No i się wzięło było i Diablu wyciekło. Mleko rozlane, więc nie ma co płakać i trzeba ogłaszać. Reggie Fils-Aimé, CEO Nintendo, wraz z szefem Blizzarda Michaelem Morheimem, w jak zwykle zabawnym filmiku przyznał się bez bicia, że coś w trawie piszczy. Czego się można dowiedzieć o Diablo 3 na Switcha?

Wychodzi na to, że trzeba będzie po raz kolejny wysupłać ciężko zarobione pieniądze na kolejną wersję, na kolejną konsolę. Nic w tym złego, bo gra z wszech miar zacna. Nie ma co, skarbonki będą pękać. Według doniesień całość ma kosztować 59,99 dolarów i w ramach Eternal Edition ma zawierać wszystko, co do tej pory Blizzard w stronę Diablo 3 wyprodukował. Podstawka, Reaper of Souls i Rise of the Necromancer mają być dostępne od samego początku. Poziom postaci do 70, wszystkie szczeliny i dobra, do których zdążyliśmy przywyknąć. Szkoda, że pecetowi gracze musieli nie tylko czekać, ale i więcej zapłacić, ale darowanemu w paszczę zaglądać nie warto.

W ramach obaw, co do sterowania, to wersje na Playstation i Xboxa już zdążyły pokazać, że nie ma się co bać i będzie dobrze, zatem z tej strony obaw nie mam żadnych, choć Joy-cony do pełnej obsługi, to moim zdaniem mało, ale pożyjemy to zobaczymy. Dodatkowo, Diablo 3 na Switcha ma wspierać Nintendo Switch Online, system sieciowy, który zgodnie z doniesieniami ma zostać uruchomiony na jesieni, dzięki któremu będzie można wspomagać znajomych po ich wojażach po Sanktuarium. Na jednej konsoli, z użyciem kontrolerów będzie mogło grać aż cztery osoby, choć przyznam, że średnio mi się widzi ściskanie się z kumplami przy ekraniku, stąd raczej granie na Switchu wpiętym w telewizor. Jednakże – Diablo to Diablo.

Do grania namawiać nikogo nie trzeba i choć średnio mi się widzi cena na produkcie, który będę musiał kupić trzeci już raz, to jednak kusi. Jak to zwykle w przypadku Nintendo nie obejdzie się bez ekskluzywnych dodatków, tylko na tę platformę. Na dzień dobry zbroja wzorowana na Ganondorfie, skrzydła o nazwie Echoes of the Mask, ramka portretu z Triforcem i kurczak w ramach peta, bo przecież, co innego mogłoby się znaleźć? To na pewno nie będzie koniec niespodzianek związanych z wprowadzeniem Sanktuarium do uniwersum Nintendo, ale raczej nie będę czekał, by Tyrael wyskoczył z „It’s a-mee, Marioo!”

Wreszcie Nefalemowie będą mobilni.

źródło: YouTube, Twitter (@SzymonR)