Można rzec, że Apple troszczy się o użytkowników swoich urządzeń. Niemalże perfekcyjna polityka wymian i zwrotów, częste aktualizacje oprogramowania nawet na starsze urządzenia – wszystko wydaje się być super. Niestety nie zawsze tak jest, o czym przekonaliśmy się około rok temu, przy wybuchu afery „Batterygate”. Apple przyznało się wtedy, że ogranicza wydajność iPhonów w trosce o baterię, która wraz z kolejnymi cyklami ładowania jest coraz słabsza. By użytkownik tego nie zauważał w codziennym użytkowaniu, firma z Cupertino zdecydowała się na potajemne zmniejszanie wydajności. Gdy sprawa wyszła na jaw, Apple było grillowane przez dłuższy czas. Obecnie sprawa już nieco ucichła, choć wraz z premierą iOS 12.1 znów mamy o czym pisać. 

Na stronie Apple można znaleźć komunikat, którego próżno było szukać przy dokonywaniu aktualizacji z poziomu urządzenia mobilnego. Okazuje się, że najnowsza wersja systemu iOS nie tylko naprawiła przekłamania aparatu fotograficznego w najnowszych modelach, ale również zaimplementowała opcję automatycznego obniżania wydajności na kilku kolejnych telefonach.

„Przy niskim stanie naładowania baterii, wyższym wieku chemicznym baterii lub niższych temperaturach użytkownicy częściej doświadczają nieoczekiwanego wyłączania. W ekstremalnych przypadkach wyłączenia mogą zdarzać się na tyle często, że urządzenie przestaje być niezawodne lub nadawać się do użytku. System iOS w dynamiczny sposób zarządza szczytowym poborem mocy telefonów iPhone 6, iPhone 6 Plus, iPhone 6s, iPhone 6s Plus, iPhone SE, iPhone 7 i iPhone 7 Plus, aby zapobiec ich nieoczekiwanemu wyłączeniu i umożliwić ich ciągłe używanie. Ta funkcja zarządzania wydajnością jest specyficzna dla telefonu iPhone i nie ma zastosowania do innych produktów firmy Apple. Począwszy od systemu iOS 12.1, ta funkcja jest dostępna na telefonach iPhone 8, iPhone 8 Plus i iPhone X, ale zarządzanie wydajnością może być mniej zauważalne ze względu na bardziej zaawansowaną konstrukcję sprzętu i oprogramowania tych modeli”.

Powyższa informacja to „kopiuj-wklej” ze strony kalifornijskiego giganta. Jasno z niego wynika, że również iPhone 8, iPhone 8 Plus oraz iPhone X zostały objęte tą kontrowersyjną aktualizacją. Na tyle kontrowersyjną, że włoski urząd zajmujący się sprawami konsumentów zdecydował się na nałożenie dwóch wysokich kar finansowych na firmę z Cupertino. Być może obecnie Apple żałuje za swoje grzechy, jednakże jak widać nadal je popełnia.