Napisze to na samym początku, żeby była jasność. Najnowsze laptopy Lenovo Legion nie miały swojej oficjalnej premiery na IFA 2018. Pojawiły się trochę wcześniej, bo można je już znaleźć w kilku sklepach. Przyznam szczerze, że ja ich premierę trochę przespałem (pewnie dlatego, że od kilku miesięcy nie pracuję już w sklepie z elektroniką), ale widziałem je na targach w Berlinie i mogę napisać jedno – te zmiany, które w nich wprowadzono to zmiany na lepsze.

Pamiętacie ostatnie Legiony? Te z półmatową obudową, wyraźnie zaznaczonym chłodzeniem, czerwonym logo na klapie i elementami jak na przykład głośniki w tym samym kolorze? No, to już tego nie będzie, bo najnowsza seria Lenovo Legion wygląda kompletnie inaczej. Ooo i jak bardzo przypadło mi to do gustu, to nie macie nawet pojęcia. Widać, że Lenovo zrezygnowało z wyzywającej obudowy w stylu „dla gracza” i postanowiło ukryć pełną moc w bardziej klasycznym, ale i praktycznym wydaniu. Dlaczego?

Lenovo Legion Y530
Lenovo Legion Y530

Mnie nowe Legiony przywodzą trochę na myśl… Thinkpady (swoją drogą, świetny ThinkPad X1 Extreme pojawił się na IFA). Matowa, płaska obudowa, kanciaste brzegi, ogólnie trochę surowy design i nie trudno się z tym nie zgodzić patrząc na modele Legion Y530 czy Legion Y730. Niektórym takie zmiany mogą nie przypaść do gustu, ale według mnie, jest lepiej. I chyba nie tylko ja tak sądzę, bo w targowym centrum prasowym widziałem kilka osób, które na takim sprzęcie przerabiały materiał. Laptopy zostały solidnie przebudowane i trochę przypominają biznesowe Delle.

W nowym laptopach uwagę przykuwa przede wszystkim ekran, który ma rekordowo cienkie ramki. To sprawia, że laptop sam w sobie jest mniejszy niż przeciętna piętnastka oraz smuklejszy i lżejszy. Matryca jest matowa, ma 15,6 cala i rozdzielczość Full HD, a kamerka została umieszczona na dolnej krawędzi. Jak można dostrzec, Lenovo zdecydowało się przebudować też mocowanie matrycy, które znajdują się nieco bliżej.

Lenovo Legion Y530
Lenovo Legion Y530

Mnie cholernie podoba się to, że w najnowszych Legionach większość złączy znajdują się z tyłu obudowy. To powrót do „starego”, ale jakże praktycznego rozwiązania. Tak właśnie powinno być w tego typu laptopach, by żadne podłączony kabel czy urządzenie nie przeszkadzało podczas pracy i rozrywki. Z tyłu mamy gniazdo do ładowania, port RJ-45, HDMI, USB 3.0, DisplayPort i USB typu C. Nie jest oczywiście tak, że w laptopie zamontowano tylko jedno „pełne” USB – po jednym mamy jeszcze z lewej i prawej strony. Mini jack 3,5 mm też jest.

Lenovo Legion Y530 - złącza z tyłu
Lenovo Legion Y530 – złącza z tyłu

Specyfikacja nowych Legionów robi wrażenie

W obydwu modelach znajdziemy 8. generację procesorów od Intela, gdzie tą najlepszą jednostką ma być Core i7-8750H. Do tego dostaniemy maksymalnie 32 GB pamięci RAM DDR4 (w wersji Y730 możemy znaleźć pamięci od Corsair, fabrycznie podkręcone), do 512 GB na dane w postaci dysku SSD NVMe i dodatkowo do 2 TB w formie HDD. Grafiki też będą mocne, bo będzie to GTX 1050 Ti albo GTX 1060.

W Legionach mamy solidny system chłodzenia z dwoma wentylatorami (widać to na zdjęciu powyżej). W 730-tce jest podświetlana klawiatura RGB, w modelu Y530 klawisze są podświetlone na biało. Mnie martwi jedynie 3-komorowa bateria, ale nie sądzę, by ktoś grał na takich „potworach” bez wpiętego kabla zasilającego.

Pierwsze wrażenia jak najbardziej pozytywne, choć zdaję sobie sprawę, że laptopy mogą niektórych osobom wydawać się „smutne”. Mnie osobiście się podobają i dla mnie liczy się przede wszystkim praktyczność.