Apple ma w swojej ofercie wiele ciekawych urządzeń, począwszy od uwielbianych na całym świecie iPhonów, przez zegarki aż do komputerów. Te ostatnie budzą we mnie najwięcej pozytywnych emocji. Od dwóch lat użytkuję mojego MacBooka Air, którego po prostu uwielbiam. Nie chcę wracać już do Windowsa, a wszystkie premiery jakichkolwiek innych komputerów po prostu mnie nie interesują. Nie wyobrażam sobie zmiany systemu na jakikolwiek inny, choć bez wątpienia również MacOS ma swoje wady. Gdzieś po głowie chodziła mi zmiana na nowszy egzemplarz, szczególnie gdy w sieci zaczęły pojawiać się pogłoski o nowym modelu, który miał być lepszy przy zachowaniu atrakcyjnej ceny. Z perspektywy czasu wiem, że Apple faktycznie stworzyło świetny komputer, lecz o przyjaznej kieszeni cenie możemy zapomnieć. 

Okej, ktoś może zapytać czy kiedykolwiek jakiś sprzęt od Apple był tani. Pytanie wydaje się być dosyć trafnym pociskiem w moją stronę, szczególnie biorąc pod uwagę to, że piszę o firmie, która zwykły silikonowy pokrowiec ma zamiar sprzedawać w horrendalnej cenie 40 dolarów. Mimo wszystko, gdzieś w głębi mnie miałem nadzieję na przełamanie trwającej passy koszenia klientów po kieszeni. Zawiodłem się.

Ktoś powie, że cały ten artykuł to narzekanie zwykłego biedaka. Być może, ale cholernie nie podoba mi się cenowy przelicznik firmy z Cupertino. W USA najtańszy wariant został wyceniony na 1199 dolarów, co w dzisiaj odpowiada 4560 złotym. Dużą rolę odgrywają także nasze ukochane polskie podatki, jednakże wydaje mi się, że utrzymanie ceny poprzedniej generacji nie kolidowałoby za bardzo z utrzymaniem zysku na odpowiednim poziomie. Ale zaraz, zapomniałem, że mówimy o wyjątkowo pazernej na pieniądze firmie.

Nowy Apple Macbook Air
Nowy Apple Macbook Air / fot. Apple

Wypada jednak napisać coś miłego o nowym produkcie, ponieważ abstrahując od ceny, jest on naprawdę ciekawy. Względem poprzedniej generacji wykorzystano procesor nowszej generacji, włącznie z grafiką. Standardem stało się 8 GB pamięci RAM (lecz nadal DDR3), co także może cieszyć, bowiem dzisiaj to absolutne minimum. Gładzik jest większy i wykorzystuje technologię Force Touch, a w samym laptopie znalazło się miejsce również dla Touch ID. Dysk SSD w wersji podstawowej ma 128 GB i jak na Apple przystało, jest cholernie szybki. Najważniejsza zmiana to ekran Retina o wielkości 13,3 cala, który był wyczekiwany już od dłuższego czasu. Zmieniono również klawiaturę na motylkową nowej generacji, a sam laptop jest 17% mniejszy od poprzednika.

Wszystko super, choć ta cena jest jakby rysą na szkle.