Mimo tego, że na co dzień korzystam z klasycznego odkurzacza workowego, to miałem kiedyś epizod z tak zwanym odkurzaczem pionowym. Było to na pewno z kilkanaście lat temu. Nie pamiętam modelu, ale pamiętam, że był szary i strasznie ciężki, na kablu, a po odkurzeniu całego mieszkania czułem się tak, jakbym przed chwilą wyszedł z 2-godzinnego treningu na siłowni. Czasy się zmieniają i odkurzacze też. Jakiś czas temu trafił do mnie odkurzacz Hoover Rhapsody, jeden z najnowszych modeli amerykańskiej firmy, w dodatku w najlepiej wyposażonej wersji. Co można nim odkurzać, jak długo można odkurzać, jak sprawdził się w średniej wielkości mieszkaniu i czy jest w stanie zastąpić klasyczny odkurzacz? Odpowiedzi na te i inne pytanie znajdziecie w recenzji.

Ale na początek, recenzja wideo:

Hoover Rhapsody jest dostępny w kilku wersjach, które różnią się między sobą kolorem, ale przede wszystkich zawartością pudełka i przeznaczeniem. Na moje szczęście odkurzacz trafił do mnie z pełnym zestawem akcesoriów, które można z powodzeniem wykorzystać do sprzątania domu i samochodu. Taki zestaw ma też swój numer i w tym przypadku jest to RA22HCG 011.

Hoover Rhapsody
Hoover Rhapsody

Rhapsody to tak zwany odkurzacz pionowy i takie określenie nie wzięło się znikąd. Wszystko za sprawą jego nietypowej, choć coraz bardziej popularnej konstrukcji. Odkurzacz pionowy ma bardziej zwartą budowę, a silnik, sterowanie, akumulator i pojemnik na nieczystości znajdują się w obudowie, którą trzymamy w ręku podczas sprzątania. Od tego odchodzi rura ssąca (swoją drogą, bardzo solidna i wykonana z aluminium), a na samym dole mamy szczotkę. Teraz, niemal każdy taki odkurzacz jest bezprzewodowy i bezworkowy i taki też jest Hoover Rhapsody.

Odkurzacz wygląda kosmicznie
i to mi się bardzo w nim podoba.

Wszystkie tego typu odkurzacze są do siebie podobne konstrukcyjnie i zawsze mają wyzywające kolory. Rzeczywiście można powiedzieć, że swoim wyglądem przypominają miotacze plazmowe z filmów Sci-Fi czy komputerowych strzelanek. W przypadku Rhapsody połączenie szarości z czerwonymi elementami wyszło na dobre, choć nie powiedziałbym, że sprzęt jest na tyle charakterystyczny, że nie pomyliłbym go z żadnym innym. Odkurzacz jest wykonany bardzo solidnie, z dobrych jakościowo materiałów, które mimo błyszczącej powierzchni nie zbierają zarysowań.

Czym możemy odkurzać?

Zanim przejdziemy do efektów pracy odkurzacza, jeszcze kilka słów o zawartości zestawu. Jak wspomniałem na początku, jest to najbardziej rozbudowany zestaw sprzedażowy odkurzacza Rhapsody, gdzie mamy mnóstwo różnego rodzaju szczotek, końcówek i przejściówek do różnych zastosowań. Wszystkie elementy zostały opisane poniżej:

  • elektroszczotka z oświetleniem LED, kółkami i głowicą (szer. 25 cm)
  • szczotka do parkietu z długim włosiem i filcowymi kółkami (szer. 29,5 cm)
  • elektroszczotka do sierści i włosów (szer. 12 cm)
  • szczotka „łamana” do wysokich mebli + nakładka z włosiem (szer. 10 cm)
  • krótka ssawka z nakładką z włosiem (szer. 10,5 cm)
  • długa ssawka do sprzątania pod meblami
  • szczotka do kaloryferów i szczelin
  • wąska ssawka z ruchomą końcówką z włosiem
  • długa, elastyczna ssawka do trudno dostępnych miejsc (np. w samochodzie)
Hoover Rhapsody - zawartość zestawu
Hoover Rhapsody – zawartość zestawu

Prawda jest jednak taka, że przy domowym zastosowaniu przez większość czasu będziemy korzystać z jednego ustawienia – odkurzacz z długą rurą i elektroszczotką na końcu. Jest to najbardziej uniwersalne połączenie. Elektroszczotka ma wystarczającą szerokość i podświetlenie LED przez co możemy dostrzec brud w ciemniejszych zakamarkach. Ale przede wszystkim ma ruchomą głowicę i dwa duże, gumowane kółka, co znacznie ułatwia prowadzenie i manewrowanie odkurzaczem, tak by dojechać do trudno dostępnych miejsc czy łączenia np. między ścianą a łóżkiem.

Hoover Rhapsody - elektroszczotka z oświetleniem LED
Hoover Rhapsody – elektroszczotka z oświetleniem LED

Co ciekawe, odkurzacz Hoover Rhapsody z niektórymi końcówkami możemy przywiesić do ściany za pomocą dołączonego do zestawu uchwytu. Są też trzy odpowiednio dobrane kołki z wkrętami, więc wystarczy pójść jeszcze po wiertarkę i po kwadransie wszystko będzie przymocowane. Mam jednak drobne zastrzeżenia do uchwytu, który nie sprawia wrażenia tak solidnego jakbym od niego oczekiwał.

No to sprzątamy!

Odkurzacz podczas sprzątania powierzchni płaskich trzymamy zazwyczaj jedną ręką, więc nie może być przesadnie ciężki. W przypadku Hoover Rhapsody waga wynosi około 2,5 kilograma, co można uznać za dobry wynik. Półgodzinne sprzątanie nie powinno nas zmęczyć, tym bardziej, że korzystając z elektroszczotki (o której za chwilę) i rury przedłużającej, ciężar całej konstrukcji nieco inaczej się rozkłada i nie obciąża nadgarstka. Przeciwnie jest w sytuacji, gdy chcemy ściągnąć kurze z wysokiej szafki czy rolety w oknach. Wtedy waga daje już o sobie znać, więc najlepiej jest pomagać sobie drugą ręką.

Hoover Rhapsody
Hoover Rhapsody

Testowany Hoover ma wygodny uchwyt, ale na moje oko powinien być nieco lepiej wyprofilowany i bardziej wyłożony antypoślizgowym tworzywem. Ważne jest jednak to, że przełącznik znajduje się zawsze pod palcem, a gdy wiemy, że szykuje nam się dłuższe sprzątanie np. w większym pomieszczeniu, możemy skorzystać ze specjalnej blokady, która przełącza odkurzacz w tak zwany tryb ciągły. Kojarzycie sytuację ze stacji benzynowej, gdy tankujecie do pełna i nie chcecie trzymać cały czas spustu w pistolecie dystrybutora? No właśnie, tutaj działa to podobnie.

Obok trybu normalnego mamy też tryb do odkurzania dywanów (w elektroszczotce włącza się wtedy obrotowy wałek) i tryb Turbo, który zwiększa moc ssącą, ale też nieco bardziej obciąża akumulator. Tryby włączamy za pomocą wygodnych przycisków umieszczonych na górze obudowy, które znajdują się w sąsiedztwie 4-stopniowego wskaźnika naładowania, podświetlanego na niebiesko. Daje się wyczuć, że po włączeniu najwyższego poziomu, odkurzacz zaczyna pracować „na podwójnych obrotach”, zwiększa się siła ssania, ale też podnosi poziom głośności. Jest ciszej niż przykładowo taki klasyczny odkurzacz o mocy 1600 W, ale raczej nie zaryzykowałbym sprzątania przy śpiącym dziecku czy późnym wieczorem.

Producent deklaruje 35 minut sprzątania na jednym ładowaniu i to jak najbardziej się potwierdziło.

Hoover Rhapsody na w pełni naładowanej baterii ma pracować przez 35 minut. Tak podaje producent w specyfikacji, ale trzeba zaznaczyć, że ten czas dotyczy trybu normalnego. Można to sklasyfikować jako dobry rezultat, ale nie bardzo dobry, bo zdarzają się odkurzacze, które pracują przez 45 minut, a nawet przez godzinę. W trybie Turbo czas może się skrócić i w moim przypadku tak było, a odkurzacz pracował przez około 26 minut.

Czy w pół godziny jesteśmy w stanie odkurzyć całe mieszkanie?

To zależy. Wpływ na to ma przede wszystkim wielkość mieszkania i dokładność z jaką sprzątamy. Ja swój test przeprowadziłem na 3-pokojowym mieszkaniu, które ma około 60 metrów kwadratowych. W przeważającej części na podłodze są deski, a tylko w jednym pokoju jest średniej wielkości dywan. Przelecenie całego mieszkania w nieco ponad pół godziny jest możliwe, ale gdybym dołożył do tego swoją wrodzoną dokładność, to założę się, że musiałbym poświęcić na to cały dzień i przynajmniej dwa razy ładować odkurzacz. Dlaczego tylko dwa? A to dlatego, że czas ładowania baterii wynosi aż 5 godzin. Akumulator znajduje się w dolnej części obudowy i możemy (choć nie musimy) wyjąć go z obudowy podczas ładowania. I tutaj mała uwaga – w trakcie ładowania korzystanie z odkurzacza jest niemożliwe.

Hoover Rhapsody
Hoover Rhapsody

Tak sobie pomyślałem, że Hoover Rhapsody świetnie sprawdzi się w samochodzie, do czego też zresztą został przystosowany (w końcu to zestaw „Home & Car”). Jest niewielki i przede wszystkim bezprzewodowy, a w zestawie mamy końcówki, którymi możemy odkurzyć dywaniki, fotele, bagażnik i wszystkie szczeliny. Pół godziny w zupełności wystarczy, by dokładnie odkurzyć całe wnętrze, choć trochę ubolewam nad tym, że nie ma opcji podłączenia odkurzacza do gniazda zapalniczki i kontynuowania pracy „w wersji przewodowej”.

Wszystkie zanieczyszczenia wędrują od razu do pojemnika, który ma około 700 ml pojemności. Tam znajduje się filtr siateczkowy, ale tak naprawdę to dzięki technologii HSpin-Core wszystko pozostaje w jednym miejscu. Drugi filtr, określony ładnie jako wylotowy, znajduje się nad uchwytem i w każdej chwili możemy go wyjąć i przeczyścić.

Hoover Rhapsody - pojemnik na kurz
Hoover Rhapsody – pojemnik na kurz

Gdy już skończymy sprzątanie, to wypadałoby oczyścić pojemnik z kurzem i sprawdzić obydwa filtry. Pojemnik można otworzyć jednym przyciskiem, a jeśli zrobimy to z głową to cały brud poleci od razu do kosza. Choć to wcale nie jest takie „hop siup”, bo czyszczenie wszystkiego może zabrać nam więcej czasu niż myślimy. Najlepiej byłoby czyścić wszystko po każdym, dłuższym użyciu odkurzacza, ale wiem, że ludzie są leniwi i tak nie będą robić. Dlatego też na pojemniku jest zaznaczony maksymalny poziom na zabrudzenia, którego raczej nie proponowałbym przekraczać.

Niestety, drobinki kurzu wchodzą wszędzie gdzie się tylko da, już po pierwszym użyciu, co nie wygląda zbyt estetycznie. Dlatego też warto częściej przeprowadzać takie kompleksowe czyszczenie z wykręceniem filtra ze środka i wyjęciem całego pojemnika włącznie.

thumbs-up-icon

Co nas zachwyciło:
  • Dobre wykonanie i „kosmiczny” wygląd
  • Bogaty zestaw akcesoriów do sprzątania
  • Czas pracy zgodny z deklaracją producenta
  • Technologia HSpin-Core, która rzeczywiście działa
  • Wymienny akumulator
  • Łatwe opróżnianie zawartości pojemnika z zanieczyszczeniami
  • Dedykowany uchwyt do powieszenia na ścianie w zestawie

thumbs-down-icon

Co byśmy zmienili:
  • Długi czas ładowania akumulatora
  • Moc ssania mogłaby być wyższa
  • Uchwyt montażowy do ściany sprawia wrażenie mało solidnego

Podsumowanie

Przyznam szczerze, że na początku podchodziłem do takich odkurzaczy z dużym dystansem i traktowałem je trochę jak zabawki. Byłem wierny tradycyjnym odkurzaczom na kablu, które nadal charakteryzują się wyższą mocą, a co za tym idzie, wciągną wszystko na swojej drodze, łącznie z tą piątką, która kiedyś wypadła nam z kieszeni. I pod tym względem pionowe odkurzacze bezprzewodowe jeszcze na tym polu tak dobrze sobie nie radzą. Druga sprawa to czas działania na baterii. Ten z każdą kolejną generacją się zwiększa, ale nadal w pewien sposób nas ogranicza i niekiedy nawet stresuje. Gdyby jednak wprowadzono jakąś technologię szybkiego ładowania (tak jak jest w smartfonach), a dodatkowe akumulatory byłby szerzej dostępne w sprzedaży (ten w Rhapsody można wymienić w kilka sekund), to problem sam by się rozwiązał.

I tak naprawdę to tylko dwie rzeczy, które chciałbym żeby poprawiono. Takie odkurzacze jak Hoover Rhapsody to poniekąd przyszłość, bo same w sobie wyglądają już jakby stamtąd pochodziły. Są lekkie, poręczne i wygodniejsze od zwykłych odkurzaczy, działają bezprzewodowo bez plączących się między nogami kabli, łatwo się je obsługuje i mają bardzo szerokie zastosowanie. Mimo wszystko, testowany model pozytywnie mnie zaskoczył.

Hoover Rhapsody
Hoover Rhapsody

Istotna w końcowej ocenie jest też cena. Testowany, najlepiej doposażony model w chwili publikacji tej recenzji kosztował 1099 złotych i biorąc pod uwagę całokształt, uważam, że taka cena jest do zaakceptowania. Jeżeli jednak ktoś chce wydać mniej, to jest taka możliwość, bo zawsze może wybrać podstawowy model RA22AFG ze szczotkami do wszystkich rodzajów podłóg. Wtedy spokojnie zmieści się w 700 złotych.

Dla kogo zatem jest odkurzacz Hoover Rhapsody?

Może to zabrzmi dziwnie, ale dla tych, którzy mają już tradycyjny odkurzacz i nie chcą go za każdym razem wyciągać z szafy i rozkładać, gdy w kuchni wysypie się makaron czy w przedpokoju naniesie się trochę piachu z zewnątrz. Myślę, że takie dwa sprzęty będą świetnie się uzupełniały. Hoovera można będzie używać okazyjnie, do codziennego, szybkiego odświeżenia mieszkania np. przed przyjściem gości czy posprzątania miejsc, do których tradycyjny odkurzacz się po prostu nie nadaje. Z kolei standardowy odkurzacz na kablu wykorzystamy w trakcie generalnych porządków.