Jak działa Asus Zenfone 5?

Na to pytanie zaraz odpowiem, ale najpierw chciałem napisać, że Zenfone 5 to idealny przykład na to, jak ważne są aktualizacje systemu. Widać, że Asus też o tym wie, bo działanie tego smartfonu można podzielić na dwa etapy – ten sprzed aktualizacji i ten po. W zasadzie smartfon zaczął normalnie funkcjonować dopiero po dwóch aktualizacjach, które wprowadziły mniejsze i większe poprawki, pousuwały niektóre irytujące błędy i ogólnie zadbały o szybkość i stabilność systemu. Wcześniej smartfon często dodawał zadyszki, nawet w sytuacji, gdy nie był jakoś mocno obciążony. Widać było gubienie animacji w miejscach, gdzie nie powinno to mieć miejsca. Sam zamykał aplikacje. Na szczęście, po poprawkach smartfon odżył, działa znacznie lepiej, płynniej, choć nie jest tak, że nie można było się do czegoś przyczepić.

Według mnie, takie nie do końca przemyślane rozwiązania są dwa. Pierwsze z nich dotyczy notcha i tego, że interfejs nie jest do końca pod niego przystosowany. Owszem, jakieś zmiany się pojawiły i jak już wspomniałem w przypadku omawiania samego ekranu, ukryte systemowo wcięcie prezentuje się lepiej, ale nadal jest kilka irytujących kwestii od strony oprogramowania. Przede wszystkim na pozostałościach belki systemowej (inaczej mówiąc „uszach”) mieści się zbyt mało ikon aplikacji, więc żeby zobaczyć wszystkie powiadomienia i tak będziemy musieli wysunąć całą belkę. Jeśli tego nie zrobimy to na belce zobaczymy tylko np. ikonę Facebooka i trzy kropki (jak na screenie poniżej), które sygnalizują, że jest jeszcze kilka powiadomień do przeczytania. System nie jest też do końca przygotowany pod notcha, co widać po wyglądzie różnych aplikacji – nawet jeśli skalowanie aplikacji ustawimy ręcznie.

Druga kwestia to przyciski nawigacji. Mam wrażenie, że Asus od początku nie miał pomysłu na ich realizację, aż w końcu wprowadził gesty, które kompletnie mi nie podpasowały. Są po prostu dziwne i przekombinowane. Gdy włączymy gesty nawigacji to pasek z przyciskami się chowa, a my możemy muśnięciami od dołu cofnąć się do poprzedniego ekranu, wrócić do pulpitu głównego czy uruchomić menedżer zadań. Problem tylko w tym, że muśnięcie musimy wykonać na odpowiedniej wysokości i „trafić” w konkretny przycisk, co jest mało intuicyjne. Co więcej, gdy przytrzymamy palec dłużej, przykładowo, zamiast wrócić do home, uruchomimy asystenta Google. Mnie to mocno irytowało i szybko wróciłem do normalnego układu. W mojej opinii taki sposób na obsługę gestów chowa się w porównaniu z tym z iPhone’a X czy Xiaomi Mi MIX 2. Pasek nawigacji oczywiście możemy ukryć, może też zamienić przyciski miejscami.

Poza tymi rzeczami, o których napisałem wyżej, z najnowszego Zenka korzystało mi się dobrze, a wpływ miała na to też warstwa oleofobowa, dzięki której każde dotknięcie i interakcja z interfejsem była przyjemniejsza i taka szybsza, żwawsza. Niektórym osobom może przypaść do gustu belka z szybkimi przełącznikami, gdzie były dodatkowe skróty do kalkulatora czy radia FM, choć mnie akurat mocno przeszkadzało to, że nazwy opcji były dziwnie przesunięte do drugiego rzędu – np. „Nie przes” u góry i „zkadzać” na dole.

W systemie znajdziemy mnóstwo funkcji, także tych autorskich, które mają w sobie „cząstkę Zen”. To te z tych określanych jako inteligentne. Ciekawsze funkcje jakie są w Zenfonie 5 wypisałem niżej.

Twin Apps – czyli podwójna aplikacja, jeżeli mamy dwa różne konta.

Dżin Gier – całe zaplecze funkcji związanych z grami. Wyświetla się pasek z opcjami, które możemy wykorzystać w grach. Możemy nagrywać to co dzieje się na ekranie albo streamować na żywo.

Sugerowane aplikacje – pasek z pięcioma aplikacjami, które najczęściej używamy.

Inteligentne ładowanie – podobno, smartfon „uczy się” tego w jaki sposób i kiedy ładujemy smartfon i dobiera odpowiednie parametry podczas ładowania.

ZenMotion – funkcje związane z gestami i ruchami (np. stuknięcie w ekran, by wyłączyć).

Inteligenty dzwonek – głośność dzwonka dostosowuje się do hałasu z otoczenia.

Asus Zenfone 5 na pewno zainteresuje fanów audio i to nie tylko dlatego, że w przeciwieństwie do niektórych producentów dodaje w pudełku słuchawki, akurat ASUS ZenEar Pro ze wsparciem Hi-Res. Powodów jest kilka, a wśród nich dwa takie kluczowe – głośniki stereo z własnymi wzmacniaczami. Szczerze powiedziawszy ja lepszych głośników nie słyszałem w smartfonie do 2 tysięcy złotych. Wydobywający się z nich dźwięk jest głośny nawet na maksymalnym ustawieniu, jest dobrej jakości i da się wyczuć też odrobinę basu, czego w smartfonach raczej się nie spotyka. Jakość dźwięku jest lepsza na słuchawkach i fajnie, że Asus dodaje dobrej jakości słuchawki w zestawie, które dodatkowo wspierają technologię DTS Headphone:X, która daje 7,1-kanałowy wirtualny dźwięk przestrzenny. W systemie znajdziemy też kreator audio, w którym zawsze można podłubać i dostosować muzykę pod swój gust.

Nie zauważyłem żadnych problemów jeśli chodzi o moduły łączności, wszystko działało tak jak trzeba, tak jak w innym testowanych przeze mnie smartfonach. W końcu, gdyby było inaczej, na pewno bym o tym napisał. Tak, NFC jest.

W Zenfonie 5 są dwie metody na odblokowanie telefonu – czytnik linii papilarnych i rozpoznawanie twarzy.

Czytnik jest ulokowany z tyłu obudowy co akurat mi pasuje, jest okrągły i znajduje się w lekkim zagłębieniu, więc łatwo jest go zlokalizować „bez patrzenia”. Nawet wyciągając telefon z kieszeni, palec wskazujący od razu ląduje na czytniku, więc możemy szybko odblokować telefon. Jedyne co bym tutaj poprawił to skuteczność, bo czytnik rzeczywiście działa szybko (choć nie tak jak w Huaweiach), ale na 10 prób odblokowania 7 zakończy się sukcesem.

 

Smartfon w Polsce jak i na świecie (wersja Global) jest dostępny z procesorem Snapdragon 636 i w wersji z 4 GB RAM i 64 GB pamięci wewnętrznej. Ma też slot na kartę pamięci, więc zawsze można dołożyć dodatkowe gigabajty. Moja sztuka testowa pochodzi z Chin, bo udostępnił mi ją sklep GearBest i wyjątkowo miała opcję nagrywania połączeń głosowych (w egzemplarzach z polskiej dystrybucji takiej funkcji nie ma). Co ciekawe, nawet jeśli zdecydujecie się na zakup z Chin to będzie to model oznaczony tym samym numerem co w Polsce – ZE620KL.

W chwili publikacji tej recenzji Asus Zenfone 5 miał poprawki bezpieczeństwa z 1 lipca 2018 roku.

Asus Zenfone 5 – ile wytrzymuje na baterii?

Od strony technicznej w Zenfonie siedzi akumulator o pojemności 3300 mAh. Jeśli chodzi o ten parametr to ani nie jest jakiś rekordowo duży, ani na tyle mały, by mocno narzekać. Smartfon spokojnie powinien wystarczyć na jeden, solidny dzień pracy, chociaż u mnie było kilka razy tak, że ładowałem go dopiero na drugi dzień, gdzieś w okolicy południa. Wynik SoT na poziomie 4-5 godzin też można uznać za dobry.

Ogólnie z baterii można być zadowolonym, bo nawet jeśli ją jakiś sposobem szybko rozładujemy to równie szybko naładujemy – w niespełna 40 minut powinniśmy zobaczyć 60%. Pełne ładowanie trwa około 2 godzin. W przypadku baterii zauważyłem jedną dziwną rzecz. Gdy nie używamy telefonu, w sensie, gdy leży sobie grzeczne obok nas, oczywiście włączony i podłączony do sieci to praktycznie nie zużywa energii albo nie aż tak, byśmy zdążyli zarejestrować coś niepokojącego. Ale kilka razy miałem tak, że wystarczyło wziąć go do ręki, przejrzeć trochę Instagrama, odpisać na coś na Twitterze i nagle 2% mniej (spada w oczach, tak jakby szybciej niż powinna). Plusem w tym wszystkim jest to, że działo się tak na początku, prawdopodobnie przed poprawkowymi aktualizacjami.

Podsumowanie, czyli czy warto kupić Zenfone 5?

Miał być design zbliżony do iPhone’a X i się udało, miały być dobre głośniki i to też się udało. Miała być też zadowalająca wydajność i płynne działanie i z tym też sobie poradzili, choć nie obyło się bez problemów i dwóch ważnych aktualizacji. Do plusów można też dorzucić przyzwoity zestaw sprzedażowy i zadowalającą baterię. Miał też być ekstra aparat i… to się nie udało. Mam wrażenie ze Asus chciał wrzucić za dużo do smartfonu i zmieścić się w założonej cenie, która i tak z roku na rok staje się wyższa. Na czymś trzeba było zaoszczędzić i w tym przypadku padło na aparat. Może i Asus „kocha zdjęcia”, ale robione innymi smartfonami niż Zenfone 5.

Smartfon dobrze się zapowiadał, ale w sumie – jak napisałem już w tytule – spodziewałem się po nim czegoś więcej. Z niektórymi wadami można żyć, bo przykładowo ostre krawędzie i śliską obudowę można „pokonać” dołączonym w pudełku etui, ale już z aparatem niewiele można zrobić. Wiele osób na pewno poszłoby do sklepów głównie ze względu na aparat, a tak tryb szerokokątny to kompletne rozczarowanie, tak samo jak jakość zdjęć w nocy.

Zenfone 5 będzie dobrym wyborem jeżeli jego cena obniży się do poziomu około 1300 złotych. Póki co, za 1699 złotych mamy Nokię 7 Plus, a dokładając trochę więcej, możemy kupić Honora 10, który mimo wszystko jest pod wieloma względami lepszym wyborem.

Plusy

Plusy
  • Dobre, solidne wykonanie i Gorilla Glass 3 z obu stron
  • Bardzo dobry wyświetlacz ze świetną warstwą oleofobową
  • Świetne głośniki i kreator audio
  • Zadowalające działanie (po aktualizacjach)
  • Dobry czas pracy na baterii
  • Android 8.0 Oreo z przydatnymi, autorskimi opcjami
  • Czytnik linii papilarnych i rozpoznawanie twarzy
  • Przydatne etui i słuchawki Hi-Res w zestawie

Minusy

Minusy
  • Ostre krawędzie ramki i śliska obudowa
  • Zbędny tryb szerokokątny ze względu na tragiczną jakość zdjęć
  • Interfejs średnio przystosowany pod notcha
  • Niektóre funkcje nie są przetłumaczone na język polski
  • Czytnik linii papilarnych mógłby być dokładniejszy

 


SPIS TREŚCI:

  1. Wygląd, wykonanie. Wyświetlacz
  2. Czy Zenfone 5 „umie” w zdjęcia?
  3. Działanie, funkcje. Bateria. Podsumowanie, Plusy i minusy