Kilka dni temu pojawiła się informacja, ze 8 listopada do sklepu Nintendo eShop trafi dedykowana aplikacja YouTube na Switcha. Nintendo jak powiedziało, tak też zrobiło i ten kto ma konsolę może już pobierać. Jest tylko jeden problem. Szkoda, że musieliśmy na to czekać prawie dwa lata.

Jasne, Nintendo Switch to konsola do gier, a Nintendo jak to Nintendo, rządzi się swoimi prawami. Ale prawda jest taka, że YouTube na „Pstryczka” powinien być od początku istnienia tej konsoli na rynku, czyli, jakoś od marca 2017 roku. Na taki stan rzeczy musieliśmy czekać kilkanaście miesięcy, więc aż boję się pomyśleć co tam się dzieje w domach wszystkich użytkowników tej konsoli (podobno jest to 5 osób, w tym ja).

Nie, a tak już zupełnie na poważnie, aplikacja YouTube pojawiła się w Nintendo eShop i można ją ściągnąć na swoją konsolę, oczywiście za darmo. Robimy to tak jak z każdą grą w sklepie Nintendo. Aplikacja po „zakupie” pojawia się na liście gier i przyznam szczerze, że trochę mnie zdziwiło, że tak długo się instalowała – dłużej niż na smartfonie.

Jak wygląda? Praktycznie tak samo jak na Android TV w telewizorach. Najważniejsze jest jednak to, że po kilkunastominutowej zabawie działa jak należy i póki co nie znalazłem nic na co mógłbym trochę pomarudzić. Uruchamia się w miarę szybko, równie szybko wczytuje zawartość i możemy korzystać z dotykowej klawiatury, gdy chcemy coś wyszukać. Trochę żwawiej mogłyby się ładować filmy. Warto też zaznaczyć, że maksymalnie obejrzymy filmy w Full HD, bo 4K nie jest obsługiwane (ekran w Switchu jest w 720p).

YouTube na Nintendo Switch
YouTube na Nintendo Switch / fot. Nintendo

Możemy też zalogować się na swoje konto Google, ale nie tak, że wpiszemy swój mail i hasło. Na konsoli wyświetli się kod autoryzacyjny, my musimy skorzystać z komputera czy smartfonu, wklepać adres youtube.com/activate i przepisać kod, a potem udostępnić konto aplikacji YouTube on TV na Switchu. I tyle.

YouTube na Nintendo Switch
YouTube na Nintendo Switch / fot. Nintendo

Ja do tego podchodzę neutralnie, fajnie, że w końcu jest, ale nadal twierdzę, że Nintendo mocno się z tym udostępnieniem spóźniło. Liczę na to, że z Netflixem pójdzie im szybciej. I jeszcze jedno. Gdy włączymy YouTube i wyjdziemy do ekranu głównego, zobaczymy napis „Playing”. Wygląda na to, że powiedziecie „gram w jutuba” nabiera nowego znaczenia 🙂

Aplikacja waży dokładnie 93,32 MB.