RHA przyzwyczaił nas już swoimi produktami do tego, że ustawia poprzeczkę bardzo wysoko. Nieoficjalnie mogę Wam powiedzieć, że w moim odczuciu jest to taki czarny koń w słuchawkowym świecie. RHA MA750 Wireless w przeciwieństwie do testowanych jakiś czas temu MA750i, jak sama nazwa wskazuje są bezprzewodowe. Ale czy to jedyna różnica? Jakie wrażenie zrobiły na mnie te słuchawki? Zapraszam do recenzji.

Opakowanie jak milion innych. Kartonowe, kolorowe, otwierane jak książka, a na nim wypisane najważniejsze cechy produktu. Nuda. Ważniejsze jest to co znajduje się wewnątrz.

A wewnątrz jak pod choinką w grudniu. Znajdujemy tutaj oczywiście słuchawki, blaszaną płytkę z wymiennymi gumkami, taką jak przy MA750i, ale nieco mniejszą, co rekompensuje dodatkowy woreczek foliowy z resztą gumek. W konsekwencji podobnie jak w bliźniaczych przewodówkach mamy łącznie 10 kompletów gumek. Każda małżowina znajdzie tutaj coś dla siebie niezależnie od wymiarów, kształtu czy masy. Ponadto dostajemy papierki, które rzadko ktoś czyta, kabel USB-C do szybkiego ładowania oraz siateczkowy woreczek do przenoszenia naszych skarbów. I tutaj muszę powiedzieć, że czuję się trochę rozczarowany, bo w MA750i był piękny, sztywny piórnik z przekładkami na każdą rzecz. Tutaj mamy woreczek, który się sypie, to znaczy, zostawia jakieś dziwne, czarne nitki. No cóż, mimo wszystko, lepsze to niż nic, bo przynajmniej słuchawki ochroni.

Ta drobna różnica wciąż nie zmienia faktu, że innym producentom nie zdarzają się tak bogate zestawy. Szczególnie w tej półce cenowej. Tutaj RHA nadal robi kawał dobrej roboty. Bo rozumiałbym, gdyby produkt był kiepski i firma chciałaby nadrobić czymś swoje braki, ale w tym przypadku tak nie jest. Słuchawki same się bronią, a mimo wszystko producent dodatkowo dopieszcza nas bogatym zestawem. Postępowanie na miarę marketingu XXI wieku.

Jeśli o słuchawkach już mowa, pierwsze co rzuca się w oczy to dość niespotykany kształt i budowa. O szlachetnym tytule najlżejszych słuchawek bezprzewodowych te bez wątpienia mogą zapomnieć. Konstrukcja jest solidna i swoje waży – dokładnie 41 gramów. Nadal mamy tutaj do czynienia ze stalowymi elementami, ale cały pokaźny pałąk wokół szyi jest gumowy przez co efekt produktu Premium jaki był odczuwalny w MA750i trochę zbladł. Kopułki słuchawek są identyczne jak w wersji przewodowej, pilot na przewodzie również. Są to elementy wykonane wyjątkowo skrupulatnie i dopieszczone stylistycznie. Warto też zauważyć, że w słuchawkach znajdują się magnesy przez co kopułki możemy spiąć razem, gdy przykładowo mamy je na szyi, ale akurat nic nie słuchamy. Problem tylko w tym, że stalowa obudowa w miejscu złączenia może z czasem się porysować.

Mniej korzystnie wygląda ten nieszczęsny pałąk. Jest gruby jak kabel 3-fazowy, pogrubiony przy końcach, żeby zmieścić gdzieś elektronikę i nagle przechodzi w cieniutki, subtelny przewodzik słuchawkowy. Do tego szybko zbiera drobinki kurzu, co widać na zdjęciach. Jest to oczywiście jedynie moje subiektywne odczucie i rozumiem, że tak zostały zaprojektowane te słuchawki i gdyby tak nie było to można by pomarzyć o 12 godzinach odsłuchu bez ładowania, technologii NFC do szybkiego parowania słuchawek, szybkim porcie ładowania USB-C i tak dalej. Nie zmienia to faktu, że projektanci RHA zaniedbali nieco kwestię estetyki.

Jakość dźwięku w RHA MA750 Wireless zachwyca tak samo jak w przypadku MA750i.

Kiedy już zarzucimy pętle na szyję, sparujemy słuchawki ze swoim odtwarzaczem, dobierzemy odpowiednie tipsy do swoich szanownych małżowin, pora na tę przyjemniejszą część.  Brzmienie jest żywe, czyste i dynamiczne. Scena jest niespotykanie obszerna. Jesteśmy w stanie usłyszeć każdy najdrobniejszy dźwięk, jaki został zapisany na ścieżce. To się rzadko zdarza w innych słuchawkach. Warto też zaznaczyć, że dźwięk jest tutaj mocno syntetyczny i elektroniczny. Szczególnie dobrze się tutaj słucha muzyki elektronicznej, czy choćby hitów z rozgłośni radiowych. Fani muzyki klasycznej mogą troszkę narzekać, że dźwięk jest za mało grzeczny, za mało ułożony i chwilami zbyt ekstrawagancki. Nie zmienia to faktu, że słuchając muzyki na innych słuchawkach, jakie było mi dane do tej pory testować, dźwięk był lekko zamglony, a zazwyczaj przed szereg wychodziły niskie tony. Tutaj muzyki słucha się tak, jakby przeziębienie minęło i jakby uszy się odetkały. Ma na to wpływ obszerna scena i żywszy elektroniczny dźwięk. Jednym się to będzie podobać, innym oczywiście nie. O gustach się nie dyskutuje. Jak dla mnie jest to zabieg mocno na plus.

Jakość rozmów głosowych jest tutaj wystarczająca. Nie zauważyłem żadnych problemów w kwestii słyszalności. O baterii również nie mogę powiedzieć złego słowa, ponieważ pozwala cały dzień słuchać muzyki bez ładowania. Nie znam osoby, która 12 godzin non stop potrafiłaby słuchać muzyki, ale jeśli się taka znajdzie to można, da się. Połączenie bezprzewodowe jest stabilne, możemy spokojnie w obrębie 10 metrów paradować bez odtwarzacza i nie doznamy żadnych zniekształceń.

RHA MA750 Wireless – czy warto?

Podsumowując, RHA MA750 Wireless to słuchawki o wiele brzydsze od testowanych jakiś czas temu przewodowych MA750i przez co wyglądają mniej prestiżowo. Na tym minusy się kończą, ponieważ grają niesamowicie dobrze (to pewnie zasługa ręcznie robionych przetworników RHA 560.1), każdy dźwięk jest odizolowany od siebie i dosłownie wszystko ze ścieżki dźwiękowej potrafimy usłyszeć. Czasem nawet sapanie. Brzmienie jest mocno elektroniczne. Zestaw jaki dostajemy od producenta jest bogaty, słuchawki są wyposażone w najnowsze technologie zaczynając od kodeku dźwięku aptX, a kończąc na takich aspektach jak NFC do łatwiejszego parowania czy port USB-C zastępujący stare, powolne i wysłużone microUSB. Wszystko to upiększa asystent głosowy, pokaźna bateria czy odporna na pot i zachlapania konstrukcja dzięki normie IPX4.

Moim subiektywnym zdaniem jest to jeden z lepszych produktów w tym przedziale cenowym na rynku i z pewnością jest wart swojej ceny. Jeśli ktoś chce czerpać radość z słuchania nowych hitów wyłapanych z radia lub gustuje w rytmicznych gatunkach elektronicznych jest to produkt bezpośrednio skierowany do niego.

Słuchawki RHA MA750 Wireless w chwili publikowania tej recenzji kosztowały 599 złotych, a ich aktualną cenę możecie sprawdzić tutaj.

thumbs-up-icon

Plusy
  • Świetne, solidne wykonanie
  • Najwyższa jakość dźwięku
  • Technologia NFC i USB-C
  • Wsparcie dla kodeku aptX
  • Odporne na pot i zachlapania, dzięki IPX4
  • 12 godzin pracy
  • Duża ilość wymiennych gumek w zestawie
  • 3 lata gwarancji producenta

thumbs-down-icon

Minusy
  • Brak porządnego etui w zestawie
  • Bardziej elektroniczne brzmienie (nie dla miłośników muzyki klasycznej)
  • Gruby pałąk, który psuje trochę ogólną estetykę