W Pokemon Company kogoś naprawdę mocno popikachu. O ile sam pomysł na film nie jest ani oryginalny ani niespodziewany, to obsadzenie Ryana Reynoldsa w roli głównej to delikatna przesada. Ale, nie uprzedzajmy faktów.

Wspomniane we wstępnie brak oryginalności to akurat w tym wypadku nic złego. Nie wiem jak wy, ale ja swoje za kieszonkowymi potworkami wybiegałem na chyba każdej możliwej platformie. Nie jest dziwne, że w którymś momencie fabuła gier (o serialu nie wspomnę, bo w mojej ocenie słaby był jak pikachu w pikachu) staje się po raz kolejny odgrzewanym kotletem. Na początku bieganie za pokemonami. Potem trening. Na końcu walka z „Fantastyczną Czwórką” o tytuł „The very best, the best that ever was”. Nic więc dziwnego, że ktoś wreszcie wpadł na pomysł, żeby nieco te kotlety doprawić. No i się zaczęło. Od Pokemon Snap, w którym trzaskało się zdjęcia, przez Pokemon Channel na nieodżałowanego GameCube’a, gdzie Pikachu był naszym „tamagoczem”, po Pokemon Go, gdzie przeszedłem znacznie więcej kilometrów niż bym chciał. Oj porobiło się tego. No i w 2016 pojawił się detektyw.

Detektyw Pikachu
Detektyw Pikachu / fot. YouTube (trailer)

W telegraficznym skrócie – jest sobie chłopak, którego ojciec, znika w tajemniczych okolicznościach, a on sam, w towarzystwie Pikachu innego niż wszystkie, musi go odnaleźć. Gra sama w sobie dostała dość dobre oceny recenzentów, chwalona za historię, prezentację i ciekawe łamigłówki, a oberwała za to, że miała nierówny poziom trudności i była trochę za krótka. Tak czy siak, plany zekranizowania tego wiekopomnego w niektórych kręgach dzieła, pojawiły się niewiele później i nie spodziewam się znaczących zmian fabularnych w stosunku do pierwowzoru, czyli wspomnianej gry.

Teraz, gdy pojawił się pierwszy trailer, pojawiły się też pierwsze kontrowersje. Jedne, myślę, że zasadne, inne niekoniecznie, ale od początku.

Ale jak to? Pikachu mówi?

Pamiętam, jak przy okazji ostatniej bodajże kinówki Pikacz przemówił inaczej, niż do tej pory. Zaczął tłumaczyć Ashowi, że ajlowju i w ogóle. Osobiście byłem oburzony. Skoro ta zapchlona elektryczna mysz może mówić normalnie, to po kiego pikachu było przez tyle sezonów domyślać się o co mu chodzi? Skoro mógł po japońsku/angielsku wyjaśnić, że jest głodny, spragniony, czy zwyczajnie pikachu mu się chce… Naprawdę nie było powodu, by za każdym razem padało magiczne „Ale o co chodzi Pikachu? Co masz na myśli?”

Detektyw Pikachu / fot. YouTube (trailer)
Detektyw Pikachu / fot. YouTube (trailer)

Jako kontrargument słyszę, że ten konkretny jest wyjątkowy, bardziej inteligentny niż inne. No to pikachu pięknie! Maskotka tak wielkiego tytułu to kretyn, bo nie mówi, albo pikachu oszust, bo się ukrywa… A do tego wszystkiego…

Deadpool

O ile w talenty rozmaite Ryana Reynoldsa nie wątpię, to jedno trzeba przyznać. Koleś gra Deadpoola w każdym filmie jaki popełnił od czasów nieodżałowanego Blade Trinity. W związku z czym podejrzewam, że szalenie ciężko będzie odciąć żółtego pokemona od Najemnika z niewyparzoną gębą.

Do tego stopnia, że oglądając trailer tylko czekałem, aż „pluszaty pikacz” przywali jakimś tekstem, który sprawi, że będę rechotać.

Kilka okazji było. A co najpiękniejsze, nie musiało paść żadne f*ck. Można je było zastąpić zwykłym pikachu. Byłoby zabawniej, ale nic to, zobaczymy co będzie w kinie.

Realistyczne Pokemony

Znaczy, mnie się tam podoba. Nie powiem, że rozdziawiony Charizard na samym końcu filmiku nie robi wrażenia, bo robi, nie powiem, że Psyduck, na którym widać pióra nie jest odpowiednio przerażający… No właśnie. Spotkałem się z głosami, że realistycznie wyglądające Pokemony to już nie to samo, a sam film, dla laika wydawał się być horrorystyczny. O ile horrorem dla mnie nie pachniało, to rozumiem skąd się to wzięło.

Detektyw Pikachu
Detektyw Pikachu / fot. YouTube (trailer)

Jako ciekawostkę dodam, że koleś, który zajmował się pomocą przy projektowaniu Pokemonów do filmu, RJ Palmer (na co dzień pracownik Ubisoftu), był jednym z pierwszych, jeśli nie pierwszym artystą, który na pomysł taki wpadł. Jego galerię z pracami możecie zobaczyć na Deviantarcie. Warto zajrzeć, bo zdolny skubany jest.

Jak na razie to nie mam za wiele czasu by zagłębić się w czeluście tego, co w trailerze do tej pory było schowane. Pewnie z czasem obejrzę klatka po klatce. Sporo tego było. A wy ile naliczyliście Pokemonów w tym krótkim trailerze?