Październik dopiero się zaczął, a już pojawiło się sporo nowych urządzeń (a jeszcze ile przed nami?!). Po nowych komputerach i słuchawkach Surface Headphones od Microsoftu przyszedł czas na prawdziwego flagowca od LG. Napisałem prawdziwego, bo w porównaniu do LG G7 ThinQ jest kilka istotnych zmian, które sprawiają, że to LG V40 ThinQ od dzisiaj jest tym najlepszym. Dlaczego tak jest?

Mam tak, że pracuję do późna przy komputerze, często do pierwszej czy drugiej w nocy i to co dzisiaj około północy działo się na Twitterze można śmiało zestawić na równi z „atakiem” pod kryptonimem LG V40. Jak tylko konferencja się skończyła to worek z recenzjami się rozwiązał i wszystkie zagraniczne portale wrzuciły swoje przemyślenia na temat nowego flagowca. Szkoda, bo mogłem robić screeny żeby pokazać absurd sytuacji. Gdybym je wszystkie miał przeczytać i obejrzeć to pewnie w ogóle bym nie spał, ale nauczony doświadczeniem, krótko mówiąc, wolę poczekać na bardziej rzetelne materiały.

LG V40 ThinQ
LG V40 ThinQ / fot. LG

Wracając do LG V40 ThinQ (jakoś nie mogę się przyzwyczaić do tego „finkju”) to trochę takie pomieszanie dwóch ostatnich modeli, czyli LG V30 i LG G7, gdzie ponownie postawiono przede wszystkim na możliwości fotograficzne. Co zatem potrafi aparat w LG V40 ThinQ?

LG V40 ThinQ – Co dwa aparaty to nie trzy, co trzy to nie pięć

Trochę żartobliwy nagłówek nie wziął się znikąd, bo to co ostatnio dzieje się w smartfonach trochę wymyka się spod kontroli. Najpierw dwa, potem trzy, potem cztery, po dwa z każdej strony, potem trzy z tyłu, a w przeciekach jest jeszcze jakaś Nokia, która ma mieć ich aż pięć. Chociaż, nie powiem, Huawei w swoim P20 Pro pokazał wszystkich jak w świetny sposób można wykorzystać trzy obiektywy z tyłu i myślę, że jeszcze przez długi czas nikt nie dorówna temu modelowi w nocnych zdjęciach.

Aparaty w LG V40 ThinQ
Aparaty w LG V40 ThinQ / fot. LG

Aparaty z tyłu są trzy, ułożone poziomo. Każdy z nich ma inne możliwości, ale co ciekawe, każdy z nich robi zdjęcie w tym samym czasie, więc możemy wybrać to, które nam będzie najbardziej odpowiadać. Tak jak na grafice powyżej – jedno kliknięcie i mamy trzy różne zdjęcia.

  • Standardowy: 12 Mpix, f/1.5, 1,4 µm, kąt 78°, OIS
  • Teleobiektyw: 12 Mpix, f/2.4, 1,0 µm, 45°, 2x zoom
  • Szerokokątny: 16 Mpix, f/1.9, 1,0 µm, 107°

Z przodu są dwa aparaty: 8 Mpix z przysłoną f/1.9 i polem widzenia 80° oraz 5 Mpix z przysłoną f/2.2 i polem widzenia 90°. Po co? Nie wiem, bo patrząc na mocno zbliżone parametry, według mnie w zupełności wystarczyłby jeden.

Nie zabraknie oczywiście AI Cam, która ma za nas „myśleć” i dobierać odpowiednie parametry aparatu w zależności od fotografowanych obiektów czy trybu portretu z rozmazanym tłem, ale mnie zastanawia to, czy LG V40 nadal będzie sprzętem dla filmowców z kinowymi efektami i przybliżaniem do wybranego punktu.

LG V40 ThinQ
LG V40 ThinQ / fot. LG

Nikogo raczej nie interesują cyferki, a pełną specyfikację możecie znaleźć np. na stronie producenta. Napiszę jeszcze, że nowością w LG V40 ma być nowa technologia-powłoka o nazwie Silky Blast, przez co obudowa z tyłu będzie błyszcząca i gładka, ze szkła, ale nie tak śliska jak wcześniej i zapewniająca lepszy chwyt. Trochę tak jak Kryszak, ma włosy, a jednocześnie jest łysy.

W chwili pisania tego tekstu znana była tylko cena w Stanach, która wynosi około 900 dolarów. W polskiej prasówce mamy tylko informację, że ceny „zostaną ogłoszone w najbliższym czasie”. Pozostaje mieć nadzieję, że smartfon jeszcze w tym roku pojawi się w Polsce i nie będziemy musieli czekać na niego do Trzech Króli czy Walentynek.