceni. Ja też uważam, że producent mógłby pokusić się chociaż o 3 GB RAM w tej cenie i mam nadzieję, że smartfon będzie działał płynnie dzięki lekkiej nakładce NFUI 8.0 i Androidowi Oreo.

Z tyłu mamy jeden 13-megapikselowy aparat, którego najważniejszą zaletą jest PDAF, a z przodu z kolei znajdziemy kamerkę 5 megapikseli z kątem widzenia do 84 stopni i systemami upiększania. Tak naprawdę takimi aparatami może pochwalić się kilkuletni średniak, ale akurat w tym smartfonie nie to jest najważniejsze. Dobrze wygląda bateria o pojemności lekko powyżej 3000 mAh i możliwość wsadzenia dwóch kart SIM bez konieczności rezygnowania z karty pamięci. To się chwali, szczególnie w tej cenie. Dobrze też, że nie zrezygnowano z czytnika linii papilarnych z tyłu, bo dodaną do systemu opcję odblokowania za pomocą twarzy raczej traktowałbym jako ciekawostkę.

Szkoda tylko, że zabrakło informacji o tym, kiedy smartfon ostatecznie trafi do sklepów. Strzelam, że będziemy go mogli zobaczyć jeszcze na IFA 2018 w Berlinie, a potem dopiero czekać na pojawienie się w sprzedaży. Miło ze strony producenta, że w zestawie oprócz „standardu” pojawi się też szkło na ekran i proste, przeźroczyste etui.

Dla ciekawskich, zapraszam do zapoznania się ze wcześniejszymi smartfonami Neffos, które udało mi się przetestować: Neffos C5 Max i Neffos X1.

źródło: TP-Link (informacja prasowa)