Beyerdynamic Aventho Wireless to pierwsze tak innowacyjne, zaawansowane technologicznie i profesjonalne słuchawki, jakie przyszło mi testować. Długo nie mogłem się zebrać do tej recenzji, ponieważ jest to w moim odczuciu produkt mocno kontrowersyjny. Kontrowersyjny do tego stopnia, że trudno było przelać w łatwy sposób wszystkie myśli na papier (albo monitor). W końcu jednak nadszedł ten dzień. Wszystkich zainteresowanych jak wypadł w testach ten potwór i czy jest moim zdaniem wart pieniędzy, jakie nam przyjdzie za niego zapłacić, zapraszam do dalszego czytania.

Beyerdynamic Aventho Wireless to nauszne słuchawki Bluetooth klasy premium. Są jednak jedyne w swoim rodzaju pod kilkoma względami, dlatego ciężko je określić w jednym, czy nawet pięciu zdaniach.

Po pierwsze, wykorzystano tutaj innowacyjne przetworniki z technologią Tesla, dzięki którym dźwięk ma mniej zniekształceń, szerszą charakterystykę przenoszenia, a także niespotykaną precyzję. W praktyce, człowiek słyszy wszystko z każdej ścieżki dźwiękowej, co przy niektórych utworach potrafi mocno zaskoczyć. Niejednokrotnie podczas odsłuchu jakiejś piosenki gdzie zazwyczaj człowiek skupiał się na wokalu, tu słyszałem oddechy, chórki i powolne narastanie dźwięków wcześniej, niż to zawsze słyszałem.

Po drugie, producent do tego modelu dedykuje aplikację MIY (Make It Yours), powstałą w wyniku współpracy z firmą Mimi Hearing Technologies. Aplikacja dostępna jest zarówno na Androidzie w Google Play jak i na iOS w App Store. Po zainstalowaniu jej na swoim urządzeniu mamy możliwość spersonalizowania dźwięku słuchawek do swoich własnych potrzeb. Oznacza to, że są to pierwsze słuchawki dostosowujące się do preferencji użytkownika, zamiast narzucać mu stałą barwę brzmienia. Każdy powinien więc po większych lub mniejszych przejściach zaprzyjaźnić się z Aventho Wireless.

Ja osobiście zaprzyjaźniłem się z nimi po tych większych przejściach, ponieważ musiałem najpierw zaktualizować oprogramowanie w słuchawkach, żeby mogła je zobaczyć aplikacja na telefonie. Było to mocno irytujące, ponieważ nie każdy musi się na tym znać i mieć chęć się na tym znać, kupując sprzęt tej klasy. Mogę się też mylić i może właśnie dlatego, że jest to sprzęt profesjonalny to producent wymusza na nas zrobienie tego kroku, żeby można było korzystać dopiero, gdy wgramy aktualny sterownik. Jeśli producent wyda nową poprawioną po produkcji wersję to wyklinając pod nosem musimy ją wgrać.

Ja jednak myślę, że moje poirytowanie jest słuszne, bo z informacji na stronie wynika, że aktualizacja jest konieczna przy Androidzie w wersji 6.0 Marshmallow i 8.0 Oreo, a przy 7.0 Nougat już nie.

Beyerdynamic wraz z samymi słuchawkami oferuje nam w zestawie miękkie etui materiałowe, kabel do ładowania, kabel do podłączenia przewodowego oraz instrukcję. Jest to standardowy zestaw, który nikogo nie dziwi, ale o którym należało wspomnieć. Brakuje jedynie twardego etui, ale z drugiej strony to miękkie jest na tyle przyjemne w dotyku i dobrze wykonane, że wystarcza, a ponadto mamy zaoszczędzone miejsce w bagażu podczas transportu. Są więc też plusy takiej decyzji producenta.

Aventho Wireless może nie należą do mocno oryginalnych konstrukcji pod kątem wyglądu i wykonania, ale na pewno należą do jednej z solidniejszych.

Warto wiedzieć, że produkowane są one w Niemczech, a nie w Chinach. Mamy tutaj do czynienia z doskonałym połączeniem akcentów metalowych z tworzywem i skórą. Wszystko dobrze spasowane i wcale nie najlżejsze. Nawet po wadze czuć ich jakość. Na lewym nauszniku znajdziemy subtelne logo producenta, na prawym zaś całe centrum dowodzenia. Mamy tutaj gniazdo ładowania USB-C, gniazdo do połączenia przewodowego mini jack 3,5 mm, diodę powiadomień, włącznik, a także tabliczkę dotykową od boku, która jest obsługiwana za pomocą gestów i pozwala na pełne sterowanie, podobnie jak fizyczne piloty. Dwukrotne puknięcie w środek powoduje wznowienie/zatrzymanie utworu lub odebranie/zakończenie połączenia głosowego. Przesunięcie palcem od środka w lewo lub prawo powoduje przemieszczanie się pomiędzy utworami, natomiast w górę i dół regulację głośności. Warto wspomnieć tutaj, że czułość tej tabliczki dotykowej również można dostosować w aplikacji MIY.

Jeśli chodzi o łączność to słuchawki wspierają wszelkie technologie takie jak oczywiście Bluetooth, AAC, aptX, czy nawet aptX HD. Przy produkcie tej klasy jest to raczej norma. Parowanie z urządzeniami przebiega bardzo sprawnie i dość szybko. Swobodnie możemy odejść od urządzenia podczas słuchania muzyki na 10 metrów i jakość się nie zmienia, ani nie wkradają się zniekształcenia. Jakość dźwięku podczas słuchania bezprzewodowo jest minimalnie lepsza niż podczas słuchania przewodowo. Nie jest to jednak problem ponieważ akumulator wystarcza na 30 godzin odsłuchu, co każdemu z reguły wystarcza. Opcja przewodowa może się przydać na siłowni lub w samolocie, gdzie musimy wpiąć się własnymi słuchawkami przykładowo w telewizorek na bieżni, a bezprzewodowo się nie da.

Wykorzystywanie tego sprzętu do rozmów telefonicznych częściej, niż to naprawdę konieczne szczerze odradzam. My słyszymy bardzo cicho, jak za mgłą, a nas nie słyszą, bo coś przerywa pomimo pełnego zasięgu sieci. Po przełączeniu na telefon problemy się rozwiązują. Szkoda nerwów. Nie do tego te słuchawki służą.

Beyerdynamic Aventho Wireless
Beyerdynamic Aventho Wireless

Na koniec najważniejsze – brzmienie i jakość dźwięku w Beyerdynamic Aventho Wireless.

Ile ludzi tyle opinii, a jeszcze więcej uszu. Dwa razy więcej, chyba że komuś jedno odgryziono na ringu, to wtedy nie. Tak, czy inaczej brzmienie przetworników Tesla w Beyerdynamic Aventho Wireless jest jedyne w swoim rodzaju i nie sposób go pomylić z czymkolwiek innym. Ten dźwięk jest aż nadto charakterystyczny. Wszystko to za sprawą bardzo głębokiej sceny, ale także wychodzących przed szereg wysokich tonów.

Wysokie tony są tutaj tak wyraźne, że można oszaleć.

Dopiero zainstalowanie aplikacji i ustawienie profilu dźwięku pozwala nieco ujarzmić tego potwora. Bez tego ani rusz. Chyba, że ktoś lubi nadmiar wysokich tonów. Jeśli chodzi o niskie tony, nie jest źle, aczkolwiek fani basów mogą czuć lekki niedosyt. Bas jest tutaj przyjemny, ale bardzo blisko średnich tonów i na pewno nie pcha się przed szereg. Można powiedzieć, że częściej słyszymy stuknięcia, niż wibracje. Gdy jednak utwór jest typowo basowy, wówczas stają na wysokości zadania i brzmi to naprawdę dobrze. Na pewno nie jest płasko. Powtarzam jednak, że naprawdę warto się wysilić i dostosować ten dźwięk pod siebie za pomocą aplikacji MIY.

Podsumowując, Beyerdynamic Aventho Wireless są innowacyjne i charakterystyczne. Są bardzo dobrze wykonane, działają na jednym naładowaniu aż 30 godzin, a poza tym brzmią niesamowicie dobrze. Jest to rasowy produkt klasy premium z krwi i kości. Nie są to jednak słuchawki dla leniwych i wymagają od nas zainstalowania aplikacji i dostosowania dźwięku pod własne preferencje. Jeśli tego nie zrobimy, zostaniemy zamordowani przez wysokie tony. Scena jest tutaj również zdecydowanie szersza, niż gdziekolwiek indziej dzięki technologii Tesla zapożyczonej z konstrukcji głośnikowych.

Jeśli ktoś szuka wyrafinowanego produktu i ma wysokie oczekiwania co do jakości dźwięku to te słuchawki są dla niego. Jest to niezaprzeczalnie produkt premium, o czym świadczy również cena, która w chwili publikowania tej recenzji wynosiła 1799 złotych. Standardowych użytkowników, którzy twierdzą, że słuchawki za 200 złotych grają dobrze, raczej te nie zainteresują.

thumbs-up-icon

Plusy
  • Solidne wykonanie, pewna konstrukcja
  • Aż 30 godzin na baterii
  • Szeroka scena dzięki przetwornikom Tesla
  • Możliwość personalizacji dźwięku
  • Dotykowa tabliczka na nauszniku jako pilot
  • Dobrej jakości etui (worek) i przewody w zestawie

thumbs-down-icon

Minusy
  • Niska jakość rozmów telefonicznych
  • Konieczność aktualizowania sterownika i instalowania aplikacji
  • Niektórym może przeszkadzać waga słuchawek
  • Cena