Nosacz Sundajski to popularna w polskiej „memosferze” małpka, która utożsamiana jest z Grażyną, Januszem, Brajanem i Karyną, a czasem nawet z wujkiem Staszkiem. Nie bardzo wiem dlaczego, jednakże jeżeli w internecie się coś utrze, to nie ma zmiłuj. Wspomniany nosacz stał się symbolem „cebulactwa” i „januszostwa”, więc często określany był mianem symbolu, nazwijmy to „nadmiernego” oszczędzania. Szybko więc małpka została powiązana ze zwolennikami chińskich zakupów, jak i również fanboy’ami telefonów Xiaomi, którzy zawsze i wszędzie głoszą dewizę #XiaomiLepsze. Niektóre marki takie powiązania widziałyby w negatywnych barwach, jednakże wystarczy umieć w marketing i powstaje pozytywny marketingowy wizerunek. 

Mi Polska bez wątpienia miało świadomość tego, co dzieje się w sieci. Jak dotychczas, nie było konkretnych reakcji. Wczoraj wszystko się zmieniło, za sprawą posta opublikowanego na Facebooku. Polski oddział Xiaomi udostępnił potwierdzenie o adopcji jednego z nosaczy, które nomen omen są zagrożone wyginięciem.

https://www.facebook.com/XiaomiPoland/posts/563969577353201

Co więcej, w poście znajduje się link, pod którym każdy chętny może zaadoptować swoją małpkę, jednocześnie wspomagając ich ochronę. Biorąc pod uwagę zasięg tego posta jak i również ilość reakcji, możliwe że zwolennicy marki przygarneli pod swoje skrzydła jeszcze więcej Nosaczy Sundajskich.  Z mojej perspektywy polski oddział Xiaomi zdecydowanie „umie w internety”, co sprawia, że marka ta jest utożsamiana nie tylko z produktami o dobrym stosunku ceny do jakości, ale również pozytywnym nastawieniu do otaczającej rzeczywistości.