Pod koniec lipca wybrałem się na dwudniowy spływ kajakowy połączony z ogniskiem i spaniem w namiotach. I jak to na takim spływie bywa, najważniejsze jest to, co zrobić żeby jak najszybciej schłodzić piwo nie mając w pobliżu lodówki, ale dla mnie, czyli naczelnego gadżeciarza w grupie, istotne była też sprawa przytrzymania przy życiu paru smartfonów. W grę wchodziło też wykombinowanie jakiegoś oświetlenia do namiotu, żeby przypadkiem nie wejść komuś do śpiwora. Akurat tak się złożyło, że kilka dni przed wyjazdem trafił do mnie powerbank ADATA D8000L, który szybko rozwiązał te dwa problemy i okazał się idealny na tego typu wypady.

ADATA D8000L to powerbank inny niż wszystkie i wystarczy na niego spojrzeć, by przekonać się dlaczego tak jest.

I nie mam tutaj na myśli tylko niecodziennego, jaskrawo-niebieskiego koloru obudowy. Nie ma tutaj smukłej, aluminiowej obudowy, jakiegoś super minimalistycznego designu czy powierzchni mieniącej się w słońcu. Z takimi powerbankami łączy go tylko jedno – prostokątny kształt. Mamy z kolei obudowę obłożoną gumowanym tworzywem, które daje wrażenie solidności i jest miłe w dotyku. Co więcej, powerbank ma zagłębienie na krawędziach przez co pewniej się go trzyma w ręce. Nie należy do najlżejszych czy najsmuklejszych, bo waży 270 gramów i ma ponad 20 mm grubości, ale kompletnie to w niczym nie przeszkadza. Osobiście wolę mieć nieco grubszy sprzęt, ale odporniejszy, szczególnie jeśli bierzemy pod uwagę outdoorowe zapędy powerbanka.

No właśnie, skoro wspomniałem już o wytrzymałości to muszę rozwinąć temat. Wiecie już, że powerbank ma wzmocnioną, gumowaną obudowę, więc powinien przetrwać upadki z niezbyt dużej wysokości (np. z biurka czy kieszeni), wyjść raczej bez szwanku, gdy wrzucimy go luzem z innymi rzeczami do plecaka i pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że wytrzymałby w sytuacji, gdyby przypadkowo stanąłby na nim jakiś osobnik, którego waga niekoniecznie mieści się w dwucyfrowej liczbie. Prawdę mówiąc, nie testowałem tylko tego ostatniego, ale w dwóch pozostałych przypadkach już tak i powerbank działa do dziś. Powerbank spełnia też normę IP54, więc jest odporny na zachlapania czy różnego rodzaju zabrudzenia. Co prawda, pływać z nim nie można, ale napiszę wam w tajemnicy, że raz wypadł mi do wody i nic mu się nie stało, więc jeśli, przykładowo, kiedyś by się mocno zabrudził, nie zastanawiałbym się dwa razy, by go przemyć pod bieżącą wodą. Oczywiście, sprawdzając wcześniej czy osłona portów – swoją drogą bardzo solidna i głęboko osadzona w obudowie – znajduje się na swoim miejscu.

Powerbank ADATA D8000L

Jak ADATA D8000L sprawdza się w praktyce?

Zacznę trochę od drugiej strony i najpierw napiszę jak powerbank sprawdza się w kwestii… oświetlenia, a nie ładowania. Tak, bo jak już zdążyliście się domyśleć, D8000L został wyposażony w aż 18 diod LED, które znajdują się pod mleczną, chropowatą częścią obudowy z przodu. I to jest właśnie kolejna rzecz, która wyróżnia ten powerbank od innych modeli. Może nie tylko ładować, ale też poratować światłem i to całkiem mocnym. Powerbank ma 4 tryby oświetlenia i jeśli ustawimy ten najmocniejszy to mamy strumień światła o mocy 200 lumenów. Co prawda, bardziej rozproszony niż w przypadku chociażby latarki o takiej samej mocy, ale akurat to jest na plus, szczególnie, gdy chcemy coś oświetlić. U mnie było tak, że podczepiłem powerbank u góry za mocowanie, które jest w powerbanku, co pozwoliło komfortowo oświetlić duży, 4-osobowy namiot.

Producent zapewnia, że latarka może świecić maksymalnie przez 17 godzin i jestem w stanie w to uwierzyć, bo po około 3 godzinach na powerbanku nadal były widoczne cztery kreski. 

Nie jest jednak tak, że to jedyne zastosowanie dla latarki i mocowania. Powerbank można śmiało przyczepić do ubrania, plecaka czy nawet roweru, z przodu lub z tyłu, by oświetlić sobie drogę. Szczególnie przydatne może się to okazać, gdy poruszamy się nieoświetloną drogą i chcemy zwiększyć swoje bezpieczeństwo i być bardziej widoczni dla innych. Powerbank śmiało można też wykorzystać na przykład w warsztacie samochodowym czy piwnicy. Pozostałe tryby oświetlenia to miganie, powolne miganie i światło awaryjne (SOS). Co ciekawe, jeśli nie mamy możliwości zawieszenia, to powerbank możemy postawić. Umożliwia to rowkowana obudowa z tyłu, w którą możemy wsunąć np. monetę, która będzie robić za podpórkę. Sprytne!

Oświetlenie włączamy przytrzymując przez około 2 sekundy okrągły przycisk zasilania, który jest z tyłu obudowy i tak samo też je wyłączamy. Z kolei tryby oświetlenia zmieniamy krótkimi naciśnięciami. Wskaźnik naładowania znajduje się tuż pod przyciskiem i składa się z czterech diod świecących na niebiesko.

To teraz, przechodzimy do kwestii ładowania

Skoro jest to powerbank to musi mieć funkcję ładowania urządzeń. I ma, choć od razu napiszę, że nie znajdziemy w nim żadnej technologii szybkiego ładowania typu Quick Charge i tak dalej. Nie mniej, na wyjściu możemy maksymalnie uzyskać 2,1 A (10,5 W), co w przypadku większości urządzeń będzie wartością wystarczającą. Przykładowo, ładowanie takiego BlackBerry KEYone zajęło trochę ponad 2 godziny. Warto tutaj jednak zaznaczyć, że 2,1 A to maksymalna wartość dla dwóch portów USB. Oznacza to, że podłączając jedno urządzenie jesteśmy w stanie uzyskać taką wartość (choć przeważnie było to 1,9-2,05 A), ale podpinając już dwa urządzenia na raz, natężenie prądu zostanie podzielone w zależności od zapotrzebowania, a nie będzie tak, że dwa dostaną po 2,1 A. Trzeba o tym wspomnieć, tym bardziej, że rzadko taką informację spotyka się w recenzjach.

Powerbank ADATA D8000L

ADATA D8000L katalogowo ma 8000 mAh, co teoretycznie pozwoli naładować przeciętny smartfon trzy razy, a tablet raz. I tutaj nie podchodziłbym do tego tak optymistycznie, choć wynik i tak można uznać za dobry. Mnie udało się naładować prawie dwa razy wspomnianego KEYone’a, a trzeba zaznaczyć, że ma baterię o pojemności 3500 mAh. Powerbank podczas ładowania jakoś przesadnie się nie nagrzewa, ale czuć, że obudowa bliżej portów ładowania jest ciepła.

Powerbank ładujemy przez port microUSB. Według danych z miernika bateria ładuje się się prądem o natężeniu 2 A, więc cztery kreski powinny wskoczyć po niecałych 5 godzinach.

ADATA D8000L – czy warto? 

Oczywiście, że tak, tym bardziej teraz, gdy cena obniżyła się do około 59 złotych (a przynajmniej tak było w chwili publikowania tej recenzji). Tak naprawdę kupując jedno urządzenie mamy „dwa w jednym”, bo i przyzwoity powerbank i bardzo dobre oświetlenie. Często latarki o zbliżonej mocy są droższe od tego powerbanku. Z pewnością tutaj należy się „duże zimne” producentowi za pomysł i bardzo praktyczne zastosowanie. Dla mnie to jeden z fajniejszych gadżetów jakie do tej pory testowałem, a na pewno najciekawszy powerbank jaki trafił na galaktyczne biurko. Ładuje, oświetla, więc wszystko działa jak należy, a powerbank robi to, do czego został stworzony.

W sumie ciężko jest tutaj wskazać istotne wady. Niektórym może przeszkadzać nieco „pulchniejszy” rozmiar, ale wiecie, jeśli ktoś potrzebuje niewielkiego zastrzyku energii, który schowa się w kopertówce to na pewno nie będzie tego powerbanku brał pod uwagę. Na pewno przyczepiłbym się do ceny, gdyby była taka jak jeszcze rok temu, czyli grubo ponad 100 złotych.

thumbs-up-icon

Plusy
  • Świetny pomysł – powerbank i latarka w jednym!
  • Wytrzymała, odporna konstrukcja z zaślepką na złącza
  • IP54 – odporność na wodę, pył i kurz
  • Wbudowane diody LED i 4 tryby oświetlenia
  • Rowkowana obudowa z tyłu
  • Pojemność 8000 mAh
  • Dwa wyjścia USB
  • Otwór do zawieszenia

thumbs-down-icon

Minusy
  • Brak szybkiego ładowania
  • Cięższy i mniej zgrabny niż inne o podobnej pojemności
  • Kiedyś był nawet dwa razy droższy 😉