Dzisiaj technologiczny świat obiegła informacja, że Sony chce nas ponownie zaprosić do konsolowych lat 90-tych. Wszystko za sprawą odświeżonej wersji konsoli PlayStation Classic. Przyznam, że trochę „dotknęło mnie w miętkie”, gdy zobaczyłem rano tą informację, ale po głębszym zastanowieniu muszę przyznać, że można było to zrobić lepiej. No właśnie, lepiej czyli jak?

Nie odbierajcie tego jako sromotny hejt. To przede wszystkim mocno subiektywna opinia. Sam pomysł z drugim życiem dla PlayStation Classic jest świetny, ale co z tego, jeżeli samo wykonanie już trochę kuleje i wydaje mi się, że nie zostało do końca przemyślane. Jakoś nie podzielam tego wszędzie obecnego entuzjazmu, mimo tego, że do pierwszej generacji PS mam wielki sentyment – PlayStation był moją pierwszą konsolą, na której zagrywałem się między innymi w Pro Evolution Socccer, MediEvila i Spyro. Mam wrażenie, że można było w lepszy sposób „przenieść starą konsolę do nowoczesności”, wprowadzając kilka rozwiązań, którymi charakteryzują się obecne konsole.

PlayStation Classic (2018) i oryginalna wersja PlayStation
PlayStation Classic (2018) i oryginalna wersja PlayStation

Nowy PlayStation Classic został mocno odchudzony, ale zdziwiłbym się, gdyby było inaczej. W końcu wywalili czytnik płyt, więc inżynierom udało się zmniejszyć wymiary nowej konsoli o około 45% względem oryginału. Różnicę widać doskonale na powyższym zdjęciu – z ciężkiego klocka konsola zmieniła się w lekkie pudełko, które można zmieścić w dłoni. Co ciekawe, sama konsola waży 170 gramów, a jeden pad jakieś 140 gramów. Sami więc możecie sobie wyobrazić, jakie to maleństwo.

PlayStation Classic - pudełko
PlayStation Classic – pudełko

Szacunek za to, że udało się odwzorować „kropka w kropkę” wygląd konsoli. Odświeżona wersja, poza mniejszymi wymiarami i innymi złączami (co jest oczywiste) jest po prostu miniaturową wersją „Plejaka” z czasów mojego dzieciństwa. Ma też trzy przyciski, które działają jako włącznik, reset i przycisk odpowiadający za zmianę „wirtualnego dysku” z grą. Tak, dobrze myślicie, za każdym razem jak będziemy chcieli włączyć inną grę, trzeba będzie podejść do konsoli.

Z tego co widać na powyższym filmie, konsola ma microUSB do zasilania i HDMI z tyłu, a z przodu dwa porty (prawdopodobnie USB typu A), do których podłączamy pady.

20 klasycznych gier, tylko

I zaczyna się nieciekawie. W oficjalnej informacji prasowej czytamy:

Gier nie można dodawać do systemu poprzez pobranie ani w żaden inny sposób.

Sony postanowiło ograniczyć „grywalność” nowej konsoli tylko do 20 tytułów, przynajmniej na obecną chwilę. Pełna lista gier ma zostać niebawem udostępniona, ale już wiemy, że wśród „klasyków” znajdzie się Final Fantasy VII, Jumping Flash, Ridge Racer Type 4, Tekken 3 (Aaaa!), and Wild Arms. Mnie pozostaje mieć nadzieję, że będzie jeszcze Spyro the Dragon, Crash Team Racing, Oddworld czy wspomniany już MediEvil. Jeżeli nie, to Sony nie wie co to są klasyki.

Skoro konsola nie ma podpięcia do sieci i nie obsługuje zewnętrznych nośników, to w żaden sposób nie będziemy mogli w przyszłości dorzucić nowych gier. No chyba, że jacyś zapaleńcy znajdą na to sposób. Sprawę na pewno rozwiązałaby jakaś usługa online z dostępem do większości starszych gier.

Pady na kablu. Serio?

Wiem, że trzeba było się mocno trzymać oryginalnego projektu, ale żeby pod koniec 2018 roku dać przewodowy pad do konsoli, nawet jeśli mówimy o odświeżonym klasyku? Wyobraźcie sobie takiego bezprzewodowego DualShocka 4 w szarym kolorze. Mniam. Wystarczyło tylko od tego pada co widzicie poniżej odciąć kabelek i dołożyć dwie analogowe gałki.

Pad do PlayStation Classic
Pad do PlayStation Classic

Na całe szczęście, pady w zestawie są dwa, tak jak w prawdziwej konsoli powinno być i są wierną kopią tych, które były w pudełku prawie dwadzieścia lat temu.

„A zasilacz to sobie dokupicie osobno”

Razem z konsolą dostajemy… no właśnie, nieważne co dostajemy, ważne jest to czego tam nie ma. A nie ma zasilacza, który trzeba dokupić osobno. I to jest absurdalna decyzja, bo z jednej strony, jeśli ktoś przez ostatnie kilkanaście lat żył w jaskini, to po zakupie odświeżonej konsoli będzie musiał dymać do większej jaskini „nie dla idiotów”, żeby dokupić zwykły zasilacz z wtyczką microUSB, aby w ogóle włączyć konsolę. Jeśli nie, to w zupełności wystarczy pierwszy lepszy adapter od smartfonu – musi mieć minimum 5V i 1A. Dlatego dziwni mnie okropnie to, że do pudełka nie dorzucili zasilacza, którego wartość to jakieś pół dolara w chińskim sklepie.

PlayStation Classic - co w zestawie?
PlayStation Classic – co w zestawie?

Plus chociaż za to, że konsola będzie sprzedawana w pudełku mocno zbliżonym do tego od pierwszej konsoli. Co prawda nie za bardzo pamiętam jak wyglądało (W końcu kogo w tamtych czasach interesowało jakieś tam pudełko?), ale liczy się fakt.

Cena PlayStation Classic w Polsce

Na koniec zostawiłem sobie cenę odświeżonej konsoli. Sugerowana cena detaliczna PlayStation Classic w Polsce wynosi 449 złotych. Według mnie, to sporo, biorąc pod uwagę to, że konkurencyjny Nintendo SNES Classic mini z większą ilością gier można mieć za niecałe 3 stówki. Cena na poziomie 399 złotych na pewno lepiej by wyglądała.

Konsola ma trafić do sprzedaży 3 grudnia, co raczej nie jest przypadkową datą. Tuż przed Mikołajkami i chwilę przed Bożym Narodzeniem.

Słowem podsumowania

Po pierwsze, podoba mi się sam pomysł, ale z kolei nie podoba mi się trochę jego wykonanie. Projekt odnowionego PlayStation Classic widzę trochę inaczej. Po drugie, taki gadżet powinien pojawić się 2-3 lata temu, bo obecnie w tej kwestii Nintendo ma jednak więcej do zaoferowania.

Nie kupię, ale wiem, że będzie to idealna okazja dla dzieci, którzy w tym roku skończyły 30 lat i prawdziwych fanów, by ich mocno „kopnęło w nostalgię” i za 449 złotych cofnęło w czasie.

Mimo wszystko, mimo tych kilku negatywnych komentarzy i tak z chęcią sprawdziłbym nową konsolkę, by przekonać się, na ile to co napisałem wyżej pokryje się w rzeczywistości. No i wiecie, dla samego dźwięku włączającej się konsoli też warto spróbować 🙂