Rynek budżetowych smartfonów niemalże w całości został zagarnięty przez azjatyckich graczy. Przed kilkoma laty na tym polu dominowało głównie Meizu, które zostało całkowicie „zdeptane” pod naporem coraz to tańszych i ciekawszych smartfonów Xiaomi. Warto jednak dodać, że za sukcesem tej marki stoi nie tylko dobry stosunek ceny do jakości, ale również zgrana społeczność, która hobbystycznie pracuje nad tym, by oprogramowanie uczynić jeszcze bardziej przyjaznym użytkownikom na całym świecie. Nie jest jednak powiedziane, że Xiaomi będzie nieustannie królować – coraz śmielej radzi sobie ZTE z modelami z serii Nubia jak i Oppo, które w ostatnim czasie pokazało światu swój nowy smartfon – model Oppo K1.

Smartfon ten jest niezwykle interesującą propozycją dla osób oczekujących sporego ekranu o dobrej jakości. W tym przypadku bez wątpienia satysfakcję zagwarantuje 6,44-calowy ekran wykonany w technologii Super AMOLED o rozdzielczości FHD+ i proporcjach 19,5:9. Co ciekawe, zaimplementowano w nim czytnik linii papilarnych, wzorem nielicznych flagowców – jak np. Xiaomi Mi 8 Explorer Edition czy nadchodzący OnePlus 6T. Procesor to Snapdragon 660 wsparty przez 4 lub 6 GB pamięci RAM. Niezależnie od wybranego wariantu do dyspozycji zawsze będzie 64 GB pamięci operacyjnej ROM i slot na kartę microSD.

Postarano się także, by usatysfakcjonować amatorów mobilnej fotografii. Główny aparat ma 16 megapikseli i ma wsparcie od drugiego, 2-megapikselowego i z przesłoną f/1.7. Frontowa kamerka z pewnością nada się do wideo-rozmów i selfie dzięki matrycy 25 Mpix. Każdy z aparatów wykorzystuje AI do poprawy jakości wykonywanych zdjęć. Nie zapomniano także o łączności bezprzewodowej: Bluetooth 4.2, GPS, A-GPS, LTE, Glonass, czy nawet Beidou. Warto nadmienić, że z niezrozumiałych powodów smartfon nie posiada NFC oraz… USB-C. Całość pracuje pod kontrolą Androida 8.1 Oreo z nakładką ColorOS, a energii dostarcza akumulator o pojemności 3500 mAh.

Oppo K1 z czytnikiem w ekranie
Oppo K1 z czytnikiem w ekranie / fot. Oppo

Telefon ma więc plusy i minusy, ale tych pierwszych jest znacznie więcej, szczególnie gdy spojrzymy na cenę w oficjalnej chińskiej dystrybucji. To 1599 juanów (4/64 GB) i 1799(6/64 GB) juanów, co daje nam w przeliczeniu kwoty poniżej tysiąca złotych. Nawet jeśli doliczymy opłaty to będzie idealny konkurent dla takiego Honora 8X czy Huawei Mate 20 lite.

Niestety,  mimo tego, że smartfon trafi do sprzedaży już 19 października, próżno szukać go w Polsce. Wszyscy chętni będą musieli zdecydować się na import ze wschodu, który może narazić nas na dodatkowe opłaty w postaci podatku VAT. Mimo wszystko, chyba wciąż będzie się opłacać.