Mimo tego, że Sharp w tym miesiącu wkroczył ze swoimi smartfonami na polski rynek, to mało kto kojarzy ich wynalazki. Ale gdyby tak zapytać pierwszego lepszego Azjatę to na pewno z miejsca wymieniłby przynajmniej trzy modele. Jest taki budżetowy egzemplarz jak Sharp R1S, którego można kupić w cenie pełnego baku mojej Alfy. Co ciekawe, ma kilka funkcji, które mogą zainteresować.

Tak jak napisałem przed chwilą, Sharp R1S to typowy budżetowiec, ale jeśli spojrzymy na jego cenę i to, co w tej cenie możemy kupić w Polsce, to okazuje się, że ten smartfon wcale nie jest na przegranej pozycji. Co więcej, za 350 złotych ciężko o lepiej wyposażony smartfon.

No dobra, to co ten smartfon ma w sobie takiego ciekawego?

Czytnik linii papilarnych pod ekranem

Czytnik biometryczny jest w przycisku, który został umieszczony z przodu pod ekranem. Sam jestem zwolennikiem czytników z tyłu, ale wiem, że mnóstwo osób lubi to pierwsze rozwiązanie.

Bateria 5000 mAh

To chyba kluczowy i wyróżniający element całego smartfonu. Akumulator, który ma aż 5000 mAh. Żaden flagowiec tyle nie ma i tylko czasami zdarzy się, że jakiś budżetowiec czy średniak ma wpakowaną podobną baterię. Jest też szybkie ładowanie, ale nie doszukałem się informacji, co to konkretnie jest za technologia. Patrząc jednak na półkę cenową, nie liczyłbym na nic więcej niż 2 A przy 5 V.

Sharp R1S - 5000 mAh
Sharp R1S – 5000 mAh / fot. Banggood

Ładowanie innych urządzeń

Funkcja związana bezpośrednio z dużą baterią. Do Sharpa R1S można podłączyć inny smartfon (a na upartego nawet tablet), gdy ten będzie miał baterię na wyczerpaniu i dać mu lekki zastrzyk energii. Kilka smartfonów ma taką możliwość, chociaż mnie w tej chwili kojarzy się tylko Asus Zenfone Max. W każdym razie, opisywany tutaj Sharp jest na pewno tym najtańszym.

Sharp R1S - ładowanie innych urządzeń
Sharp R1S – ładowanie innych urządzeń / fot. Banggood

Cena

Kolejny raz wspomnę o cenie, bo ta jest wyjątkowo niska – 89,99 dolarów, czyli niecałe 350 złotych. W Polsce ciężko jest znaleźć nowy smartfon o podobnych możliwościach, nawet jeśli wybór zawęzimy do smartfonów od Manty. Przesyłka do naszego kraju kosztuje dodatkowo 1,7 dolara, a smartfon jest wysyłany paczką rejestrowaną.

A jak reszta? Nie najgorzej.

Mamy 5,5-calowy wyświetlacz HD, 3 GB RAM, 32 GB pamięci wewnętrznej i procesor MediaTek MT6750. Układ przeciętny, ale zdaje się, że wystarczający. Znajdziemy go też w takich smartfonach jak TP-Link Neffos X9, LG Q7, Meizu M6T czy Alcatel 5 – wszystkie droższe od Sharpa. Są też dwa aparaty z tyłu, ale nawet bez testowania mogę napisać, że nie ma się co spodziewać po nich cudów. Do tego Android 7.0, dual SIM i brak NFC, podobnie z LTE B20.

Sharp R1S
Sharp R1S

Co ciekawe, Sharp R1S jest świeżakiem, bo został pokazany w pierwszym kwartale 2018 roku. Według mnie, bardzo dobry kandydat na smartfon zastępczy albo drugi, tak zwany „tylko do dzwonienia”, który ma działać znacznie dłużej dzięki swojej baterii.