W przypadku BlackBerry KEYone nie można było mówić o super płynności i niezawodności działania. Smartfon potrafił złapać zadyszkę jak dało mu się trochę do roboty, a temperatura podczas intensywnej pracy czy ładowania potrafiła niemiło zaskoczyć. Czuję, że w KEY2 jest lepiej, szczególnie z naciskiem na „czuję”, ale dopiero po tym, jak pojawiła się pierwsza, bardzo istotna aktualizacja. Smartfon trzymał normalne temperatury, nawet podczas korzystania z QC 3.0 i działał żwawiej, choć do poziomu OnePlusa czy niektórych Xiaomi sporo mu brakowało.

Testowany egzemplarz od razu działał na Androidzie 8.1 Oreo z nakładką BlackBerry Launcher, zabezpieczeniami DTEK i dodatkowymi aplikacjami od BlackBerry. Sporo funkcji widzieliśmy już w BlackBerry KEYone, więc odsyłam do recenzji tego modelu, ale pojawiło się też kilka nowych. Przede wszystkim aktualizacji doczekał się DTEK, który ma lepsze możliwości skanowania i aplikacja Locker, do której możemy wrzucić nie tylko pliki, ale też aplikacje. Według mnie to świetna wiadomość, bo teraz dostęp do każdej aplikacji możemy zablokować odciskiem palca – wystarczy dodać ją do Lockera i po problemie. Przydaje się to szczególnie w sytuacji, gdy chcemy dodatkowo zabezpieczyć dostęp do programów bankowych czy choćby usługi Google Pay.

BlackBerry KEY2
BlackBerry KEY2

Dal fanów marki są też pewne smaczki w samej nakładce, jak choćby możliwość ustawienia ikon z BlackBerry 10 czy w ogóle zmiana wielkości ikon, zmniejszając tym samym odległości między nimi. Szach mat, Apple! Poza tym w ustawieniach launchera możemy też ukryć niechciane aplikacje, ale też zmienić ich nazwę, co do tej spotkałem tylko w niestandardowych launcherach (np. Nova).

Warto też wspomnieć o czymś takim jak Redaktor. To bardziej funkcja niż aplikacja, która pozwala robić zrzuty ekranu, ale z ukrytą zawartością. Coś jakbyśmy zrobili screen, a potem wzięli do ręki pisak i zamazali miejsca z ważnymi danymi, których nie chcemy upubliczniać.

Snapdragon 660 to jednostka odpowiednia i wystarczająca, choć w tej cenie chciałoby się lepszy procesor. Tak, potwierdzam, trzy tysiące za smartfon z tym Snapem to wyzysk w biały dzień, ale tutaj nie tylko o procesor się rozchodzi. Trzeba pochwalić BlackBerry KEY2 za optymalizację pamięci RAM (a tej jest 6 GB) i BlackBerry za to, że tego nie zepsuło. Smartfon świetne trzymanie aplikacji w tle. O to powinno chodzić w wielozadaniowym sprzęcie, w pamięci siedzą programy uruchomione nawet kilka godzin temu. A nie ubijanie programów jak popadnie, gdy tylko chwilę są nieużywane.

To nie jest smartfon do grania, ale to chyba oczywiste.

Wystarczy tylko spojrzeć. Ze względu na klawiaturę przyjemność z grania jest żadna, no chyba, że są to proste tytuły (jakieś runnery czy inne puzzle), które nie wymagają trzymania smartfonu w poziomie. Tak naprawdę KEY2 w 99% będziemy używać w pionie i przechylimy go na bok chyba tylko, by zaspokoić swoją ciekawość jak w takiej pozycji mogą wyglądać na przykład filmy. A te niezbyt dobrze się prezentują i czujemy się trochę tak jakbyśmy przenieśli się w czasie o kilka lat wstecz.

BlackBerry KEY2
BlackBerry KEY2

W BlackBerry kwestia łączności zawsze stała na wysokim poziomie i tak jest też w tym modelu. Nie zauważyłem nic niepokojącego, by coś nie działało tak jak powinno. Dwuzakresowe Wi-Fi, hotspot, którego przez kilka dni używałem non stop, Bluetooth, NFC, GPS, naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Co ciekawe, w przypadku niektórych mamy tu obsługę najnowszych standardów: jest USB 3.0 i Bluetooth w wersji 5.0.

Podobnie z jakością rozmów – zarówno po jednej jak i drugiej stronie rozmówca był dobrze słyszany. Jedyne co bym poprawił to głośność w trybie głośnomówiącym, bo podczas jazdy samochodem nie wszystko jest tak klarowne, a testowałem smartfony, które pod tym względem radziły sobie lepiej.

Głośnik zewnętrzny jest jeden, znajduje się obok złącza USB typu C i gra co najwyżej zadowalająco.

Nie obyło się jednak bez kilku irytujących rzeczy.

Wiecie ile zajęło mi znalezienie aplikacji do budzika? Nawet zajrzałem do Google Play w poszukiwaniu aplikacji, ale okazało się, że aplikacja zamiast nazywać się Zegar, jak w każdym smartfonie, była pod nazwą… Godzina. Co więcej, nawet w KEYone po aktualizacji do Oreo zostało wszystko „po staremu”, więc ta zmieniona nazwa to pewnie widzimisię niesfornego inżyniera.

Druga sprawa to wibracje. Tak, nie sądziłem, że w tej kwestii można coś spartolić, ale jednak. Jeszcze wibracje przy dotknięciu (które swoją drogą od razu wyłączam) są w porządku, ale zachowanie „bzyczka” przy powiadomieniach można porównać do dźwięku pijanej muchy, która wpadła do słoika i próbując wylecieć obija się o ścianki. A tak poważnie, wibracje trzęsą całym telefonem i słychać je tak jakby coś w środku się urwało. Wcale nie przesadzam, a co najgorsze, niewiele można z tym zrobić, poza włączeniem trybu cichego. Możliwe jednak, że jest to jakaś wada mojego egzemplarza, bo nie spotkałem się z taką przypadłością w innych recenzjach.

 


SPIS TREŚCI:

  1. Wygląd, konstrukcja i wykonanie. Wyświetlacz
  2. Klawiatura QWERTY.
  3. System, działanie, funkcje, możliwości.
  4. Aparat. Bateria. Podsumowanie, Plusy i minusy